W środę (14 stycznia) Maja Kraśnicka wraz ze swoją mamą i 8-miesięczną córką miała wyruszyć w podróż pociągiem PKP Intercity ze Szczecina do Zakopanego. Z wyprzedzeniem wykupiły miejsca w wagonie sypialnym, płacąc 500 zł.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie miejsce zajęła Maja Kraśnicka w pociągu?
Ile zapłaciła za miejsca w wagonie sypialnym?
Jakie rozwiązanie zaproponował konduktor?
Co pasażerki otrzymały jako rekompensatę?
Na miejscu czekała je jednak niespodzianka. Konduktor poinformował, że wagon sypialny jest „niesprawny”.
Rozwiązanie zaproponowane przez PKP Intercity było następujące: proszę sobie zająć dowolne miejsca siedzące. Podkreślam — z 8-miesięcznym dzieckiem. Zamiast wykupionych, wygodnych miejsc sypialnych
— relacjonuje kobieta w poście opublikowanym na Facebooku.
Wagon, do którego skierowano pasażerki, był zarezerwowany „dla pasażerów posiadających miejsca sypialne w wagonie nr 30”.
Innymi słowy: kilka grup pasażerów z opłaconymi miejscami sypialnymi „upchnięto” do wagonu siedzącego, licząc najwyraźniej na to, że jakoś to będzie. Nie byłyśmy jedyne, które podróżowały z tak małym dzieckiem
— pisze kobieta.
„Po szybciej weryfikacji okazało się, że nie była to pierwsza taka sytuacja w przeciągu kilku dni! Kilka minut w internecie wystarczyło, aby przekonać się, że podobne przypadki zdarzają się regularnie: brak miejsc, niesprawne wagony, brak ogrzewania, pasażerowie odsyłani z kwitkiem, mimo wykupionych rezerwacji” — dodała.
Kobieta nie kryła frustracji. „Pytanie brzmi: za co dokładnie płacą pasażerowie PKP Intercity? Bo z całą pewnością nie za gwarancję miejsca, nie za komfort i nie za elementarny szacunek — szczególnie wobec rodzin podróżujących z małymi dziećmi” — podkreśla.
Pasażerki otrzymały karteczkę, z którą powinny zgłosić się do działu reklamacji. „Żarty PKP Intercity!” — komentuje z goryczą.
Skontaktowaliśmy się z PKP Intercity w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.