W sobotę w stolicy Paragwaju Asuncion szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa i komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz oficjalnie podpisali umowę handlową z Mercosurem.
Porozumienie ma ułatwić przepływ produktów przemysłowych i rolnych między UE a blokiem państw Ameryki Południowej. Zdaniem von der Leyen ta umowa tworzy największą strefę wolnego handlu na świecie i rynek wart prawie 20 proc. światowego PKB. Oznacza też m.in. więcej możliwości biznesowych, zniesienie ceł o wartości miliardów euro i otwarcie rynków zamówień publicznych.
Przeciwko tej umowie były Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry.
Mercosur w politycznej zamrażarce
Historia porozumienia Unii Europejskiej z krajami Mercosur (Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem) sięga 1999 r. Przez ćwierć wieku prowadzono negocjacje, których intensywność zależała od zmieniających się układów sił w Ameryce Łacińskiej i Europie. Kluczowy moment nastąpił w czerwcu 2019 r., kiedy to sfinalizowano rolniczą część porozumienia. Stało się to jeszcze przed rządami Ursuli von der Leyen w Komisji Europejskiej.
W rozmowie z Onetem Janusz Wojciechowski, były komisarz UE ds. rolnictwa podkreśla, że sam fakt prowadzenia negocjacji nie był błędem, gdyż Unia, jako największy eksporter żywności na świecie, potrzebuje otwartych rynków. — W samych negocjacjach nie ma nic złego. Unia potrzebuje dobrych umów handlowych, a ma ich około czterdziestu. Problem zaczyna się wtedy, gdy po zakończeniu rozmów przyjmuje się złą umowę. Tak było w przypadku Mercosur. Umowa jest po prostu zła — precyzuje polityk PiS.
Janusz Wojciechowski odpowiadał za politykę rolną w UE w latach 2019-2024. Negocjacje części rolnej zakończyły się tuż przed objęciem przez niego teki komisarza. Przez kilka kolejnych lat mimo praktycznie gotowego projektu nie było mowy o dalszym procedowaniu umowy handlowej.
W rozmowie z Onetem były komisarz przyznaje, że była to strategia celowa, mająca na celu ochronę rynku wewnętrznego przed importem produktów nieodpowiadających europejskim standardom.
— Za mojej kadencji umowa nie miała żadnego biegu politycznego ani prawnego. Działałem tak, aby ten temat po prostu nie trafił na agendę i tak pozostało do końca mojej pracy — wyjaśnia Wojciechowski.
— Umowa trafiła na kilka lat do „zamrażarki”? — dopytuję.
— Użył pan trafnego określenia. Tak, umowa przez kilka przeleżała w „zamrażarce”. Nie było nawet decyzji politycznej, by ją stamtąd wyciągnąć. Przez cały okres mojej pracy sprawa nie posunęła się ani o milimetr — tłumaczy Janusz Wojciechowski.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak długo umowa z Mercosur była w zamrażarce?
Dlaczego PiS pierwotnie popierało umowę z Mercosur?
Kiedy umowa została podpisana przez Komisję Europejską?
Kto był głównym hamulcowym w blokowaniu umowy?
W takim razie, czy nie był to najlepszy moment, by definitywnie zablokować umowę z Mercosur? Polityk uważa, że w tamtym okresie lepiej było na ten temat milczeć i nie przypominać o jej istnieniu. — Obawiałem się, że próba definitywnego „podarcia” tej umowy mogłaby się nie udać ze względu na zbyt dużą liczbę zainteresowanych jej wejściem w życie. Została wyjęta z szuflady 6 grudnia 2024 r., gdy nie było mnie już w KE — podkreśla Wojciechowski.
W 2025 r. machina urzędnicza ruszyła pełną parą, a na początku stycznia br. Rada Europejska przyjęła dwie decyzje upoważniające do podpisania umowy o partnerstwie UE–Mercosur oraz przejściowej umowy handlowej między UE a Mercosurem. Obecnie jedyną barierą pozostaje głosowanie w Parlamencie Europejskim, które zdeterminuje przyszłość handlu między oboma blokami.
Umowa z Mercosur. Dlaczego PiS ją popierało?
Dziś umowa UE-Mercosur jest krytykowana przez niemal wszystkie środowiska polityczne w Polsce, od lewa do prawa. Tymczasem jeszcze w 2019 r., zanim trafiła do „politycznej zamrażarki” politycy PiS wypowiadali się o niej nadzwyczaj pozytywnie. Ówczesny szef MSZ Jacek Czaputowicz z PiS składał jednoznaczne deklaracje co do przyszłości porozumienia z krajami Ameryki Południowej.
„Polska chce zawarcia umowy o wolnym handlu między Unią Europejską, a Wspólnym Rynkiem Południa (Mercosur). Powinno to przyczynić się do większej otwartości naszych rynków i zwiększenia wolumenu wymiany handlowej” — mówił 10 maja 2019 r. Jacek Czaputowicz podczas wizyty w Brazylii.
Z kolei 17 lipca 2019 r. podczas posiedzenia komisji ds. Unii Europejskiej wiceminister MSZ Konrad Szymański stwierdził: „Polska zdecydowanie popiera rozwój wielostronnych umów handlowych i oparcia handlu międzynarodowego o zaawansowane porozumienia o wolnym handlu, do których na pewno należy umowa z Mercosurem”.
