• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

Premier wskazał, że atak nie doprowadził do żadnych negatywnych konsekwencji, a Polska „nie zmarnowała czasu, ponieważ nasz system jest bezpieczny przeciwko tego typu ingerencjom”. — Nie możemy lekceważyć sygnałów. Nie ma twardych dowodów, ale wiele na to wskazuje, że te ataki były przygotowane przez grupy związane z rosyjskimi służbami. Nie chcę spekulować, ale raczej nie mamy wątpliwości co do źródeł inspiracji — dodał.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

— To ma kontekst związany z Ukrainą, ponieważ mamy wymianę energetyczną. My sprzedajemy tam prąd, w sytuacjach krytycznych, czasem dostajemy od nich. Infrastruktura energetyczna w Ukrainie jest poddana ogromnej presji. Musimy to wszystko traktować bardzo poważnie. To nie jest tylko bezpieczeństwo energetyczne, ale także państwowe — mówił Donald Tusk.

  • Jaki był cel cyberataków na infrastrukturę w Polsce?
  • Ile osób mogłoby być pozbawionych ciepła?
  • Jakie miejsca zostały zaatakowane w Polsce?
  • Kto jest odpowiedzialny za ataki według Donalda Tuska?

Akt dywersji w Polsce. „Nawet 500 tys. osób mogło być bez ciepła”

Szef rządu zaznaczył, że kończą się prace nad ustawą o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, a rząd będzie prosił Senat o niewprowadzanie poprawek. — Poprosiłem ministra Siemoniaka, aby przekazał ten gorący apel do prezydenta Nawrockiego, aby w sprawie cyberbezpieczeństwa nie zwlekał i podpisał ustawę. Mam nadzieję, że to się mieści w logice naszego konsensu między instytucjami, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Tu nie powinno być politycznych sporów — kontynuował.

— Ataki z końca roku nie były przesadnie masywne. Nie dotyczyły np. systemów przesyłowych, ale mogły zdezorganizować prace farm wiatrowych i dotknęły dwóch elektrociepłowni. Ich charakter był lokalny. Mamy poważne powody, aby przypuszczać, że ataki były przygotowywane od wielu tygodni. Włożono dużo wysiłku w tę dywersję. W każdych z tych miejsc ludzie i systemy zadziałały na tyle dobrze, że nie doszło do żadnego tzw. blackoutu. Gdyby ten atak się powiódł, to nawet do 500 tys. ludzi byłoby pozbawionych ciepła — przekonywał premier.

Konferencja Donalda Tuska odbyła się po naradzie, w której wziął udział m.in. minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Wcześniej pojawiły się informacje, że grudniowe nieudane ataki na infrastrukturę energetyczną to prawdopodobnie rosyjski sabotaż, który miał zdestabilizować sytuację w Polsce.

— Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim sabotażem, bo to trzeba nazywać po imieniu, który miał zdestabilizować sytuację w Polsce — mówił na początku tygodnia wicepremier Krzysztof Gawkowski.