Problem rosnących cen oraz kondycji amerykańskiej gospodarki był jednym z centralnych tematów kampanii wyborczej w 2024 r. Był to również jeden z najmocniejszych punktów programowych Donalda Trumpa. Po czterech latach prezydentury Joego Bidena, naznaczonej popandemicznym kryzysem cenowym, pierwsza kadencja Trumpa kojarzyła się wyborcom ze znacznie lepszą sytuacją ekonomiczną.
— Za mojej administracji obniżymy ceny energii i elektryczności o połowę w ciągu 12 miesięcy, maksymalnie w 18 miesięcy — oświadczył Donald Trump w sierpniu 2024 r. Dziś już wiemy, że średnie ceny prądu dla gospodarstw domowych nie spadły, lecz wzrosły.
Według danych Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej między styczniem a październikiem wzrost ten wyniósł blisko 13 proc. Dane za listopad i grudzień nie zostały jeszcze opublikowane, jednak z danych FRED, obejmujących wyłącznie obszary miejskie, wynika, że także w tych miesiącach ceny energii elektrycznej nie spadły.
Obietnica obniżenia cen energii elektrycznej o połowę od początku wydawała się nierealna, ale Trumpowi nie udało się nawet zatrzymać ich wzrostu. Jest to niewątpliwa porażka prezydenta na jednym z najważniejszych dla wyborców froncie.
— Doprowadzimy do spadku cen benzyny poniżej dwóch dolarów za galon — zapowiedział Trump we wrześniu 2024 r. To obietnica, do realizacji której potrzebny byłby potężny gospodarczy kryzys i załamanie popytu na ropę.
Średnia cena detaliczna benzyny w grudniu 2025 r. wyniosła 2,89 dol. za galon (ok. 3 zł za litr), a więc była niższa niż w styczniu 2025 r., gdy sięgała 3,08 dol. za galon. Nie możemy tutaj mówić o dosłownym spełnieniu obietnicy, ale ta statystyka na pewno wygląda lepiej dla Donalda Trumpa.
— Głos na Trumpa oznacza tańsze zakupy spożywcze — tak brzmiała wielokrotnie składana przez Trumpa obietnica. Dla ogromnej rzeszy wyborców była ona najważniejsza ze wszystkich.
Według danych Departamentu Pracy ceny artykułów spożywczych w ciągu ostatniego roku średnio wzrosły o około 2 proc. Tempo wzrostu nie odbiega więc od tego z drugiej połowy kadencji Bidena.
Ceny pojedynczych produktów rosły często znacznie szybciej, przykładowo sok pomarańczowy lub wołowina, co jest gorącym tematem dla mediów i odbija się w opiniach wyborców, często nawet z nieracjonalną siłą.
Po roku rządów Trumpa obietnica dotycząca cen żywności nie została spełniona. A opinie wyborców na temat polityki antyinflacyjnej prezydenta USA stale się pogarszają.
Granica pod kontrolą
Drugim najważniejszym elementem kampanii Donalda Trumpa w 2024 r. była polityka imigracyjna. — Rozpoczniemy największą operację deportacyjną w historii naszego kraju — mówił na wiecu w Karolinie Północnej w październiku w 2024 r.
Jeżeli spojrzymy dziś na samą suchą liczbę deportacji, to nie odbiega ona od danych z ostatniego roku władzy Bidena. Diabeł jednak tkwi w szczegółach.
Liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy spadła drastycznie, do czego jeszcze wrócimy. A to przekłada się na znaczny spadek deportacji przeprowadzanych przez straż graniczną.
Gdy spojrzymy tylko na liczbę deportacji osób zatrzymanych wewnątrz kraju przez Amerykańską Służbę Imigracyjną i Celną (ICE), to zobaczymy blisko pięciokrotny wzrost w ciągu roku. W ostatnim roku prezydentury Bidena deportowano 50 tys. osób, a w pierwszym roku drugiej kadencji Trumpa było to już 230 tys. Jest to znacznie więcej niż w całej kadencji Bidena.
— Zamkniemy granicę. Zatrzymamy napływ nielegalnych imigrantów do naszego kraju — grzmiał Trump na październikowym wiecu w Kolorado.
Jak już wcześniej wspomnieliśmy, liczba prób nielegalnego przekroczenia granic gwałtownie spadła w momencie objęcia prezydentury przez Trumpa. A jeśli spojrzeć tylko na liczbę prób przekroczenia granicy z Meksykiem, to w ciągu roku spadła dziesięciokrotnie!
Sukces w polityce granicznej jest bez wątpienia największym osiągnięciem administracji Trumpa w pierwszym roku kadencji, co potwierdzają również sondaże.
Oszczędności Elona Muska
Podczas kampanii wyborczej mogliśmy również zobaczyć zawarcie nietypowego sojuszu. Elon Musk, który dotychczas kojarzony był z bliższych związków z Partią Demokratyczną, poparł Donalda Trumpa i miał poprowadzić nowo powstały Departament Efektywności Rządu (DOGE). Miał on pomóc Trumpowi w przeprowadzeniu potężnych cięć administracyjnych i w głębokiej reformie państwa w celu zaoszczędzenia ogromnych środków finansowych.
Padła wtedy obietnica znalezienia oszczędności rzędu dwóch bilionów dolarów. Szybko się jednak okazało, że taka kwota jest nieosiągalna, a sam Elon Musk opuścił departament po czterech miesiącach. Według danych DOGE rzeczywiste znalezione oszczędności sięgają zaledwie 11 proc. pierwotnego celu.
Pierwszy rok, pierwsze rozczarowania
Realizacja obietnic wyborczych ma bezpośredni wpływ na opinie Amerykanów na temat poszczególnych obszarów polityki Donalda Trumpa. Zrealizowane obietnice w kwestii ochrony południowej granicy przekładają się na pozytywny odbiór jego prezydentury w tym zakresie. W innych obszarach sytuacja nie wygląda jednak dla niego tak dobrze.
Gospodarka i polityka inflacyjna były największą siłą Donalda Trumpa podczas pierwszej kadencji, a dziś według sondażu NORC dla Agencji AP liczba przeciwników jego polityki w tym zakresie przewyższa zwolenników — o 36 pkt proc. Polityka imigracyjna przez długi czas była dobrze oceniana przez Amerykanów, ale coraz większa brutalność stosowana przez służby imigracyjne sprawiła, że mimo wypełniania obietnicy o deportacjach, jest dziś ona niepopularna.