Około godz. 15.30 do służb wpłynęły liczne zgłoszenia o eksplozjach w rejonie placu Mariaplaats i pobliskiej ulicy Visscherssteeg w centrum Utrechtu. Chwilę później wybuchł duży pożar. Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowano straż pożarną, policję, wiele karetek pogotowia oraz dwa śmigłowce ratunkowe, które wylądowały w parku Lepelenburg.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Gdzie miały miejsce eksplozje?

Ile osób zostało rannych w wyniku eksplozji?

Jakie służby zostały wysłane na miejsce zdarzenia?

Co mówią mieszkańcy o czasie eksplozji?

Nad miastem zaczęły unosić się gęste kłęby dymu. Z informacji przekazanych przez służby wynika, że co najmniej cztery osoby zostały ranne w eksplozji. Wcześniej mówiono o co najmniej jednej osobie poszkodowanej. Trwają poszukiwania kolejnych potencjalnych ofiar.

Na ten moment nie wiadomo, w jakim stanie są ranni. Zostali przekazani w ręce ratowników. Niejasnym jest też, czy przewieziono ich do szpitala. Służby nie wykluczają, że poszkodowani mogą być także uwięzieni pod gruzami uszkodzonych budynków.

Pracownik sklepu odzieżowego przy pobliskiej ul. Zadelstraat powiedział reporterowi „De Telegraaf”, że nagle usłyszał ogromny huk. Również właściciele nieodległej restauracji stwierdzili, że odczuli silną falę uderzeniową i usłyszeli eksplozje. Z ich relacji wynika, że łącznie były trzy wybuchy.

Dramatyczna sytuacja po eksplozjach w Utrechcie

Policja ewakuowała okolicznych mieszkańców i restauracje, a teren został szeroko ogrodzony. Funkcjonariusze nie wykluczali kolejnych eksplozji i zaapelowali, by nie zbliżać się do miejsca zdarzenia. Przyczyny wybuchów i pożaru są ustalane.

Jak donosi „De Telegraaf”, burmistrz Utrechtu Sharon Dijksma mówił o „wielkich szkodach”. Doszło do częściowego zawalenia budynków, a wiele okien w innych obiektach w okolicy zostało zupełnie zniszczonych. Mieszkający tam ludzie nie mogą wchodzić do swoich domów. Władze gminy przekazały, że zostaną oni zakwaterowani w jednym z hoteli.

Czerwony Krzyż wezwał wolontariuszy, by na wszelki wypadek udali się do szpitala ratunkowego w Utrechcie. „Nasz zespół reagowania kryzysowego jest na miejscu i wspiera służby ratunkowe w centrum” — informowała organizacja, cytowana przez „De Telegraaf”.