Stars and Stripes, czyli portal należący do amerykańskiego wojska (niezależny pod względem redakcyjnym), opublikował artykuł o sytuacji żołnierzy Armii USA w Poznaniu.

Głos zabrała m.in. specjalistka wsparcia operacji łączności Jontae Fielder. Kobieta przeżyła „szok cenowy”. Wyjaśniono, że w Camp Kościuszko nie ma mieszkań służbowych, w związku z czym musiała wynająć lokum, co oznaczało „konieczność wyłożenia tysięcy dolarów”.

Z artykułu wynika, że stres u szeregowej wywołało też opóźnienie w przetwarzaniu bonu podróżnego.

W materiale wskazano też, że ceny wynajmu mieszkań o powierzchni około 55 mkw. zaczynają się w Poznaniu od około 3500 złotych.

Na portalu Stars and Stripes zaznaczono, iż „mimo tego, że dodatkowe koszty (kaucje, opłaty dla pośrednika) można ominąć, korzystając z usług biura mieszkaniowego w bazie, to niektórzy amerykańscy żołnierze by zmuszeni, by skorzystać z Army Emergency Relief, czyli pomocy finansowej w postaci nieoprocentowanych pożyczek i dotacji dla żołnierzy”.

Sprawie przyjrzał się „Głos Wielkopolski”, który uzyskał oficjalne oświadczenie od Garnizonu Armii USA w Polsce.

Marcus Frichtl, dyrektor ds. spraw publicznych w Garnizonie Armii USA w Polsce, powiedział zaś „Głosowi Wielkopolskiemu”, że w artykule wymieniono tylko jedną formę wsparcia żołnierzy. Zaznaczył jednocześnie, że mogą oni liczyć również na specjalne zaliczki na poczet wynagrodzenia, a także inne świadczenia związane z przeprowadzką, o których nie wspomniano w artykule.

On sam mieszka w naszym kraju i twierdzi, że „czuje się całkiem komfortowo, jeśli chodzi o wydatki”.