Pani Izabela wybrała się z rodziną na Maltę, by uciec od zimy i zaznać nieco południowego słońca. Wakacje były udane. Do czasu, aż przedostatniego dnia pobytu nacięli się podczas posiłku w restauracji w Valetcie.

Czytaj także: Arabscy turyści wściekli się po wizycie w Zakopanem. „Absurd! Myśleli, że nie rozumiemy”

Polacy przeżyli szok na Malcie. Po obiedzie w restauracji spojrzeli na wyciąg z konta i zamarli

Polacy zamówili kilka dań — między innymi żeberka, łososia, talerz maltański, lasagne i pinsę, do tego napoje. Kwota do zapłaty na rachunku wskazywała 142,40 euro. Pani Izabela wyjęła kartę i zapłaciła za posiłek. Nieopatrznie nie zwróciła uwagi na kwotę, jaką obsługujący ją kelner wbił na terminalu płatniczym. Dopiero kiedy chciała zostawić drobny napiwek zerknęła na wydruk z terminala płatniczego. I aż jej się zrobiło gorąco.

W wydruku widniała ściągnięta z konta kwota 1420,40 euro. Pani Iza nie ma wątpliwości, że to nie była pomyłka.

1420 euro mniej. „Nie brzmiał, jakby pierwszy raz się pomylił”

— Pan przyszedł z terminalem i długo coś na nim wstukiwał. Jakby wpisywał kwotę, cofał i od nowa, było to na tyle widoczne ,że skomentowaliśmy to z mężem. Nie spojrzałam na kwotę, bo jakoś tak szybko podsunął mi terminal stroną, od której jest czytnik, a ekranem skierowanym w swoją stronę. I tak jak wpisywanie kwoty wyraźnie trwało jakoś tak niestandardowo, bo zerkał na nas, a tam wciąż jakby wstukiwał coś na nowo, tak sama płatność to było jakby w niezrozumiałym do całej sytuacji pośpiechu. Płaciłam telefonem dotykowo — mówi „Faktowi” pani Izabela.

Jak mówi, gdy tylko zorientowała się, że ściągnięto jej z konta za dużo pieniędzy, od razu poszła do obsługującego ją mężczyzny.

— Ku mojemu zaskoczeniu nawet bez patrzenia na ten rachunek i wydruk z terminala on lekko mi odpowiada, że to tylko błąd i to się zdarza. Jakby wiedział i nie musiał nawet spojrzeć, aby sprawdzić czy tak rzeczywiście jest — opowiada turystka.

Po trzech dniach pieniądze wciąż nie wpłynęły

Z jej relacji wynika, że kelner początkowo chciał oddać jej różnicę w kwocie w gotówce. W pewnym momencie miał jednak stwierdzić, że musi najpierw gdzieś zadzwonić — jak domyśla się kobieta, do swojego szefa. Ostatecznie po kilku minutach czekania przekazał Polce, że dostanie zwrot pieniędzy, ale na kartę.

— Pytałam, kiedy fizycznie te środki wejdą na mój rachunek, jeśli zrobimy to w ten sposób, ponieważ jest to duża kwota dla mnie, a następnego dnia 5-osobową rodziną wracamy do domu. Mówiłam, że potrzebuję tych środków na transport na lotnisko, transport do domu itd. Pan zapewnił mnie, że rano pieniądze będą z powrotem. Niechętnie się zgodziłam, dostałam na potwierdzenie wydruk z terminala. Nie padło ani razu słowo „przepraszam”. Niestety, mija trzeci dzień od tej sytuacji i środków nie ma, a ja jestem już w domu — mówi.

Jak podkreśla, opowiada o tej sytuacji, by przestrzec innych i uczulić ich, by sprawdzali, co widnieje na terminalach płatniczych. — Ja tego akurat nie zrobiłam. Może też ze względu na to, że wszystko odbyło się bardzo szybko, a wyświetlacz był odwrócony w stronę kelnera. Czy umyślnie? Nie wiem. Mój błąd i nauczka na przyszłość. Mam nadzieję, że nikomu to się nie wydarzy, szczególnie jeśli byłaby to rodzina z mocno ograniczonym budżetem — opowiada Polka.

/2

– / Facebook

Z konta zniknęło ponad 1400 euro.

/2

– / Facebook

Kwota na rachunku się zgadzała, ale na wyciągu z banku już nie.