Kostiuk, rozstawiona z numerem 20., stoczyła zacięty pojedynek z Francuzką Elsą Jacquemot. Spotkanie trwało trzy i pół godziny, a Ukrainka była bliska zwycięstwa, prowadząc w drugim secie 5:3 i serwując po awans. Ostatecznie jednak przegrała po trzech tie-breakach.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Najtrudniejsze chwile przyszły w końcówce decydującej partii. Kostiuk, walcząc o każdy punkt, niefortunnie postawiła stopę i upadła na korcie. Pomimo silnego bólu dokończyła mecz, jednak tuż po zejściu z kortu przeszła badania, które potwierdziły poważny uraz.

Plany pokrzyżowane przez kontuzję

W mediach społecznościowych Kostiuk poinformowała, że podczas meczu doznała urazu kostki, a dalsze badania wykazały zerwanie więzadła.

— Niestety, podczas dzisiejszego meczu nabawiłam się kontuzji kostki i po dalszych badaniach okazało się, że zerwałam więzadło, co oznacza, że nie będę mogła kontynuować gry w deblu Australian Open z moją wspaniałą partnerką Eleną Gabrielą Ruse — wyjawiła Ukrainka.

Po jej słowach na temat Świątek i Sabalenki wybuchł skandal

Polscy kibice mogą kojarzyć Kostiuk z niemałego skandalu, który wybuchł pod koniec minionego roku. Ukrainka udzieliła wywiadu dla portalu Tennis365.com, w którym miała zasugerować, że Aryna Sabalenka oraz Iga Świątek mogą mieć przewagę fizyczną wynikającą z wyższego poziomu testosteronu. Wypowiedź ta spotkała się z gwałtowną reakcją mediów tenisowych i falą krytyki, uznających ją za niefortunną i krzywdzącą. Problem w tym, że zawodniczka została błędnie zacytowana. Do całej sprawy tenisistka odniosła się na tej samej konferencji prasowej.

„To była dla mnie zupełnie nowa sytuacja — nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się, żeby mnie tak bardzo źle zacytowano, szczególnie w tak wrażliwym temacie. Było mi trochę smutno, bo poczułam, że gdy zaczynasz mówić o czymś głębiej, ludzie się boją, obrażają albo stresują — w tym przypadku dotyczyło to dziennikarza, który mnie cytował” — stwierdziła.

„To było przykre, bo lubię rozmawiać o różnych rzeczach i pokazywać inne perspektywy. Wybuch całego skandalu nie był moją winą, więc przez jakiś czas nie było to dla mnie łatwe, bo zostałam naprawdę mocno źle zacytowana. Ale poza tym — ludzie czytają i interpretują rzeczy tak, jak chcą. Na koniec dnia nie mam na to wpływu, więc jestem z tym okej” — podkreśliła.