Podczas ostatniego spotkania z wyborcami PiS w Węgrowie, Jarosław Kaczyński zaapelował o jedność prawicy. Jego zdaniem problem stanowią — jak to ujął — trzy Konfederacje: Sławomira Mentzena, Krzysztofa Bosaka i Grzegorza Brauna.
Zdaniem prowadzących „Stanu Wyjątkowego”, Kaczyński jako swój cel upatrzył sobie Krzysztofa Bosaka.
— Prezes postanowił zrealizować to, o czym już mówiliśmy wielokrotnie, czyli rozerwać Konfederację Mentzena i Bosaka na dwie części. Przytuli Bosaka, wykopie Mentzena. Panie prezesie, oni wiedzą, że pan tak chce zrobić od miesięcy. Jestem w stanie panu zagwarantować, że Krzysztof Bosak wie to równie dobrze, jak Sławomir Mentzen. Uważam, że Krzysztof Bosak jest zbyt doświadczonym politykiem, żeby dać się w ten sposób rozegrać. Albo będzie pana to kosztowało tyle, że nawet pan sobie tego nie wyobraża — zwraca uwagę Dominika Długosz.
Kaczyński robił już podchody do Krzysztofa Bosaka. — To młody, bardzo dobrze zapowiadający się polityk. Tam go ostatnio atakują, że studiów nie skończył. Ja oczywiście uważam, że polityk powinien skończyć studia, ale są ludzie, którzy nie skończyli, a są mądrzy, a są tacy, którzy są profesorami, i są głupi — stwierdził Jarosław Kaczyński w Węgrowie.
Bosak odpowiedział Kaczyńskiemu na X, że „ani ataki, ani pochlebstwa nie zdołają nas podzielić i zatrzymać”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— To jest deklaracja, że on jest lojalny wobec Konfederacji. Natomiast powiem tak: są, panie Krzysztofie, kontakty. Mieliście się spotkać — z tego, co wiem — w przedostatnią miesięcznicę [smoleńską], ale problem polega na tym, że prezes to odwołał. Tak słyszałem. Jak poprzednim razem żeście się widzieli, (…) to tam podobno biesiada trwała pięć godzin — mówi Stankiewicz.
Prowadzący zgadzają się, że ruchy Kaczyńskiego są bardzo czytelne.
Jarosław Kaczyński o Grzegorzu Braunie
Prezes PiS wypowiedział się także o Grzegorzu Braunie. — Nigdy z nim nie rozmawiałem i uważam go za polityka, który dalece przekroczył granice, które są nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej (…) Nowy rząd nie może być rządem z udziałem czy nawet z poparciem zwolenników pana Brauna (…) Uważam, że po prostu ta formacja powinna pozostać na marginesie — mówił Kaczyński.
Do tych słów odnieśli się twórcy „Stanu Wyjątkowego”
— Pewnie spora część wyborców zgodzi się z tym, co powiedział Kaczyński. Problem polega na tym, że w jego własnej partii sposób, w jaki on mówi o Braunie, uważany jest za błąd. Bo utrudnia mu rozgrywanie Brauna i Konfederacji. Gdyż są tacy pragmatycy w PiS, którzy mówią, że prezes nie powinien jednych za bardzo odrzucać, a drugich przytulać. Powinien rozgrywać Brauna kontra Konfederację. Natomiast prezes, mówią pragmatycy, ryzykuje, bo jeżeli on będzie ich atakować, to ryzykuje, że Braun i Mentzen się dogadają. Tego się nie da wykluczyć. Najbardziej z punktu widzenia PiS ryzykowna jest sytuacja, kiedy dojdzie do mijanki — tłumaczy Stankiewicz.
Dodaje, że to się raczej nie zdarzy, aczkolwiek PSL ma podobno badania, z których wynika, że Braun wycina PiS na wsiach.
— Natomiast załóżmy, że PiS utrzyma najsilniejszą pozycję w sondażach wśród partii prawicowych. Z ich punktu widzenia ryzyko jest takie, że Braun i Konfederacja razem będą mieli więcej niż Prawo i Sprawiedliwość. I to byłaby masakra z punktu widzenia sytuacji na prawicy. Kaczyński, odrzucając Brauna i próbując w tak nachalny sposób podzielić Bosaka z Mentzenem, pokazuje, że nie rozumie, co się dzieje na scenie politycznej, co się dzieje na prawicy — dodaje prowadzący.