Kanclerz Niemiec Friedrich Merz obiecuje utworzyć w najbliższych dniach wspólny front ze swoim francuskim odpowiednikiem Emmanuelem Macronem — ożywiając kluczowy sojusz nad Renem, często opisywany jako silnik UE — aby osiągnąć przełom w stosunkach z Trumpem.

Jednak budowanie tego, co Merz nazywa „wspólnym stanowiskiem” z Macronem, nie jest łatwe. Obie strony będą musiały odłożyć na bok miesiące frustracji, podejrzliwości i niechęci.

Francuscy dyplomaci są zaniepokojeni rosnącą asertywnością Berlina, który stara się przedstawiać siebie jako dominującego gracza w Europie. Z kolei Niemcy mają dość Francuzów z powodu zablokowanego programu budowy wspólnego myśliwca, ich sprzeciwu wobec umowy handlowej między UE a Mercosurem oraz odłożonego planu wykorzystania rosyjskich aktywów do sfinansowania pomocy dla Ukrainy.

Kontrast między podejściem przywódców Francji i Niemiec do Trumpa był również wyraźnie widoczny w ich reakcji na groźbę prezydenta USA z soboty, że nałoży on cła na kraje UE, które sprzeciwiły się przejęciu przez USA Grenlandii.

Macron, który często odwołuje się do wojowniczej gaullistowskiej tradycji niezależności od USA, natychmiast obiecał mocno odpowiedzieć Trumpowi, wykorzystując arsenał handlowy UE. Łagodniejszy Merz, zagorzały transatlantysta, rozważał możliwość przekonania prezydenta USA do wycofania się z tej decyzji.

W poniedziałek Merz publicznie przyznał, że Niemcy znacznie różnią się tonem od Francji, która „chciała zareagować nieco ostrzej niż my”, ponieważ Paryż jest mniej narażony na skutki totalnej wojny handlowej z USA.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dla Francuzów irytującą przeszkodą w osiągnięciu jednolitego stanowiska z Berlinem jest wewnętrzny podział w niemieckim rządzie koalicyjnym. Podczas gdy Macron rozważa możliwość użycia „bazooki” handlowej UE — instrumentu przeciwdziałającego przymusowi — jako środka odwetowego wobec Trumpa, stanowisko Niemiec jest niejasne

— Różni niemieccy politycy mówią różne rzeczy — skarży się jeden z europejskich dyplomatów. — Jeśli posłuchać niemieckiego ministra finansów, to mówi on, że powinniśmy to zrobić — dodaje, odnosząc się do poparcia Larsa Klingbeila dla podejścia Macrona. Inni, w tym niemiecki minister spraw zagranicznych, wyrazili znacznie mniejszy entuzjazm, po tym jak „kilka dni temu ambasador powiedział kolegom, że [bazooka] powinna być brana pod uwagę”, zauważa dyplomata.

Chociaż Merz jest przekonany, że w tym tygodniu uda mu się porozumieć z Macronem w sprawie rozwiązania kryzysu wywołanego przez Trumpa, trudności nękające stosunki Niemiec z Francją są głębsze i prawdopodobnie ich rozwiązanie zajmie znacznie więcej czasu.

— W ciągu ostatnich sześciu miesięcy silnik francusko-niemiecki nie dowiózł niczego — mówi anonimowo jeden z urzędników UE.

Zmieniająca się równowaga sił

Paryż od dawna chciał, aby Niemcy odgrywały bardziej ambitną rolę we wspieraniu wielkich ambicji Francji dotyczących Europy, ale Berlin wykazuje obecnie większą siłę dyplomatyczną, niż oczekiwała Francja. Niemcy są na dobrej drodze do zbudowania znacznie większej armii niż ich sąsiad i oczekuje się, że do 2050 r. będą jedyną gospodarką UE w pierwszej dziesiątce światowej.

Podczas gdy Macron jest sparaliżowany w kraju ogromnym długiem publicznym i niestabilnością rządu, Merz coraz częściej staje na pierwszej linii europejskiej polityki. Podczas szczytu w Berlinie pod koniec ubiegłego roku, na którym osiągnięto postęp w sprawie gwarancji bezpieczeństwa między Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi, umocnił swoją pozycję jako główny negocjator w sprawie Ukrainy.

Merz starał się również odgrywać pierwszoplanową rolę w rozmowach z Trumpem, mimo że nie zawsze prezentował się przy tym jako wzór Europejczyka. Powiedział dziennikarzom, że jeśli prezydent USA „nie potrafi dogadać się z Europą”, może „przynajmniej uczynić Niemcy swoim partnerem”.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i prezydent USA Donald Trump w Szarm el-Szejk w Egipcie, 13 października 2025 r.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i prezydent USA Donald Trump w Szarm el-Szejk w Egipcie, 13 października 2025 r.Suzanne Plunkett – WPA Pool/Getty Images / Getty Images

Sugestia, że Berlin może działać samodzielnie, nie brzmi zbyt dobrze dla Francuzów. — Niemcy są znacznie bardziej aktywne, Merz chce odgrywać większą rolę polityczną — zauważa drugi europejski dyplomata. — A to denerwuje Francuzów — dodaje.

