Odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa miało być priorytetem obecnego rządu i znalazło się nawet w zawartej po wyborach umowie koalicyjnej. Mimo wielokrotnych zapowiedzi do tej pory nie doszło do zmiany przepisów w tej kwestii.
Ministerstwo Aktywów Państwowych od miesięcy zapowiadało zmiany w prawie mające ukrócić wsadzanie politycznych nominatów do spółek Skarbu Państwa.
Onet i Business Insider dotarły do przygotowanego w resorcie projektu. Rewolucji nie będzie, choć szykują się ostrzejsze wymagania dla członków rad nadzorczych — w tym te dotyczące kontrowersyjnych dyplomów MBA.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
- Jakie zmiany przewiduje nowy projekt ustawy dotyczącej rad nadzorczych?
- Dlaczego wprowadzane są wyższe wymagania dla kandydatów do rad nadzorczych?
- Jakie akredytacje muszą posiadać uczelnie, aby ich dyplomy MBA były uznawane?
- Czym jest macierz kompetencji w kontekście rekrutacji do rad nadzorczych?
Rząd chce poważnych zmian w sprawie państwowych spółek. „Nie ma kluczowych rozwiązań”
— Jest to krok do przodu i to mnie cieszy. Jest przynajmniej jakaś wola wprowadzania zmian, czego nie było w czasach wiceministra Kropiwnickiego — mówi nam Rafał Komarewicz z Polski 2050. Wpływowy poseł PO Robert Kropiwnicki odszedł ze stanowiska wiceszefa resortu aktywów na początku listopada 2025 r.
Komarewicz jest autorem dwóch projektów ustaw, które także zmierzają w kierunku odpolitycznienia państwowych spółek.
— Dobrze, że w rządowym projekcie są zapisy na temat dyplomów MBA i wyższych wymagań dla członków rad nadzorczych. Propozycje są jednak dużo skromniejsze niż nasze. Nie ma kluczowych rozwiązań: jawnego rejestru wynagrodzeń i zakazu wpłat na partie polityczne przez osoby zasiadające w zarządach i radach nadzorczych — zauważa.
— Będę chciał się spotkać z ministrem Balczunem i przekonać go do wprowadzenia do projektu tych zapisów. Mam nadzieję, że do naszego spotkania dojdzie w najbliższych dwóch tygodniach. W tej chwili w Sejmie są dwa projekty ustaw Polski 2050 w tej sprawie. Oba od wielu miesięcy są zamrożone w komisji — dodaje.
Rząd wreszcie ma projekt w sprawie państwowych spółek. Widzieliśmy zapisy
Według nowego projektu MAP przede wszystkim podniesione mają zostać wymagania dla osób chcących zasiadać w radach nadzorczych państwowych spółek. W tej chwili wymagane jest od nich pięcioletnie doświadczenie zawodowe. Według propozycji ministerstwa — konieczne będzie wcześniejsze przepracowanie siedmiu lat.
Co ważniejsze, żeby znaleźć się w radzie nadzorczej, ma nie wystarczyć już jakikolwiek dyplom MBA (Master of Business Administration). To pokłosie afery z dyplomami uzyskiwanymi na Collegium Humanum, która pokazała szeroką skalę procederu polegającego na kupowaniu dokumentów i wykorzystywaniu ich do otrzymania pracy właśnie w państwowych spółkach.
Teraz resort chce, by uznawane były tylko tytuły MBA z renomowanych uczelni — czyli tych, które mają specjalne akredytacje albo uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego w określonych dziedzinach nauk, jak np. prawo, ekonomia, finanse, czy matematyka.
Jak dowiaduje się Onet, w kwestii akredytacji respektowana będzie wyłącznie tzw. potrójna korona (Triple Crown Accreditations), czyli zestaw trzech akredytacji: AACSB, EQUIS i AMBA, które przyznawane są uczelniom biznesowym z całego świata.
Projekt ustawy zakłada też, że osoby posługujące się dyplomem MBA będą musiały dodatkowo wykazać się co najmniej trzyletnim doświadczeniem na stanowisku kierowniczym.
Kandydaci do spółek mają wypełniać „samooceny”
Inną zmianą, jaką przewiduje ustawa, jest wprowadzenie tzw. macierzy kompetencji. To rozwiązanie, które było już zapowiadane przez MAP jako nowy standard nadzoru właścicielskiego.
Kandydaci do rad podczas rekrutacji będą wypełniać „oświadczenie o samoocenie”, czyli ankietę, w której zaznaczą, jakie posiadają kompetencje. Z kolei ministerstwa mają precyzować, jakich umiejętności oczekują od kandydatów do poszczególnych spółek.
— Nie możemy mieć rad złożonych wyłącznie z prawników. Potrzebujemy zespołów zróżnicowanych: prawnika, branżysty, eksperta od finansów, ekonomisty. Dlatego w ramach naszych macierzy kompetencji będziemy filtrować wszystkich członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa — tak pomysł komentował niedawno minister Wojciech Balczun.
Co istotne, ministerstwo będzie musiało opracować indywidualne macierze dla każdej spółki. To właśnie resort ministra Balczuna będzie odpowiadał za stworzenie oraz koordynowanie tego projektu. Macierze będą dotyczyć każdej spółki Skarbu Państwa, niezależnie od tego, czy nadzór nad nią pełni obecnie MAP.
Wprowadzenie tego projektu rozpocząć się ma także od audytu wszystkich obecnych rad nadzorczych i sprawdzenia kompetencji ich członków. W przypadku stwierdzenia braku kompetencji takie osoby mają zakończyć pracę wraz z upływem bieżącej kadencji — słyszymy dziś w ministerstwie.
Pomysł Macierzy Kompetencji od kilku miesięcy był testowany w 24 największych państwowych spółkach. Resort nie posiada jeszcze dokładnych wyników tego pilotażu.
Chcesz porozmawiać z autorami? Napisz: marcin.terlik@redakcjaonet.pl ; szymon.piegza@redakcjaonet.pl