Niemiecki rząd zwrócił się z prośbą o spotkanie z Trumpem. Według informacji BILD-a, Amerykanie (Trump przyjedzie z 300-osobową delegacją) są tym zainteresowani i dali to do zrozumienia. Jednak do tej pory nie ustalono jeszcze terminu, a tym bardziej miejsca spotkania.
Może ono jednak nastąpić w każdej chwili, ponieważ liczące 10 tys. mieszkańców Davos nie jest duże, więc niemieccy politycy mogą dotrzeć szybko wszędzie.
Nie można więc wykluczyć, że rozmowa odbędzie się nawet w lokalnym kościele Wolnej Wspólnoty Ewangelickiej w Davos, który został przebudowany za miliony euro i służy delegacji amerykańskiej jako centrum dowodzenia podczas wizyty prezydenta.
Merz mógłby jednak przeprowadzić rozmowę z Trumpem również po jego przemówieniu na głównej scenie w centrum konferencyjnym, gdzie znajduje się kilkadziesiąt małych sal. W kręgach rządowych mówi się, że możliwe jest również dołączenie do nich sekretarza generalnego NATO Marka Rutte.
Stratedzy w rządzie federalnym uważają, że w trudnych rozmowach z prezydentem USA nigdy nie jest najgorszą taktyką sprawienie, by poczuł się on najwspanialszym człowiekiem na świecie. Dlatego Merz, aby uzyskać jak najwięcej dla Europy w sporze o ewentualne nowe karne cła, świadomie będzie się starał nie drażnić Trumpa. Jego mottem ma być: jak najmniej kłótni przed rozmową, za to bezpośrednia i jasna rozmowa z nim.
Merz może pochwalić się tym, że jest jednym z niewielu przywódców w UE, których Trump traktuje poważnie. Wynika to w dużej mierze ze sposobu, w jaki Merz rozmawia z amerykańskim prezydentem, z jego bardzo dobrej znajomości języka angielskiego oraz doświadczenia w gospodarce i w Stanach Zjednoczonych. Trump darzy go za to szacunkiem.
Jaka będzie taktyka rozmów? Merz prawdopodobnie zgodzi się z prezydentem co do istoty sprawy. Już w poniedziałek po posiedzeniach gremiów CDU kanclerz dał jasno do zrozumienia, że jego zdaniem Amerykanie mają rację, nalegając na lepszą ochronę militarną dalekiej północy. Chce jednak wyjaśnić Trumpowi, że musi to być zadaniem całego NATO, dlatego na Grenlandii powinny odbywać się intensywniejsze ćwiczenia.
Czy Trump się na to zgodzi? Po jego prowokacyjnym wpisie, w którym pokolorował Grenlandię barwami flagi USA, nie wydaje się to pewne.

Wpis Donalda Trumpa na jego koncie w serwisie Truth SocialTruth Social/Donald Trump
Merz i jego najważniejsi doradcy nie chcą jednak dać się zmanipulować takimi wpisami. Wiedzą też, że nie każdy post Trumpa, który zasadniczo traktuje politykę jako show, pociąga za sobą odpowiednie działania. Dotyczy to również gróźb prezydenta dotyczących ceł.
Oto karta przetargowa Merza
Ponadto Merz ma w zanadrzu kartę przetargową – ewentualne cła odwetowe UE o wartości 93 mld euro. Jeśli zostaną one wprowadzone, dojdzie do wojny handlowej, która będzie miała negatywne konsekwencje również dla Stanów Zjednoczonych. Merz nie powinien bezpośrednio grozić Trumpowi, ale jasno pokazać, że Europa jest zjednoczona i nie da się podzielić, jeśli on pozostanie nieugięty.
Kolejne kroki – których Merz chce jednak uniknąć – to wykluczenie amerykańskich firm z publicznych zamówień UE oraz ograniczenia eksportowe dla kluczowych gałęzi przemysłu, a nawet indywidualne opodatkowanie niektórych amerykańskich firm, takich jak Google.
Merz wygłosi swoje przemówienie w Davos w czwartek rano (o godz. 9.00), a następnie wraz z najbliższymi współpracownikami uda się do Brukseli na posiedzenie Rady Europejskiej, gdzie omawiane są już ewentualne kontrcła UE, jeśli Trump pozostanie na kursie konfrontacji.