Ojciec 17-letniej dziewczyny z zespołem Aspergera jest zbulwersowany działaniami kontrolerów biletów w Radomiu. Nastolatka posiadała bilet, ale nie skasowała go, co skutkowało jej zatrzymaniem przez „kanarów” i przewiezieniem na końcowy przystanek autobusu.

Jak twierdzi, po dotarciu na miejsce, został zaatakowany słownie przez oboje kontrolerów. Próbował im wyjaśnić, że złamali przepisy prawa, nie wysiadając na najbliższym przystanku po kontroli. Domagała się zapłaty kary. W końcu została wezwana policja. Funkcjonariusze potwierdzili, że kontrolerzy mogą zatrzymać osobę bez ważnego biletu i dokumentów, ale powinni niezwłocznie zawiadomić policję.

– Przecież to było regularne uprowadzenie osoby nieletniej. Jeszcze w obecności patrolu kontrolerka wydrukowała coś na swoim terminalu i wydruk ten chciała wręczyć mojej córce. Bardzo wyraźnie zwróciłem jej uwagę, że jestem ojcem nieletniej i poproszę o ten wydruk, gdyż reprezentuję moje nieletnie dziecko. Kontrolerka odmówił – mówił mężczyzna „Wyborczej”.

Do sytuacji doszło w lipcu ubiegłego roku. 5 stycznia tego roku rodzina otrzymała wezwanie do zapłaty – 350 złotych. – . Kontrolerzy złamali prawo, bez mojej wiedzy i zgody wywieźli córkę na peryferia miasta, tam, zamiast wezwać policję, przetrzymywali ją. Dla córki był to ogromny stres – dodaje ojciec chorej nastolatki.

Rzecznik MZDiK w Radomiu twierdzi, że spółka nie otrzymała w sprawie zdarzenia żadnego zgłoszenia czy skargi. Przypomina, że kontrole biletów „powinny być przeprowadzane z poszanowaniem godności pasażerów oraz zgodnie z przepisami”.

W przypadku stwierdzenia przejazdu bez ważnego biletu wszystkie czynności z udziałem kontrolera odbywają się w pojeździe, a pasażer może go opuścić dopiero po ich zakończeniu. Jeśli osoba nie posiada dokumentu tożsamości, kontroler kontaktuje się z policją lub strażą miejską i ustala – mówi rzecznik Łukasz Kościelniak „Wyborczej”.

Kościelniak twierdzi, że w sprawach spornych należy zabezpieczyć nagrania z monitoringu. Tymczasem Katarzyna Zięba z firmy RWR, zatrudniającej kontrolerów dodaje, że nagrań z wnętrza autobusu nie ma. Uważa, że w powyższej sytuacji mamy „słowo przeciwko słowu”. Zapewnia, że firma postara się wyjaśnić sprawę.