O tym, jak wyglądają teraz studniówki i jak zmieniły się na przestrzeni lat, opowiadają usługodawcy, nauczyciele, a także polityk, który został zaproszony jako gość. Wyznał on, w jakiej sytuacji opuściłby zabawę maturzystów.

W trwającym sezonie studniówkowym szerokim echem odbiła się historia z Piotrkowa Trybunalskiego. Według zawiadomienia, które wpłynęło do tamtejszej policji, matka jednej z maturzystek przywłaszczyła sobie ponad 13 tys. zł z kwoty zebranej na studniówkę piotrkowskiego Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1. Jego maturzyści bawili się na początku stycznia tylko dlatego, że ich rodzice powtórnie wpłacili składki.

Przed wezwaniem matki, której dotyczy zawiadomienie, policja zbiera zeznania świadków. Już to zrobiła w przypadku tych z Piotrkowa. Jednak część maturzystów mieszka w tamtejszym internacie, a ich rodzice, którzy także wpłacili zaginione składki, często żyją w odległych miejscowościach.

— Dlatego zwróciliśmy się o pomoc prawną w zbieraniu zeznań do innych jednostek w Polsce — mówi Onetowi mł. asp. Edyta Daroch, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Piotrkowie Trybunalskim.

A jakie skandale towarzyszyły poprzednim sezonom studniówkowym? W rozmowach z Onetem uczestnicy zabaw opowiadają także o „przypałach”, które — gdy nadeszła matura — zamieniły się już tylko w wesołe wspomnienia.

Jak nie matka to DJ w roli głównej. Bywa, że pijany

Okazuje się, że w przypadku najbardziej znanych afer studniówkowych dekady „bohaterami” wcale nie są uczniowie — tak było również w przypadku zabawy III Liceum Ogólnokształcącego w Elblągu sprzed czterech lat. Tam DJ prowadzący studniówkę puścił maturzystom piosenkę „J***ć PiS” — w końcówce rządów tej partii. A kiedy filmik z imprezy zaczął krążyć w internecie, firma zapewniająca obsługę muzyczną studniówki tłumaczyła, że kontrowersyjny utwór był spełnionym życzeniem uczniów.

Takiego rozgłosu nie zdobył inny DJ, kilka lat wcześniej prowadzący zabawę maturzystów I LO w Łodzi, czyli jednej z najlepszych szkół w mieście. Wtedy organizatorzy studniówki zarządzili jej całkowicie bezalkoholowy charakter — zabrakło lampki szampana na rozpoczęcie — ale do prohibicji nie stosował się mistrz konsolety. Do tego stopnia, że zagrał uczniom utwór „A teraz idziemy na jednego”. Kiedy uczestnicy studniówki zażądali, aby DJ wyszedł z lokalu, ten, urażony, wsiadł do samochodu i zaczął nim odjeżdżać. Część gości balu temu zapobiegła i wezwała policję, a ta przedstawiła zatrzymanemu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości.

Z tego samego lokalu — wybudowanego współcześnie „dworku” pod Łodzią — swoje wspomnienia ma inny DJ, który w rozmowie z Onetem zwraca uwagę na ekscesy maturzystów.

— Największym przypałem było zniszczenie fontanny znajdującej się przed pałacem w tym dworku. Dwójka nietrzeźwych nastolatków wlazła do tej fontanny, żeby zrobić sobie zdjęcie. Fontanna nie wytrzymała i pękła — opowiada Michał, który już 20 sezonów zajmuje się muzyczną oprawą studniówek. Z jego relacji wynika, że winni zniszczenia fontanny początkowo zaprzeczali, że wyrządzili szkodę. Jednak zrobili to, gdy właściciel obiektu postanowił obciążyć kosztami incydentu komitet studniówkowy.

— Jednak z mojego doświadczenia wynika, że młodzież z roku na rok grzecznieje. Kiedy zaczynałem w tej branży, podchmielonych nastolatków było sporo, teraz zdarzają się studniówki, na których nie pije nikt. Dużo więcej alkoholu jest np. na imprezach firmowych. Albo na różnych galach, także z udziałem osób z pierwszych stron gazet, przy których zdarza mi się pracować — porównuje Michał.

Alkoholowa wpadka z kurierem

Dariusz Chętkowski, nauczyciel łódzkich liceów (a także autor popularnego „BelferBloga”), stwierdza, że kadra pedagogiczna straciła kontrolę nad przebiegiem studniówek, odkąd te de facto stały się imprezami z decydującą rolą rodziców.

