Ukraińska stolica znalazła się na krawędzi katastrofy komunalnej — z powodu rosyjskich ostrzałów. Około 500 wielopiętrowych budynków w Kijowie pozostaje bez ogrzewania. Władze miasta określają sytuację jako “bardzo trudną”.

W wielu wieżowcach Kijowa wszystko działa bowiem na prąd, a kiedy nie ma prądu — nie ma ani kuchenki, ani ogrzewania, ani światła. Nasi dziennikarze odwiedzili mieszkanie Artema, w którym kolejną dobę nie ma prądu. Rodzina przygotowuje posiłki na kuchence turystycznej.

  • Jakie problemy ma Kijów z dostawami energii?
  • Ile budynków w Kijowie nie ma ogrzewania?
  • Jakie działania podejmują ratownicy w Kijowie?
  • Co robi mieszkańców obwodu biełgorodzkiego w obliczu braku prądu?

– To ta kuchenka, stoi na cegle. Trochę ogrzewa mieszkanie – tłumaczy gospodarz.

Kijowskie domy dosłownie pokrywają się lodem: po kilku dniach bez ogrzewania na oknach pojawia się szron, a mieszkania przemarzają. Najtrudniej mają mieszkańcy najwyższych pięter bloków, zwłaszcza osoby chore i starsze.

– Wychodzę tylko wtedy, gdy działa winda. Jeśli nie działa, a muszę wyjść, to gdy trzeba wrócić na górę, mąż dosłownie wnosi mnie na rękach. Mogłabym wyjść sama, ale miałam udar – tłumaczy nam pani Natalia.

Ratownicy uruchomili w mieście dziesiątki dodatkowych tak zwanych punktów niezłomności. Są w nich nagrzewnice, gorące napoje, internet i możliwość naładowania urządzeń. Do jednego z takich punktów przyszła pani Halina. W jej mieszkaniu temperatura nie podnosi się powyżej 8 stopni.

– Mam pięcioro dzieci i jeszcze niemowlę. No nic, ubraliśmy się. Ciepłe szlafroki frotte.

Na rosyjskie ataki dronowo-rakietowe Ukraina odpowiada uderzeniami w infrastrukturę energetyczną Rosji. Doprowadziły one do masowych przerw w dostawach energii elektrycznej w graniczącym z Ukrainą obwodzie biełgorodzkim.

Znalazł się on na krawędzi katastrofy humanitarnej. Mieszkańcom poradzono, by przygotowywali się do ewakuacji — w regionie już dwa tygodnie prądu nie ma ponad pół miliona osób. W nocy z 8 na 9 stycznia atakujące drony uszkodziły elektrownię i podstację energetyczną.

Gubernator przyznał, że państwo nie jest w stanie pomóc. Szef regionu wezwał ludzi, by sami kupowali agregaty prądotwórcze. Ceny sprzętu tymczasem wzrosły dwukrotnie i przekroczyły już tysiąc dolarów. Dla wielu to więcej niż miesięczna pensja.

– Widzimy, że jest mnóstwo gospodarstw domowych, które mogą je kupić, ale mają nadzieję, że, wybaczcie mi, że tak mówię, że jakoś się uda i że to nieszczęście jakoś minie, i nie kupują generatorów – powiedział gubernator Wiaczesław Gładkow.

Reakcja była natychmiastowa — takiej liczby gniewnych komentarzy od mieszkańców regionu gubernator jeszcze nie otrzymywał. Nawet wtedy, gdy radził im samodzielnie chronić swoje domy przed atakami dronów.

Obwód biełgorodzki to pierwszy region Rosji, którego infrastruktura energetyczna została zniszczona przez wojnę. Jednak o sytuacji w Biełgorodzie media federalne nie alarmują, a Moskwa wciąż nie uznaje regionu za strefę działań wojennych.

“Oko na Wschód” to program Ośrodka Mediów dla Zagranicy dla TVP Info, w którym autorzy skupiają się na analizie i omówieniu wydarzeń zza naszej wschodniej granicy. Daje on przestrzeń na pogłębiony komentarz i refleksję nad sprawami wschodnimi. Porusza także temat wpływu wydarzeń międzynarodowych na sytuację w Polsce, zastanawiając się nad polską racją stanu i kierunkami polityki wschodniej

Program w soboty o 22.25 w TVP INFO prowadzą doświadczeni dziennikarze Biełsat TV i Vot Tak: Michał Kacewicz, Masza Makarowa i Siarhiej Pielasa. W studiu pojawią się również najważniejsi goście i eksperci specjalizujący się w tematyce wschodniej, by wspólnie spojrzeć na aktualne wyzwania i perspektywy dla Polski i regionu.

Gościem programu jest ekspert w Akademickim Centrum Analiz Strategicznych Kacper Wańczyk.