Przeciwnicy Bayernu Monachium w sezonie 2025/26 mają problem, bo kiedy wydaje im się, że to jest ten dzień, gdy uda się ukąsić niemieckiego giganta, to później przychodzi kilka minut, gdy sytuacja zmienia się diametralnie.
Powiedzmy sobie szczerze – w pierwszej połowie Bayern nie grał dobrze. Żeby być obiektywnym, do przerwy to goście powinni prowadzić 1:0. Mieli jedną fantastyczną okazję, natomiast nie bez powodu w bramce Bawarczyków stoi Manuel Neuer. To on w spektakularnym stylu obronił strzał głową Promise Davida.
Z gry gospodarze nie potrafili wykreować w zasadzie nic. No więc przyszedł rzut rożny na początku drugiej połowy. Dograł Michael Olise, strzelił Harry Kane i defensywa Unionu SG pękła. A po chwili było już 2:0, bo Kjell Scherpen faulował w polu karnym Kane’a i ten nie pomylił się z jedenastu metrów.
I spotkanie totalnie się zmieniło. Bayern zaczął kontrolować mecz, nie musiał się nigdzie spieszyć. Miał korzystny wynik i mógł spokojnie czekać na to, co zrobią Belgowie. A ci nie mieli zbyt wiele do zaoferowania.
ZOBACZ WIDEO: Wojna o ręcznik! Kuriozalne sceny w finale Pucharu Narodów Afryki
Sytuacja mogła się zmienić w 63. minucie, gdy Kim Min-jae szarpnął rywala za ramię i obejrzał drugą żółtą kartkę, w związku z czym musiał opuścić boisko.
No właśnie – mogła się zmienić. Ale się nie zmieniła, bo Bayern w osłabieniu, to nadal Bayern. W ogóle nie było widać, że gospodarze grają w osłabieniu – dalej utrzymywali się przy piłce i zmuszali rywali do biegania.
Zespół Vincenta Kompany’ego jest w tym sezonie w fenomenalnej formie. 26 zwycięstw, 2 remisy i tylko 1 przegrana (z Arsenalem w Lidze Mistrzów). To musi robić wrażenie. Co istotne – po tej wygranej Bayern jest już pewny miejsca w czołowej ósemce.
Union SG? Cóż, do pierwszego gola trzymali się dzielnie, natomiast pierwszy stracony gol podłamał ich mentalnie.
Mogło być wyżej, natomiast Kane zmarnował szansę na hat-tricka i na dziesięć minut przed końcem strzelił w poprzeczkę z rzutu karnego, a stuprocentowej okazji nie wykorzystał też m.in. Michael Olise.
Bayern Monachium – Royale Union Saint-Gilloise 2:0 (0:0)
1:0 Harry Kane 52′
2:0 Harry Kane (k.) 55′
Składy:
Bayern: Manuel Neuer – Raphael Guerreiro (67′ Alphonso Davies), Kim Min-jae, Jonathan Tah, Tom Bischof – Michael Olise (90+2′ Serge Gnabry), Joshua Kimmich (90+2′ Leon Goretzka), Aleksandar Pavlović, Lennart Karl (67′ Hiroki Ito), Luis Diaz – Harry Kane.
Union SG: Kjell Scherpen – Anan Khalaili, Kevin Mac Allister, Christian Burgess, Ross Sykes – Adem Zorgane (82′ Rob Schoofs), Kamiel van De Perre, Anouar Ait El Hadj (67′ Mohammed Fuseini) – Guilherme Smith (67′ Fedde Leysen), Promise David (82′ Sekou Keita), Raul Florucz (67′ Louis Patris).
Żółte kartki: Kim, Olise (Bayern) oraz David (Union SG).
Czerwona kartka: Kim 63′ (Bayern, za drugą żółtą).
Sędzia: Rade Obrenović (Słowenia).