Były dyrektor fińskich służb wywiadowczych ostrzega przed czarnym scenariuszem dla Sojuszu Północnoatlantyckiego.
— Rosja nie jest w stanie poważnie zagrozić militarnie NATO, ale może podważyć art. 5 [który mówi o wzajemnej obronie sojuszniczej]. Kalkulacja jest prosta: sprowokować rozłam i sprawdzić, czy Sojusz „pęknie” i odmówi obrony jednego ze swoich członków — twierdzi Toveri.
W analizie wieloletniego fińskiego wojskowego istotny jest szczególnie jeden element.
Zdaniem byłego wojskowego w przypadku kontrataku Rosja może uciec się do użycia broni jądrowej, a przynajmniej szantażu związanego z wykorzystaniem tego ostatecznego środka.
Według eksperta ograniczona operacja na terenie jednego z krajów członkowskich NATO miałaby przede wszystkim na celu dokonanie podziału wśród członków Sojuszu Północnoatlantyckiego.
— Prawdopodobnie właśnie do tego przygotowują się Rosjanie. Jest to całkowicie realistyczny scenariusz w najbliższej przyszłości — twierdzi były szef fińskiego wywiadu wojskowego.
— Bez wątpienia Rosja szykuje się do długotrwałej wojny. Jej gospodarka zasadniczo przekształciła się w gospodarkę wojenną, a wszystko inne cierpi i podupada, z wyjątkiem produkcji w sektorze obronnym. Rosjanie próbują zbudować nowe rezerwy strategiczne, aby jak najszybciej przygotować się do potencjalnej konfrontacji z NATO — komentuje Pekka Toveri.
— Jednak ostatnio Rosja boryka się z coraz poważniejszymi trudnościami ze względu na silną obronę Ukrainy. Siły rosyjskie ponoszą coraz większe straty — dodaje były fiński wojskowy.
Jak wspomina Toveri, sekretarz generalny NATO Mark Rutte podkreślił niedawno, że Rosja traci w Ukrainie ok. 20 tys.–25 tys. żołnierzy miesięcznie, licząc tylko zabitych, a nie rannych. Uniemożliwia to rosyjskiej armii gromadzenie znacznych rezerw.
Stringer/Anadolu Agency via Getty Images/ Contributor / Getty Images
Rosyjscy żołnierze (zdj. ilustracyjne)
Służby wywiadowcze biją na alarm
Także m.in. duńskie służby również wspominają o możliwym ataku ze strony Rosji na NATO — szczególnie w scenariuszu ewentualnego zawieszenia broni w Ukrainie.
„Rosja prawdopodobnie będzie bardziej skłonna do użycia siły militarnej w regionalnej wojnie przeciwko jednemu lub kilku europejskim krajom NATO, jeśli będzie postrzegać NATO jako militarnie osłabione lub politycznie podzielone” — można przeczytać w raporcie duńskiego wywiadu.
Zdaniem ekspertów najbardziej narażone na rosyjskie prowokacje są kraje bałtyckie. Szczególnie obawiają się one zluzowania rosyjskich wojsk, do którego mogłoby dojść w przypadku wstrzymania walk na terenie Ukrainy. W wywiadzie dla „Bilda” (partner Onetu) estoński minister obrony Hanno Pevkur zwraca uwagę na możliwość „redystrybucji sił” Federacji Rosyjskiej.
Kolejnym krajem, który bacznie zwraca uwagę na ruchy Rosji, jest Finlandia. W bezpośrednim sąsiedztwie tego kraju Rosjanie odtwarzają Leningradzki Okręg Wojskowy.
„Niezależnie od tego, jak bardzo starają się wprowadzać innowacje na poziomie taktycznym lub operacyjnym, dla Rosjan rozmiar ma znaczenie nadrzędne. Dla nich wszystko zawsze sprowadza się do liczby” — powiedział na temat rozwoju rosyjskiego potencjału w tym regionie generał major Sami Nurmi, zastępca szefa sztabu Finlandii odpowiedzialny za strategię. Według „The Wall Street Journal” rosyjskie władze planują w ciągu kilku lat utworzyć w Pietrozawodsku nowy sztab armii do zarządzania dziesiątkami tysięcy żołnierzy.