W Kijowie panuje obecnie wyjątkowo ciężka sytuacja. Miasto zmaga się z poważnymi problemami związanymi z brakiem prądu i ogrzewania, które są skutkiem niedawnych zmasowanych ataków Rosji na infrastrukturę krytyczną.

Jak długo trwa brak prądu w Kijowie?

Jakie są aktualne temperatury w Kijowie?

Jak mieszkańcy radzą sobie z zimnem?

Ile punktów niezłomności jest w Kijowie?

Znaczna część mieszkańców musi radzić sobie bez prądu, a wielu z nich również bez dostępu do ciepła w swoich domach. Na zewnątrz utrzymuje się mróz, a kolejne dni — według prognoz — mają przynieść jeszcze niższe temperatury. Do tego dochodzą kolejne ostrzeżenia o masowych ostrzałach. Z każdym dniem coraz bardziej alarmujące.

— Nad ranem termometry pokazywały — 20 stopni Celsjusza. Teraz jest nieco cieplej, około 10 na minusie. Można powiedzieć, że jest lepiej, ale do tego, żeby było dobrze to jeszcze daleko. Po tygodniu życia w całkowitej ciemności i totalnym mrozie, bez wody, teraz prąd pojawia się raz na jakiś czas. To pozwala chociaż podładować sprzęt i trochę ogrzać mieszkanie — relacjonuje w rozmowie z Onetem Piotr Kaszuwara, korespondent TVP z Kijowa i reportażysta Onetu.

Ceny poszybowały

Szacuje się, że nawet 56 tys. rodzin znalazło się w dramatycznej sytuacji. Część mieszkańców Kijowa opuszcza swoje domy. Wyjeżdżają do rodzin na wsi, gdzie ciepło dają stare opalane drewnem piece lub wychodzą na długie spacery, by nie siedzieć w ciemnych zimnych mieszkaniach.

Kijów w mrozie i ciemności. "W kuchni butle zamarzły, zasypiałem"

Kijów w mrozie i ciemności. „W kuchni butle zamarzły, zasypiałem”Piotr Kaszuwara / mat. prasowe

— Wczoraj byłem nad tzw. kijowskim morzem. Były tłumy. Jak komuś udało się zaparzyć w domu herbatę, to przynosił ją w termosie i wszyscy pili. Ludzie sobie radzą. To czwarty rok wojny. Ludzie są przyzwyczajeni do ekstremalnych sytuacji. Ale ze sklepów zniknęło wszystko, czym da się dogrzać mieszkanie: piecyki, dmuchawy, kaloryfery elektryczne, generatory. Ceny poszybowały w górę — przyznaje dziennikarz.

On sam na początku stycznia kupił dwie niewielkie dmuchawy i butle z gazem. Spodziewał się mrozów. Dmuchawy wystarczają jednak tylko do ogrzania jednego pomieszczenia. — W kuchni jest tak zimno, że zamarzły mi butle gazowe do kuchenki. Wchodzę tam tylko, gdy muszę. W kurtce, w czapce. Wpadam, biorę, co się da i uciekam. Próbowałem zrobić herbatę, gdy nad ranem włączyli prąd, ale wyłączyli go, zanim woda się zagotowała. Na gazie też się nie dało — butle były zamarznięte — opowiada Piotr Kaszuwara.

W mieszkaniu Piotra Kaszuwary temperatura spadła poniżej 10 stopni Celsjusza. "Zasypiałem z zimna"

W mieszkaniu Piotra Kaszuwary temperatura spadła poniżej 10 stopni Celsjusza. „Zasypiałem z zimna”Piotr Kaszuwara / mat. prasowe

Jak podkreśla, strach przed rakietami schodzi na drugi plan. — Bardziej boisz się tego, że znowu rozwalą elektrownię i dopiero co przywrócone ogrzewanie zniknie. A przed nami jeszcze co najmniej półtora miesiąca zimy.

Część Ukrainy pogrążyła się w ciemności. Rosyjskie ataki odcinają prąd i ogrzewanie w środku zimy. „To próba wywołania katastrofy humanitarnej”

„Z zimna zacząłem zasypiać”

W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej relacji mieszkańców Kijowa. Pokazują termometry ustawione w mieszkaniach, które wskazują mniej niż 10 stopni Celsjusza. — Jak włączą prąd i woda w bojlerze zdąży się nagrzać, to można wziąć gorącą kąpiel. Siedzisz w niej godzinę, może dwie. A później ubierasz odzież termiczną, sweter, czapkę i biegniesz do łóżka. Śpię pod dwiema kołdrami i kocem.

