— To jakiś absurd. Chcemy przeprowadzić drugą turę wyborów, a nie wiemy nawet, jaki jest ostateczny wynik pierwszej. Nie można przecież tego ustalić bez rozpoznania protestów — mówi nam członek Rady Krajowej Polski 2050, który jest oburzony, że do tej pory nie zajęto się nieprawidłowościami podczas pierwszej tury wyborów szefa partii.
Protesty wyborcze bez rozstrzygnięcia
10 stycznia 2026 r. Podczas pierwszej tury wyborów na przewodniczącego Polski 2050 doszło do szeregu nieprawidłowości — część działaczy nie mogła oddać głosu, a linki do głosowania trafiły na skrzynki osób, które nie miały prawa głosować w wyborach. Jeszcze w trakcie trwania głosowania do Krajowej Komisji Wyborczej trafiło ponad 30 protestów. Problemy miały być rozwiązane tego samego dnia, ale ostatecznie nie wszyscy dostali prawidłowy link do formularza. Druga tura została unieważniona z powodu awarii systemu do zliczania głosów.
Jak nieoficjalnie słyszymy, po zakończeniu głosowania, wpłynęło kilkadziesiąt zgłoszeń o różnym charakterze. „W tym zarówno protesty wyborcze w rozumieniu statutu i regulaminu wyborczego, jak i zgłoszenia oraz informacje pochodzące od osób nieuprawnionych do głosowania (m.in. spoza partii lub od członków wspierających)” — informuje nas biuro prasowe Polski 2050.
Partia nie chce nam podać dokładnej liczby. Zgodnie z regulaminem KKW Polski 2050 protesty wyborcze powinny być rozpatrzone w ciągu trzech dni od daty wpływu. Tymczasem do tej pory nikt się nimi nie zajął. 16 stycznia br. Rada Krajowa przyznała sobie prawo do rozpatrzenia protestów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kiedy Rada Krajowa zajmie się protestami wyborczymi?
Ile protestów wpłynęło do Krajowej Komisji Wyborczej?
Kto interweniował w sprawie wewnętrznej walki o władzę w Polsce 2050?
Jakie były problemy podczas pierwszej tury wyborów na przewodniczącego Polski 2050?
„Na ten moment protesty wyborcze nie zostały jeszcze rozpatrzone. Rada Krajowa jest w trakcie procedury ich analizy. W związku z tym nie jest jeszcze możliwe wskazanie, ile protestów zostanie uznanych za zasadne ani czy którykolwiek z nich zostanie uznany za mający wpływ na wynik wyborów” — odpowiada na nasze pytania biuro prasowe partii Szymona Hołowni.
Nowa większość „wystrzeliła w kosmos” stare ustalenia
To oznacza, że trudno mówić o ostatecznym wyniku głosowania w pierwszej turze wyborów, kiedy nie rozpoznano wszystkich protestów wyborczych. W głosowaniu 10 stycznia br. udział wzięło ok. 650 osób, a różnice między niektórymi kandydatami wynoszą zaledwie kilkanaście głosów. Na przykład: Paulina Hennig-Kloska otrzymała 131 głosów, a Joanna Mucha — 119. Przy tak niewielkiej różnicy (12 głosów), uznanie choćby części protestów, może całkowicie zmienić listę kandydatów w drugiej turze.
Biuro prasowe ugrupowania potwierdza, że trwa weryfikacja statusu kilkunastu osób, które zostały bezpodstawnie wykluczone z głosowania 10 stycznia. Mogą teoretycznie odzyskać prawo głosu w drugiej turze.
„Na obecnym etapie można wskazać, że chodzi o kilkanaście osób, które nie mogły wziąć udziału w pierwszej turze wyborów, a których sytuacja jest analizowana w ramach procedury rozpatrywania protestów wyborczych. Ostateczna liczba osób uprawnionych do udziału w drugiej turze wyborów zostanie ustalona po zakończeniu prac Rady Krajowej i podjęciu stosownych decyzji” — czytamy w otrzymanej odpowiedzi.
Kiedy Rada Krajowa Polski 2050 zajmie się protestami? Szymon Hołownia przekazał dziennikarzom w Sejmie, że posiedzenie RK cały czas trwa, ponieważ została ogłoszona przerwa. Nie podoba mu się jednak odebranie kompetencji komisji wyborczej.
— Jak państwo wiecie, ta większość w Radzie Krajowej wystrzeliła w kosmos decyzję Rady Krajowej z grudnia 2025 r. dotyczącą tego, kto powinien rozpatrywać protesty wyborcze. Jestem w grupie, która uważa, że powinna to robić komisja wyborcza, a nie ciało polityczne, w którym zasiadają kandydatki — mówił Szymon Hołownia.
Walka o władzę i interwencja lidera
Wewnętrzne starcie o przywództwo w Polsce 2050 zepchnęło kwestię naprawy procedur wyborczych na dalszy plan. Priorytetem polityków tej partii stało się to, co zazwyczaj wychodzi im najlepiej. Zaczęła się walka o władzę.
Przewodniczący klubu parlamentarnego Polski 2050 Paweł Śliz wyrzucił posłankę Aleksandrę Leo z funkcji wiceszefowej klubu. O „próbie puczu” w partii poinformował na portalu X poseł Bartosz Romowicz. W jego ocenie Aleksandra Leo usiłowała wybrać poza plecami Pawła Śliza reprezentację klubu do Rady Krajowej.
„Próba puczu w klubie Polska 2050. Aleksandra Leo poza swoimi uprawnieniami usiłowała wybrać za plecami Pawła Śliza reprezentacje klubu w Radzie Krajowej. W czasie kiedy Paweł Śliz zajmuje się bardzo smutnymi rodzinnymi sprawami. Bezrozumne i bezduszne. Nie do takiej polityki szliśmy” — czytamy w mediach społecznościowych posła Romowicza.
Chodzi o wybór dziewięciu członków Rady Krajowej spośród członków klubu parlamentarnego Polski 2050 — sześciu z grona posłów i trzech spośród senatorów. W reakcji na chaos i coraz brutalniejszą walkę wewnątrz swojego obozu, głos zabrał Szymon Hołownia.
„Chaos polaryzacji, która wprowadziła do mojej partii tocząca się kampania wyborcza i śmiertelny bój dwóch frakcji kandydatek, osiągnął apogeum i musi zostać natychmiast opanowany. Obecna sytuacja zagraża nie tylko partii, ale naszej koalicji i przyszłości Polski. Założyłem tę partię, każdego i każdą z Was osobiście wskazałem na wyborcze listy i rządowe stanowiska. Dziś mam do Was proste przesłanie. Opamiętajcie się. Wystarczy” — napisał Szymon Hołownia.
Druga tura wyborów nowego szefa Polski 2050 powinna odbyć się do 31 stycznia br.