Japonka drugą część poprzedniego sezonu miała naprawdę bardzo dobrą. Wróciła do wysokiej formy, co dało jej m.in. półfinał US Open. To wszystko splotło się z początkiem współpracy byłej liderki rankingu WTA z Tomaszem Wiktorowskim, który przez lata pracował z Igą Świątek.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Dla japońskiej gwiazdy start Australian Open był niesłychanie wymagający. W 1. rundzie zadziwiła świat nie tylko swoim strojem, ale też faktem tym, że niesłychanie długo męczyła się z Antonią Ruzić. Pokonała ją 6:3, 3:6, 6:4.
W czwartkowy poranek mierzyła się z Soraną Cirsteą. Warto było śledzić to starcie, nie tylko ze względu na Wiktorowskiego, ale też na fakt, że Osaka jest potencjalną rywalką Świątek w 4. rundzie zmagań w Melbourne.
Spotkanie rozpoczęło się sensacyjnie, bo Rumunka błyskawicznie przełamała Osakę. Japonka równie szybko odłamała rywalkę, doprowadziła do remisu, a nawet wyszła chwilę później na prowadzenie 3:2. Szybko jednak zyskała jeszcze większą przewagę, zyskała kolejne przełamanie i wygrała 6:3 pierwszą partię.
Po krótkiej przerwie ponownie Cirstea prowadziła z przewagą przełamania 2:0. Osaka zachowała jednak spokój i podobnie jak w pierwszym secie szybko nadrobiła swoją stratę. Japońska gwiazda z czasem była dużo aktywniejsza niż Rumunka i to ona częściej przejmowała inicjatywę. Nie przyniosło jej to jednak oczekiwanego efektu. W decydującym 10. gemie Osaka straciła kontrolę, popełniała błędy, co przyniosło przełamanie Cirstei i wyrównanie w meczu.
Wielkie emocje w Australian Open i kłótnia z udziałem Osaki
Podrażniona Osaka finałową partię rozpoczęła od przełamania zbudowanej Rumunki. Jednak przy prowadzeniu 2:1 Japonka poprosiła o przerwę medyczną. Po kilku minutach tenisistki wróciły do gry.
Końcówka obfitowała w wiele emocji po obu stronach. Rumunka wdała się nawet w krótką dyskusję z sędzią. Ostatecznie jej to nie pomogło. Osaka wygrała 6:3, 4:6, 6:2. Na koniec doszło jeszcze do kłótni pomiędzy zawodniczkami. Rumunka miała pretensje do Japonki, że pomiędzy jej serwami Osaka się odzywała.
— Była zła z powodu moich okrzyków motywacyjnych. Myślę, że to był jej ostatni Australian Open, więc prawdopodobnie dlatego jest zła. Mogła mi to powiedzieć podczas meczu — odgryzła się w rozmowie po meczu Osaka.
Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zmierzy się teraz z rewelacją turnieju w Melbourne kwalifikantką Maddison Inglis. Natomiast, jeśli pokona Australijkę, to może zmierzyć się ze Świątek. Polka musi jednak najpierw uporać się z Anną Kalinską.