Pożar w noc sylwestrową. „Nie przeszła żadnego szkolenia z zakresu bezpieczeństwa”

Jak wstępnie ustalono, przyczyną pożaru w barze Le Constellation w Crans-Montana było zapalenie się dźwiękoszczelnej pianki, którą był wyłożony sufit, od sztucznych ogni przytwierdzonych do butelek z szampanem. Z nagrań wynika, że miała trzymać je Cyane Panine, pracownica lokalu. Jak podaje BBC, prawniczka rodziny kobiety twierdzi, że nie została ona poinformowana „o niebezpieczeństwie stwarzanym przez sufit i nie przeszła żadnego szkolenia z zakresu bezpieczeństwa”. 

To ona trzymała zimne ognie. „Cierpiała”

W dniu imprezy 24-latka w ogóle „nie powinna obsługiwać gości”. Jednak – jak przekazała prawniczka jej rodziny – poproszono ją, aby zeszła na dół i pomogła w obsłudze. Na nagraniach widać, jak Cyane Panine ma trzymać butelki ze sztucznymi ogniami i ma mieć na głowie kask. – To nie sama Cyane zdecydowała się założyć ten kask, zrobiła to na prośbę swoich pracodawców. Po prostu wykonywała swoją pracę – powiedziała adw. Sophie Haenni. – Ofiar można było uniknąć, gdyby przestrzegano norm bezpieczeństwa i przeprowadzono wymagane kontrole. Cyane jest niewątpliwie ofiarą – dodała. Przekazała również, że 24-latka „czuła się wykorzystywana” i „cierpiała z powodu warunków pracy”, a pracodawcy mieli obciążać ją obowiązkami. 

Zobacz wideo Ciężarówka płonęła na autostradzie A4! Policjanci pomagali gasić pożar

Tragiczny pożar. Zginęło 40 osób

Do zdarzenia doszło w noc sylwestrową. W pożarze zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych. Wśród poszkodowanych są dwie Polki. Gmina Crans-Montana nie przeprowadziła kontroli w barze od 2019 roku. Nie było zatem szansy, by wykryć nieprawidłowości. Co więcej, współwłaściciel baru zeznał, że zamknięte były drzwi ewakuacyjne. Zarzuty w związku z pożarem usłyszało dotąd małżeństwo właścicieli. Szwajcarscy prawnicy wskazują, że za nieprawidłowości zarzuty usłyszeć mogą również urzędnicy. 

Czytaj także: Człowiek Trumpa wkurzył Islandię. Ta stawia żądania. „Obraźliwe”.

Źródła: BBC, Gazeta.pl