Podczas pielgrzymki kibiców w Częstochowie prezydent Karol Nawrocki serdecznie przywitał się z Tomaszem P., znanym jako „Dragon” — wielokrotnie karanym przywódcą gangu kiboli Jagiellonii Białystok. „Dragon” oczekuje obecnie na wyrok sądu drugiej instancji po nieprawomocnym skazaniu w 2024 r. na 6 lat więzienia za propagowanie nazizmu, kierowanie gangiem oraz pobicia.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Temat ten wywołał ogromne emocje w programie „Kawa na ławę” na antenie TVN24. Doradca prezydenta Błażej Poboży przekonywał, że spotkanie na Jasnej Górze miało charakter otwarty „i w żadnej mierze nie można postawić tezy, że prezydent zna tę postać”.

  • O czym była dyskusja w programie na żywo?
  • Kto przywitał się z liderem gangu kiboli?
  • Jakie zarzuty postawił Arłukowicz doradcy prezydenta?
  • Co mówił Robert Biedroń o zachowaniu prezydenta?

Gdy chciał kontynuować swoją wypowiedź kilkukrotnie przerywał mu inny z gości europoseł KO Bartosz Arłukowicz. — Bo pan opowiada bzdury! Wziął się przytulił do pana Dragona, bo pan Dragon akurat przechodził z torbą zakupów obok pałacu! — mówił wyraźnie wzburzony Arłukowicz. — Bo nie zna! — odpierał Poboży.

— Panu do głowy nie przychodzi to, że można być prezydentem blisko obywateli… — mówił Poboży. W tym czasie Robert Biedroń zaczął krzyczeć „kiboli! kiboli!”. — To są kibice, którzy pojechali na Jasną Górę w dorocznej pielgrzymce — odpowiadał doradca prezydenta.

W tym momencie głos zabrał prowadzący program Konrad Piasecki. — Drodzy państwo to nie jest przedszkole. Przekrzykujecie się — mówił dziennikarz. Głos ponownie zabrał głos Błażej Poboży, który ponownie przekonywał, że prezydent nie znał mężczyzny, z którym się witał. Jego wypowiedź przerywali politycy KO i Lewicy.

Następnie dyskusja na temat spotkania była nadal kontynuowana w nerwowej atmosferze. Poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo mówił, że „wam przeszkadza to, że kibice są patriotami i że walczą o Polskę”. — Kibole walczą o Polskę? — przerywał mu Arłukowicz. Konrad Piasecki chciał oddać głos Robertowi Biedroniowi, jednak musiał przekrzykiwać się z europosłem KO. — Panie pośle Arłukowicz, ja pana proszę, ja pana błagam! Ja pana wykluczę z tego programu, jak pan się nie ugryzie w język i czasem nie uzna, że musi pan powstrzymać swój słowotok! — mówił dziennikarz.

„Bronię honoru i godności pana prezydenta”

W końcu do głosu doszedł Robert Biedroń. — Kiedy prezydent RP robi sobie misia z kibolem, to widzą to także np. policjanci, którzy każdego dnia walczą z tymi przestępcami. Widzi to sędzia, widzą to ludzie, którzy odpowiedzialni są za nasze bezpieczeństwo. Kiedy się jest prezydentem RP, to są pewne granice, kiedy można pewne rzeczy robić, a kiedy nie — mówił Biedroń. Europoseł Lewicy zwracał uwagę, że na Jasną Górę jeżdżą różne pielgrzymki, ale „prezydent wybrał kiboli”. W tym momencie odezwał się Błażej Poboży, który mówił, że drugiej stronie przeszkadza stosunek prezydenta do tradycyjnych wartości, do religii i do Kościoła.

Biedroń i Poboży zaczęli się wzajemnie przekrzykiwać. — Panie ministrze Poboży teraz panu zwracam uwagę, pana teraz wykluczę z programu, bo pan też się zachowuje w sposób urągający przyzwoitości — powiedział Konrad Piasecki. — Bronię honoru i godności pana prezydenta — odparł Poboży. — To niech pan broni wtedy, kiedy ma głos, a nie wtedy kiedy inni mówią — odpowiedział mu dziennikarz.