Jak przyznaje, w tych warunkach organizm po prostu się wyłącza. — Z zimna zacząłem zasypiać. To taka obrona organizmu. Zapadasz w coś w rodzaju zimowej śpiączki.

Na jedną noc próbował przenieść się do hotelu. — Prąd był z agregatów, ale ogrzewania nie było. Chociaż udało się naładować telefon i powerbank. Zamówiłem ciepły obiad, ale też nie mieli prądu i gazu. Gołąbki były w połowie zimne, bo nie zdążyły się rozmrozić.

W całym Kijowie rozstawionych zostało ponad 1300 punktów niezłomności. To specjalne ogrzewane agregatami namioty, w których mieszkańcy mogą się rozgrzać, podładować telefon, wypić gorącą herbatę, a nawet porozmawiać z psychologiem.

Punkt Niezłomności w Kijowie i kącik dla dzieci

Punkt Niezłomności w Kijowie i kącik dla dzieciPiotr Kaszuwara / mat. prasowe

— Ludzie przychodzą tam osowiali, przysypiający. Zmęczeni głodem i zimnem. Wyobraź sobie, że siedzisz w domu i czekasz, czy włączą prąd na godzinę, żeby coś podgrzać. Nie wyjdziesz, bo może akurat w tym czasie prąd się pojawi, a ty nie zdążysz nagrzać mieszkania. Mija jednak 12 godzin i nic się nie dzieje. To powoduje, że ludziom jest trudno — relacjonuje reportażysta. — Była sytuacja, że włączyli prąd w jednym z bloków, ludzie zaczęli wozić rzeczy windą — po czterech minutach prąd wyłączyli. Wszyscy utknęli w windach na kolejne 12 godzin.

„Lodówka nie działa, wszystko trzymamy na zewnątrz”

Nie tylko w samym Kijowie sytuacja jest trudna. Anastazja z dwójką dzieci mieszka w niewielkiej wsi w obwodzie czerkaskim, na wschód od Kijowa. Tu również przerwy w dostawie prądu są dotkliwe, choć na znacznie mniejszą skalę. Jak opisuje, prąd wyłączany jest według określonego planu. Dla przykładu: w poniedziałek planowo prąd dostarczany ma być w sumie przez 3,5 godziny.

— Ci, którzy mają w domach ogrzewanie elektryczne i kuchenki, bardzo marzną. W czasie, kiedy jest prąd, dom i woda nie zdążają się nagrzać. Temperatura w domu wynosi dziewięć, czasem 12 stopni Celsjusza. Lodówka również nie działa, więc produkty przechowujemy albo w zamrażarce, albo po prostu na dworze — opowiada Anastazja.

Problem mają też szkoły i duże sklepy. Po feriach świątecznych wprowadzona została nauka zdalna. W poniedziałek dzieci wróciły do szkół, jednak już pojawiła się informacja, że zajęcia trzeba będzie odwołać do 1 lutego.

— Duże sklepy są zamykane, ponieważ generatory nie radzą sobie z obciążeniem z powodu mrozów. Ludzie chodzą do kawiarni, aby skorzystać z toalety, ogrzać się i naładować urządzenia — ci, którzy mają taką możliwość — opowiada Anastazja.

Kijów żyje dzięki obronie przeciwlotniczej

Piotr Kaszuwara zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. — Kijów funkcjonuje tylko dzięki obronie przeciwlotniczej. Ostatnio przylatuje po kilkaset dronów w jedną noc. Gdyby wszystkie dotarły do celu, w tydzień nie zostałoby z miasta nic.

Kijów w mrozie i ciemności. "W kuchni butle zamarzły, zasypiałem"

Kijów w mrozie i ciemności. „W kuchni butle zamarzły, zasypiałem”Piotr Kaszuwara / mat. prasowe

Syreny alarmowe stały się codziennością. — Wiele osób je ignoruje albo usuwa aplikacje. Sprawdzamy komunikaty na Telegramie. Najgorszy jest pierwszy wybuch — po nim już wiesz, którą dzielnicę bombardują tej nocy. Wtedy wiesz, czy możesz spróbować zasnąć – dodaje.

Link do zbiórki „Ciepło z Polski dla Kijowa” znajdziecie tutaj.