— Kiedyś zwykle jakiś wicedyrektor był oddelegowany, aby czuwać nad wypracowaniem z nimi różnych kompromisów. Teraz tego nie ma i np. znam przypadki, gdy jeden z rodziców w komitecie studniówkowym okazywał się pracownikiem zaproponowanego lokalu, zatem nie wiadomo, czy wtedy bardziej dba on o młodzież, czy o interes firmy — opowiada Chętkowski. Jak dodaje, kolejny czynnik to wszechobecność smartfonów, bowiem młodzież nie wypuszcza ich z ręki nawet na parkiecie. Zatem, jeśli dzieje się coś szczególnego, istnieje duża szansa, że szybko trafi to do sieci — jak w przypadku tańca przy „J***ć PiS” z Elbląga.

Zdaniem naszych rozmówców kolejne roczniki na studniówkach "grzecznieją", chociaż różne incydenty wciąż przytrafiają się młodzieży podczas zabaw maturzystów

Zdaniem naszych rozmówców kolejne roczniki na studniówkach „grzecznieją”, chociaż różne incydenty wciąż przytrafiają się młodzieży podczas zabaw maturzystówYouTube: Foto-video Górczyńscy

Co do obecności alkoholu na zabawach maturzystów Chętkowski — podobnie jak DJ Michał — stwierdza, że w ostatnich sezonach studniówkowych jest go mniej. A z zapamiętanych wpadek młodzieży wspomina krępującą sytuację z kurierem.

— Uczennica zamówiła przez kuriera torbę alkoholu. I ustaliła z kurierem, że ten będzie wpuszczony umówionym wejściem po tym, jak zapuka — opowiada Chętkowski. Jednak z relacji nauczyciela wynika, że doszło do pomyłki lewego wejścia z prawym, przez co kurier trafił do pomieszczenia, w którym przebywali nauczyciele. I odczytał przy nich nazwisko adresatki przesyłki — z rozmaitymi butelkami — aby ta ją odebrała.

Co ma zrobić polityk, gdy wokół piją na studniówce?

— Studniówka to test dojrzałości dla jej organizatorów, czyli dla młodzieży i jej rodziców — mówi Onetowi łódzki poseł Marcin Józefaciuk (do niedawna zasiadający w sejmowej komisji edukacji), który przed zdobyciem mandatu był dyrektorem szkoły zawodowej. — Przedstawiciele obu tych grup tworzą komitet studniówkowy i jeśli umawiają się na obecność alkoholu podczas zabawy, to można to uznać za pewną część dorosłości.

Natomiast, według Józefaciuka, taką decyzję warto skonsultować z władzami szkoły, skoro zwyczajowo na studniówkę zaprasza się nauczycieli.

— I moim zdaniem ewentualna obecność alkoholu powinna być symboliczna, np. w postaci toastu na rozpoczęcie. A jeśli uczeń przesadza z alkoholem podczas studniówki, wśród zaproszonej reprezentacji nauczycieli i rodziców maturzystów, oznacza to, że testu na dojrzałość nie zdał — dodaje Józefaciuk. Wspomina, że — już w roli posła — został zaproszony na studniówkę, z której szybko wyszedł, bo uczestnicy zachowywali się, jakby „byli pod wpływem”.

— Wtedy nie czułem się jako gość takiej uroczystości komfortowo wśród młodzieży — wspomina parlamentarzysta.

Najwyraźniej dość „komfortowo” w podobnej sytuacji poczuł się inny polityk. W poprzedniej kadencji samorządów stanowisko wiceprezydenta miasta Chełm stracił Daniel Domoradzki, odpowiadający w magistracie za oświatę. Stało się to po ujawnieniu filmiku ze studniówki, na którym widać, jak wiceprezydent pije z uczniami alkohol (choć sam Domaradzki utrzymywał, że dymisję złożył ze względu na stan zdrowia).

Józefaciuk w rozmowie z Onetem nawiązuje także do sprawy z Elbląga.

— Gdyby DJ zapuścił „J***ć PiS”, również wyszedłbym ze studniówki — mówi poseł. — To nie jest impreza szkoły, ale taki utwór, puszczany dla uczniów wśród reprezentantów nauczycieli, łamie jej apolityczność.

Na koniec Józefaciuk komentuje najnowszą aferę — ze zniknięciem pieniędzy na studniówkę w Piotrkowie Trybunalskim.

— Nie pierwszy raz słyszę o takim przypadku, choć zjawisko nie jest powszechne — mówi poseł. Radzi, aby komitety studniówkowe stosowały sprawdzone rozwiązanie. Czyli zakładały konto celowe, z dostępem dla zaufanych osób, które mogą monitorować, czy wpływające składki przeznaczane są na bieżąco np. na zaliczki za salę czy dla DJ.

— Przecież częstym rozwiązaniem jest zbieranie tych składek w ratach już na rok przed studniówką. A za poszczególne elementy zabawy zwykle też nie płaci się w jednym terminie — zauważa Józefaciuk.