Dlaczego niemal sześć lat temu PiS popierało umowę z Mercosur, a teraz wali w bęben przekonując, że jest fatalna dla Polski?
— Deklaracja, że Polsce zależy na zawarciu umowy o wolnym handlu, nie jest równoznaczna ze zgodą na złą umowę. To jak pójście do sklepu po buty: chcemy je kupić, ale to nie znaczy, że weźmiemy takie, które są za ciasne. Sam fakt negocjacji był słuszny, bo to ogromny rynek. Gdyby udało się wynegocjować tzw. klauzule lustrzane, nie byłoby problemu. Ale tych klauzul w umowie zabrakło — uważa Janusz Wojciechowski.
Klauzule lustrzane wymusiłyby na producentach z Ameryki Południowej stosowanie tych samych rygorystycznych norm środowiskowych i dobrostanowych, które obowiązują w Europie. Bez nich unijny rolnik staje do nierównej walki z przemysłową produkcją zza oceanu.
Kto i kiedy mógł zablokować umowę?
Jak słyszymy, argumenty za umową straciły na aktualności w obliczu nowej rzeczywistości geopolitycznej. Agresja Rosji na Ukrainę fundamentalnie zmieniła bilans handlowy produktami rolnymi w Europie Środkowo-Wschodniej. Gigantyczny napływ ziarna i mięsa z Ukrainy już teraz destabilizuje lokalne rynki. W tym kontekście otwarcie granic dla taniej wołowiny i drobiu z krajów Mercosur postrzegane jest przez organizacje rolnicze jako egzystencjalne zagrożenie.
Do tego dochodzą drastyczne plany — jak mówi Wojciechowski — niemal 30-procentowego cięcia funduszy na Wspólną Politykę Rolną. Na pytanie, czy szefowie rządu — Beata Szydło i Mateusz Morawiecki — mogli zawczasu zablokować porozumienie z Mercosur, były komisarz odpowiada jednoznacznie, że nie.
— Twierdzenia, że Beata Szydło czy Mateusz Morawiecki mogli zablokować tę umowę wcześniej, są absurdalne. Wtedy trwały negocjacje, a one same w sobie nie były złe. To, że umowa jest nie do przyjęcia, stało się jasne dopiero teraz, gdy radykalnie zmieniła się sytuacja rynkowa przez wojnę na Ukrainie. Każdy kolejny nadmiar towarów na unijnym rynku staje się dziś wielokrotnie bardziej niebezpieczny — uważa nasz rozmówca.
Do zablokowania umowy potrzebna była tzw. mniejszość blokująca — to grupa co najmniej czterech państw członkowskich, które razem reprezentują ponad 35 proc. ludności UE. To oznacza, że przeciwko porozumieniu musiały opowiedzieć duże kraje Europy. Głównym hamulcowym — obok Polski — była Francja, ale potrzebny był jeszcze jeden europejski gigant.
Oczy wielu osób, w tym prezydenta Karola Nawrockiego, spoglądały na Włochy. Głowa państwa rozmawiała na ten temat z premier Włoch Giorgią Meloni. — Nie było konkretów i konkretnej deklaracji, ale były pewne sygnały świadczące o tym, że pani premier rozważa i wsłuchuje się w głos takich państw jak Polska — mówił we wrześniu 2025 r. Karol Nawrocki.
Mimo starań Włosi nie wsparli Polski i jej sojuszników. — Gdyby ktoś mnie pytał, czy w ogóle z Włochami warto o tym rozmawiać, to ja bym to odradzał. Dlaczego? Włochy mają mnóstwo produktów z oznaczeniami geograficznymi i korzystają na tej umowie. Mają świetne marki. To jest znakomita promocja ich żywności — zaznacza Janusz Wojciechowski.
Polska złoży skargę do TSUE
Były komisarz nie zostawia suchej nitki na polskim rządzie. Jego zdaniem brak jasnej deklaracji ze strony Warszawy osłabił pozycję przeciwników umowy w Brukseli, ułatwiając procedowanie wniosku. — Wypowiedzi premiera Tuska bywały niekonsekwentne i brakowało w nich stanowczości, jaką prezentowali Francuzi — ocenia Wojciechowski.
Przypomnijmy, premier Donald Tusk wielokrotnie krytykował umowę z Mercosur. Tak mówił w grudniu 2024 r.: — My nie mamy w tej chwili mniejszości blokującej. W tej chwili Polska i Francja są krajami, które mówią twarde „nie”. Później konsekwentnie przypominał: — Głosowaliśmy przeciw Mercosurowi na każdym etapie, nawet w czasie tego ostatniego głosowania.
Dla Janusza Wojciechowskiego sprawa jest klarowna: każda kolejna nadwyżka towarów na unijnym rynku, wprowadzana bez zachowania zasady wzajemności standardów, staje się w obecnej sytuacji rynkowej czynnikiem destabilizującym cały system bezpieczeństwa żywnościowego Europy. Nie przekonują go zapowiedzi polskiego rządu o złożeniu skargi na umowę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
W środę 21 stycznia br. umową UE-Mercosur zajmie się Parlament Europejski. Jeżeli europarlament nie przegłosuje skargi do TSUE, to ma ją złożyć polski rząd.