Przed startem turnieju przewidywano, że grupa A będzie jedną z najbardziej wyrównanych w całej rywalizacji. Chociaż Niemcy i Hiszpanie od kilkunastu lat znajdują się w gronie faworytów każdej imprezy, to zarówno Serbowie, jak i Austriacy, którzy uzupełniali to zestawienie, mieli chrapkę na awans i nie ukrywali, że do Danii przyjechali z jasnym celem – wywalczeniem biletu do kolejnej rundy mistrzostw.
W pierwszej kolejce Niemcy pokonali Austriaków, a Hiszpanie Serbów i w sobotę obie te ekipy mogły przypieczętować awans do następnej fazy turnieju. Pierwsi przed tą szansą stanęli gracze z Półwyspu Iberyjskiego, którzy zmierzyli się z Austriakami.
ZOBACZ WIDEO: Tak nasza ekipa świętowała zwycięstwo w United Cup!
W ostatnim meczu obu ekip padł remis – na EURO 2024 zespoły spotkały się w trzeciej kolejce rundy zasadniczej. Rezultat 33:33 zapewnił Austrii awans do fazy głównej, natomiast Hiszpanię pozbawił nadziei na dalszą grę i sprawił, że zmagania zakończyła na najgorszym miejscu w historii swoich występów w czempionacie Starego Kontynentu (13. lokata).
Na podobny scenariusz Austriacy liczyli i tym razem. Receptę na pokonanie rywali miał mieć Iker Romero – Hiszpan, multimedalista, który na swoim koncie ma między innymi złoty krążek mistrzostw świata i brązowy medal olimpijski, a teraz szkoleniowiec reprezentacji Austrii. Romero z ławki, a Sebastian Frimmel na boisku mieli poprowadzić zespół do zwycięstwa. Skrzydłowy na co dzień występujący w Picku Szeged w pierwszym meczu turnieju (przeciwko Niemcom) zdobył aż dziewięć bramek i był siłą napędową swojej drużyny.
Meczu inaugurującego imprezę do udanych nie mógł natomiast zaliczyć Sergey Hernandez Ferrer – w drugim pojedynku role się jednak odwróciły. Hiszpański golkiper szybko zaliczył kilka dobrych interwencji, natomiast Frimmel nie mógł się zupełnie wstrzelić.
Szczypiorniści z Półwyspu Iberyjskiego błyskawicznie wyszli na prowadzenie, co prawda, rywalom udało się doprowadzić do remisu po 4:4, ale od tego momentu to podopieczni Jordiego Ribery mieli wszystko pod kontrolą. O ile wydawało się, że przez pierwszy kwadrans Austriacy mieli kontakt z przeciwnikami, to już druga część pierwszej połowy była pod dyktando Hiszpanów.
Austriacy dochodzili do dogodnych sytuacji rzutowych, ale byli bardzo nieskuteczni. Ich zapędy skutecznie hamował Hernandez, ale momentami rywale nie utrudniali mu zbytnio zadania. Po trzydziestu minutach gry zawodnicy Romero mieli już siedem bramek straty. Szkoleniowiec próbował reagować, ale jego uwagi nie miały przełożenia na wydarzenia boiskowe.
Po przerwie Hiszpanie starali się kontrolować wywalczoną wcześniej przewagę, ale Austriacy nie odpuszczali. W końcówce dobrze między słupkami spisywał się Constantin Mostl, przebudził się wreszcie Frimmel i przez moment zrobiło się nerwowo. Hiszpanie nie pozwolili jednak rywalom na odrobienie strat. Austriacy kilkukrotnie zbliżali się na cztery trafienia, ale nie byli w stanie przekroczyć tej granicy. Gracze Ribery byli bezwzględni i ostatecznie to oni cieszyli się ze zwycięstwa 30:25.
Jeśli w drugim meczu tej grupy Niemcy okażą się lepsi od Serbów, Hiszpanie już w sobotę będą mieli potwierdzony awans do kolejnej rundy.
ME 2026 mężczyzn, grupa A:
Austria – Hiszpania 25:30 (12:19)