Niemcy uważają, że Francuzi pięknie mówią o wielkich europejskich projektach, ale nie potrafią sprostać oczekiwaniom. Berlin jest zirytowany tym, że Paryż promuje uniezależnienie się od Stanów Zjednoczonych, a następnie blokuje przełomową umowę handlową z Ameryką Południową. Irytuje go również to, że Francja dąży do objęcia ważnej roli w sprawie Ukrainy, ale wnosi znacznie mniejszy wkład na rzecz Kijowa niż Niemcy.

Niemiecka frustracja związana ze wsparciem dla Kijowa wybuchła w tym miesiącu podczas debaty na temat tego, jak należy wykorzystać pożyczkę UE w wysokości 90 mld euro (381 mld zł) dla Ukrainy, aby wesprzeć europejski przemysł zbrojeniowy.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i prezydent Francji Emmanuel Macron  uczestniczą w konferencji prasowej podczas spotkania koalicji chętnych w Paryżu, 6 stycznia 2026 r.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i prezydent Francji Emmanuel Macron uczestniczą w konferencji prasowej podczas spotkania koalicji chętnych w Paryżu, 6 stycznia 2026 r.Tom Nicholson / Getty Images

Francuzi przedstawili swoją tradycyjną propozycję, aby pieniądze zostały wykorzystane na zakup europejskiej broni, co z kolei wsparłoby francuski przemysł. Niemcy ripostowali, że preferencyjne traktowanie powinno być przyznane firmom z krajów, które wniosły największy wkład na rzecz Ukrainy, pomagając w ten sposób niemieckiemu przemysłowi.

— Biorąc pod uwagę opieszałość Francji w kwestii pomocy dla Ukrainy, jest to dość wyraźne pokazanie środkowego palca Paryżowi — uważa trzeci dyplomata UE.

— W kwestii Ukrainy Niemcy uważają, że to oni podejmują wszelkie wysiłki, więc kiedy Francuzi mówią, że chcą prowadzić operacje [wojskowe], Niemcy uważają, że to już wystarczy — mówi Michel Duclos, badacz z Institut Montaigne i były ambasador Francji w Syrii i Szwajcarii.

— We Francji panuje obawa, że niemiecki budżet obronny w pewnym momencie będzie dwukrotnie wyższy od francuskiego, a dla Paryża byłaby to historyczna zmiana — dodaje.

Duclos zwraca również uwagę na irytację Niemców w związku z Mercosurem. — Jeśli chcemy większej autonomii strategicznej, potrzebujemy nowych partnerstw, w tym umowy handlowej między UE a Mercosurem — mówi. — Niemcy uważają, że nie podchodzimy do sprawy poważnie.

Punkty zapalne

Jeśli chodzi o sfinalizowanie od dawna opóźnianej umowy handlowej z Mercosurem, Berlin początkowo chciał przekonać Paryż do współpracy, ustępując w różnych kwestiach francuskim żądaniom, ale ostatecznie zrezygnował. — Kraj jest na skraju chaosu — mówi jeden z niemieckich urzędników rządowych o niezdolności Macrona do przeciwstawienia się silnej opozycji wewnętrznej, zwłaszcza ze strony rolników.

Kolejnym poważnym problemem okazuje się wspólny francusko-niemiecki projekt myśliwca FCAS.

Przedsięwzięcie o wartości 100 mld euro (423 mld zł) jest obecnie w stanie zawieszenia, po tym jak w zeszłym miesiącu Paryż i Berlin nie osiągnęły porozumienia co do dalszych działań. Według Petera Beyera, posła ds. polityki zagranicznej z konserwatywnej partii Merza, francuskie firmy wywierają „ogromną presję” i „nawet prezydent Francji najwyraźniej nie jest w stanie tego dostrzec”.

— Obecnie rozważa się nawet realizację projektu bez udziału Francji, co moim zdaniem byłoby katastrofą, ale na razie nie ma żadnych postępów — zauważa, nawiązując do sugestii, że Niemcy rozważają opracowanie myśliwca bez udziału francuskiego producenta Dassault Aviation.

Wszystkie te dyskusje na temat tego, jak daleko Niemcy chcą się posunąć we współpracy z Francją w zakresie uzbrojenia, są obecnie zabarwione przez skrajnie prawicową partię Zjednoczenie Narodowe (RN), która prowadzi w sondażach przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi we Francji.

— Perspektywa dojścia do władzy RN już teraz ma duży wpływ na francusko-niemieckie rozmowy dotyczące obronności — dodaje Jacob Ross, pracownik naukowy Niemieckiej Rady Stosunków Zagranicznych.