W poprzednim sezonie Mateusz Żukowski razem ze Śląskiem Wrocław nie zdołał utrzymać się w PKO Ekstraklasie i mimo to zapracował na zagraniczny transfer. Dość niespodziewanie uniwersalny piłkarz przeniósł się do FC Magdeburga.

W Niemczech trener zaczął wystawiać go na pozycji klasycznego napastnika i efekty były widoczne gołym okiem. Przed piątkowym meczem Żukowski miał w dorobku już cztery trafienia oraz asystę na poziomie 2.Bundesligi.

ZOBACZ WIDEO: Boruc wkręcił Fabiańskiego w szatni Legii. „Weź wstań…”

FC Magdeburg o godz. 18:30 przystąpił do rywalizacji na wyjeździe z Eintrachtem Brunszwik. Żukowski znalazł się w wyjściowym składzie, zaś Dariusz Stelmach rozpoczął mecz na ławce rezerwowych gości.

Przyjezdni mieli przewagę w pierwszej połowie i udokumentowali ją w 41. minucie. Bramkarz Eintrachtu popełnił błąd, kiedy po strzale z dystansu „wypluł” piłkę przed siebie. Golkiper nie był w stanie zatrzymać dobitki Żukowskiego z niewielkiej odległości.

W tej sytuacji Polak musiał tylko dopełnić formalności. Z dziecinną łatwością 24-latek zdobył swoją piątą ligową bramkę w tym sezonie.

W drugiej połowie swoją cegiełkę do zwycięstwa 3:0 FC Magdeburga dorzucili Baris Atik i Maximilian Breunig. Stalmach pojawił się na murawie w 78. minucie, zaś Żukowski zszedł minutę przed upływem podstawowego czasu.

Eintracht Brunszwik – FC Magdeburg 0:3 (0:1)
0:1 – Mateusz Żukowski 41′
0:2 – Baris Atik 79′
0:3 – Maximilian Breunig 90′