W przypadku procesu, który wcześniej był przedstawiany jako filar rozszerzonej dyplomacji amerykańsko-ukraińskiej, milczenie to nie było przejawem dyskrecji, ale raczej wymownym sygnałem.

Steve Witkoff, specjalny wysłannik prezydenta Donalda Trumpa do spraw misji pokojowych i gospodarz rozmów w swoim prywatnym ośrodku golfowym na Florydzie, zerwał ze swoim dotychczasowym zwyczajem publicznego sygnalizowania postępów.

W poprzednich rundach rozmów Witkoff wykorzystywał media społecznościowe, aby przedstawiać spotkania jako kolejne kroki w kierunku porozumienia. Tym razem zapanowała cisza.

Głos zabrał tylko Kijów.

Bez przełomu przed Davos

Ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych Olga Stefaniszyna opublikowała komunikat, w którym poinformowała, że delegacja Ukrainy „spędziła weekend na intensywnych konsultacjach z amerykańskimi partnerami” i że „trwają prace nad krokami niezbędnymi do zapewnienia trwałego pokoju”.

Dodała, że konsultacje będą kontynuowane w Davos.

Główny negocjator Ukrainy, Rustem Umierow, przedstawił bardziej szczegółowy opis. Wymienił też Witkoffa, Jareda Kushnera, sekretarza ds. sił lądowych Dana Driscolla i pracownika Białego Domu Josha Gruenbauma jako przedstawicieli strony amerykańskiej.

Ponformował, że agenda obejmowała zarówno plany rozwoju gospodarczego i dobrobytu, jak i gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, z naciskiem na „praktyczne mechanizmy ich wdrażania i egzekwowania”.

Umierow zaznaczył również, że Kijów poinformował amerykańskich urzędników o ostatnich atakach Rosji na infrastrukturę energetyczną Ukrainy.

Efekt? Nie będzie uroczystego podpisania porozumienia w Davos, ale zobowiązanie do „kontynuowania prac na poziomie zespołów podczas kolejnego etapu konsultacji”.

To sformułowanie — proces bez konkretnego rezultatu — definiuje obecnie rundę negocjacji w Miami.

Kogo zabrakło przy stole negocjacyjnym?

Nieobecności były równie znaczące jak obecności.

Sekretarz stanu Marco Rubio nie pojawił się, pomimo wcześniejszej zapowiedzi Trumpa w Mar-a-Lago, że Rubio, sekretarz obrony Pete Hegseth, Kushner i Witkoff będą kierować rozszerzonymi grupami roboczymi USA-Ukraina i bezpośrednimi kontaktami z Moskwą.

Nie było również Hegsetha. Zamiast tego, Dan Driscoll — który, jak powszechnie uważano, został odsunięty na bok — po cichu powrócił na scenę.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zmiany personalne tylko potęgowały wrażenie, że struktura dyplomacji Trumpa wobec Ukrainy pozostaje w stanie ciągłej płynności.

Jak wcześniej donosił Kyiv Post, milczenie najwyższych rangą członków zespołu ds. bezpieczeństwa narodowego USA podważyło wrażenie dynamiki, które Biały Dom próbował stworzyć.

Gwarancje bezpieczeństwa i umowa gospodarcza

Zasadniczo rozmowy w Miami miały na celu poskładanie kilku elementów złożonej dyplomatycznej układanki.

Delegacja ukraińska przybyła na Florydę, aby podpisać dwa kluczowe dokumenty pokojowe, które ma nadzieję zawrzeć ze Stanami Zjednoczonymi przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Delegacja spotkała się z Witkoffem i Kushnerem, aby dopracować szczegóły gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA, które mają powstrzymać przyszłą agresję Rosji i położyć podwaliny pod powojenną odbudowę.

Prezydent Wołodymyr Zełenski ma nadzieję podpisać umowę w Szwajcarii. Trump zapowiedział wcześniej, że może tam się z nim spotkać.

Na Florydzie przedmiotem dyskusji była również umowa gospodarcza, wzorowana na zeszłorocznej umowie dotyczącej minerałów. Dałaby ona amerykańskim firmom preferencyjny dostęp do kluczowych minerałów Ukrainy — strategicznej zdobyczy, biorąc pod uwagę dążenie Waszyngtonu do dywersyfikacji łańcuchów dostaw z dala od Chin.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio (z lewej) i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umierow (drugi z prawej) wraz z przedstawicielami delegacji amerykańskiej i ukraińskiej w Hallandale Beach na Florydzie, 30 listopada 2025 r.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio (z lewej) i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustem Umierow (drugi z prawej) wraz z przedstawicielami delegacji amerykańskiej i ukraińskiej w Hallandale Beach na Florydzie, 30 listopada 2025 r.Chandan Khanna / AFP / East News

Za kulisami Kijów naciskał także na jasność w kwestii stanowiska prezydenta Rosji Władimira Putina, ponieważ na Ukrainę wywierana jest presja, aby oddała cały Donbas — nawet terytorium, nad którym Rosja nie sprawuje kontroli.

— Jeśli chodzi o negocjacje w Miami, to sądząc po rozmowach z tego weekendu, Ukraińcy wydają się bardziej współpracować z zespołem Trumpa niż Rosjanie, co jest dobrą rzeczą — mówi w rozmowie z Kyiv Post Glen Howard, doświadczony strateg ds. Rosji i prezes Saratoga Foundation, think tanku z siedzibą w Waszyngtonie.

Dyplomatyczny impas

Pomimo wszystkich rozmów o zbliżających się przełomach, w Miami nie doszło do zawarcia żadnych publicznych porozumień ani nawet zapowiedzi spotkania podczas forum w Davos.

Zamiast tego doprowadziły one do dyplomatycznego impasu — i uderzającej asymetrii w zakresie przejrzystości. Kijów zabrał głos. Waszyngton nie.

Ta nierównowaga, w połączeniu ze zmieniającym się składem amerykańskich negocjatorów i brakiem przedstawicieli na szczeblu rządowym, napawa ukraińskich urzędników ostrożnym optymizmem, ale też strategicznym niepokojem.

Kolejny etap przenosi się teraz do Szwajcarii, gdzie oczekiwania rosną, a jasności nadal brakuje.

W wojnie charakteryzującej się hałasem rozmowy w Miami przyniosły coś rzadszego — milczenie Waszyngtonu, które mówi wiele, oraz proces posuwający się naprzód, nie dający jednak pewności co do kierunku.