We wtorek, 20 stycznia br., Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne wobec komendanta Służby Ochrony Państwa gen. bryg. Radosława Jaworskiego. „W związku z tym został on zawieszony w pełnieniu czynności służbowych. Do pełnienia obowiązków komendanta SOP został wyznaczony dotychczasowy zastępca komendanta SOP płk Tomasz Jackowicz” — przekazało MSWiA.

Szef tego resortu Marcin Kierwiński chciał zdymisjonować komendanta, ale nie zgodził się na to prezydent Karol Nawrocki. Zmiana na tym stanowisku musi mieć akceptację głowy państwa. „Zawieszenie Szefa SOP to decyzja MSWiA, która nie wymaga zgody Prezydenta. W tej sytuacji pełną odpowiedzialność za funkcjonowanie formacji i bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie bierze na siebie min. M. Kierwiński” — komentował Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta.

„SOP to służba złożona z profesjonalnych funkcjonariuszy. Oddanych Ojczyźnie i swojej pracy. Jest to jednak obszar szczególnie wrażliwy. Moja decyzja o zawieszeniu komendanta SOP podyktowana jest dobrem tej służby. I to jest jedyny komentarz do tej sprawy” — tłumaczył szef MSWiA Marcin Kierwiński w serwisie X.

Powody tej decyzji mogły być trzy. Jak ustalił nieoficjalnie dziennikarz Radia Zet Mariusz Gierszewski było to m.in. narażenie Skarbu Państwa na utratę blisko 1 mln zł w związku z nienaliczaniem kar umownych firmie, od której SOP kupił samochody, zastrzeżenia do planów działań ochronnych wobec osób ochranianych przez tę formację oraz przyjęcie do pracy funkcjonariusza skazanego za prowadzenie auta w po alkoholu.

Jak się okazuje, ten ostatni aspekt dotyczy sprawy ujawnionej w sierpniu ubiegłego roku przez Onet. Potwierdziliśmy to w naszych źródłach zbliżonych do MSWiA.

Chodzi o sprawę, która miała swój początek 9 lipca 2020 r. Jak ujawniliśmy w Onecie, tego dnia funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa z 17-letnim stażem w tej formacji został przyłapany na prowadzeniu auta po pijanemu. Kiedy policjanci zatrzymali go do rutynowej kontroli na warszawskim Ursynowie, okazało się, że ma prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna stracił prawo jazdy, został skazany za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości i musiał odejść ze służby.

Wrócił, bo miał wysokie opinie, a w SOP były braki kadrowe

Tymczasem w czerwcu 2024 r. został ponownie przyjęty do SOP. Choć zgodnie z prawem służbę w tej formacji może pełnić osoba posiadająca „nieposzlakowaną opinię”, która „nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo”. Poza tym zgodnie z Zasadami Etyki Zawodowej Funkcjonariuszy SOP, „funkcjonariusz poza służbą nie nadużywa alkoholu, w żadnym wypadku nie używa i nie zażywa środków o podobnym działaniu” oraz „powinien unikać zachowań, które mogłyby wpłynąć negatywnie na wizerunek SOP”.

Przedstawiciele tej formacji, w odpowiedzi na pytania Onetu, tłumaczyli, że na decyzję o ponownym zatrudnieniu mężczyzny miały wpływ m.in. jego „bardzo wysokie oceny z opiniowania służbowego oraz udokumentowane historie wyróżnień i nagród, wieloletnie doświadczenie i wysokie kwalifikacje pożądane w SOP” oraz „pilne potrzeby kadrowe formacji”. Wskazywali też, że „czyn ten [jazda po pijanemu — red.] miał charakter jednorazowy, a odpowiedzialność za niego została już poniesiona”.

O wyjaśnienia w tej sprawie poprosiliśmy wówczas również MSWiA, któremu podlega SOP. „Kierownictwo MSWiA nie miało wiedzy o ponownym przyjęciu [tu jego personalia — red.] do Służby Ochrony Państwa. MSWiA analizuje całą procedurę zatrudnienia funkcjonariusza w SOP” — przekazał w odpowiedzi na nasze pytania wydział prasowy tego resortu.

Skompromitowany funkcjonariusz wciąż pracuje w SOP

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że sprawa ta znalazła się w audycie przeprowadzonym w ubiegłym roku w MSWiA, na podstawie którego jego szef, Marcin Kierwiński, podjął decyzję o zawieszeniu komendanta SOP. Postępowanie dyscyplinarne jest również formą konsekwencji wobec gen. Jaworskiego za przywrócenie do służby skompromitowanego funkcjonariusza.

Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, funkcjonariusz, który był skazany za jazdę po pijanemu, wciąż jest zatrudniony w SOP.

Warto przypomnieć, że gen. bryg. Radosław Jaworski został on wysłany na urlop we wrześniu 2025 r. po tym, jak w Sopocie skradziono samochód rodziny premiera Donalda Tuska. Później przebywał na zwolnieniu lekarskim. Jak informowała na początku ubiegłego tygodnia stacja TVN24, kadra kierownicza SOP domagała się jego powrotu do służby.

Służba Ochrony Państwa to umundurowana formacja, podległa ministrowi spraw wewnętrznych i administracji. Jej głównym zadaniem jest ochrona obiektów oraz najważniejszych osób rządzących w państwie. 1 lutego 2018 r. zastąpiła Biuro Ochrony Rządu (BOR). Obecnie w SOP służy ok. 2,7 tys. funkcjonariuszy.