Nastroje wokół Igi Świątek są słodko-gorzkie. Z jednej strony mamy drużynowy triumf w United Cup, z drugiej — indywidualne „czerwone flagi”. Porażki z Coco Gauff i Belindą Bencic, w połączeniu z brutalnym losowaniem (potencjalne mecze z Osaką, Rybakiną i Anisimovą), stworzyły narrację o wielkim zagrożeniu. Zapytaliśmy siedmiokrotnego mistrza wielkoszlemowego, czy wchodzenie w turniej z takim bagażem nie podkopie pewności siebie wiceliderki rankingu.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Wpadka kontrolowana. Ta porażka może być kluczem

Choć McEnroe kojarzony jest z wybuchowym temperamentem i ostrymi sądami, w sprawie Polki zachowuje chłodną głowę. Ekspert przestrzega przed nadinterpretacją wyników z turniejów rozgrzewkowych, uznając to za pułapkę.

— Czasami to działa w drugą stronę. To bywa swego rodzaju sygnałem alarmowym, pobudką, ale w tenisie nigdy nie wiesz, jak sprawy się potoczą — tłumaczy nam słynny Amerykanin.

Legenda tenisa posłużyła się własną historią jako dowodem na to, że krok w tył tuż przed startem najważniejszej imprezy pozwala czasem wziąć lepszy rozbieg i wyczyścić głowę ze złych emocji.

— Pamiętam mój najlepszy rok w karierze. Przegrałem w pierwszej rundzie na tydzień przed US Open — wspominał McEnroe. — Ale w pewnym sensie czułem, że to nie wpłynie na moją pewność siebie. Fakt, że przegrywasz mecz, nie oznacza koniecznie, że będziesz miał problem, gdy w Wielkim Szlemie przyjdzie do decydującej gry o stawkę.

Zdaniem Amerykanina, wkraczamy w moment, w którym należy oddzielić te dwa światy grubą kreską. Wpadki z United Cup to tylko incydenty, które tracą na znaczeniu w obliczu prawdziwej walki o tytuł wielkoszlemowy.

Dowód leży sprzed pół roku. McEnroe broni projektu Fissette’a

Równie gorącym tematem jest ewolucja stylu gry Polki. Czy ofensywna zmiana pod okiem Wima Fissette’a nie zderzyła się ze ścianą w starciach z siłowymi rywalkami? Pojawiły się pytania, czy Iga nie utknęła w taktycznym „rozkroku”. McEnroe nie kupuje narracji o kryzysie zaufania na linii trener-zawodniczka. Jako dowód przywołuje twarde fakty sprzed zaledwie pół roku.

— Nie znam prostej odpowiedzi, ale pamiętam, jak oglądałem ją na Wimbledonie. Pomyślałem wtedy, że serwuje potężniej i mocniej, niż kiedykolwiek u niej widziałem — zauważył McEnroe. — To było zaledwie sześć miesięcy temu. Nie widzę powodu, dla którego nie mogłaby tego powtórzyć w Australian Open. Rok temu była blisko.

Słynny tenisista zwraca też uwagę, że problemy z serwisem to obecnie „choroba zawodowa” w czołówce WTA, a Polka jest po prostu pod największą lupą.

— Sporo zawodniczek ze szczytu miało kłopoty z serwisem. Coco [Gauff — red.] miała problemy, Sabalenka miała problemy. Ale gdy jesteś Igą, ludzie patrzą na to znacznie uważniej — punktuje McEnroe.

Legenda tenisa przestrzega też przed nadinterpretacją ostatnich meczów w Australii. Zamiast winić taktykę Fissette’a, wskazuje na prozaiczne przyczyny.

— Mogło być po prostu bardzo wietrznie. Jest wiele innych czynników, które wchodzą w grę, poza tym, że Iga miałaby mieć problem ze zrozumieniem tego, czego oczekuje Wim Fissette — uciął spekulacje ekspert.

Podczas gdy media i kibice w najdrobniejszym szczególe analizują drabinkę Polki, McEnroe sugeruje spokój. Dla niego Iga to wciąż ta sama maszyna, która wygrała Wimbledon, a ostatnie porażki mogą okazać się paliwem, którego potrzebowała, by w Melbourne wejść na najwyższe obroty.

Najważniejsze mecze US Open transmitowane są na antenach Eurosportu. Każdy mecz na żywo i na żądanie na platformie Max.