Odbywające się co cztery lata święto piłki nożnej, którego gospodarzami będą tego lata Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada, jest ważnym atutem miękkiej siły Trumpa — a bezprecedensowy europejski bojkot nieodwracalnie zniweczyłby turniej.

— Dla Trumpa środek nacisku jest walutą sam w sobie, a wyraźnie pożąda tych mistrzostw świata — wyjaśnia Adam Hodge, były urzędnik Rady Bezpieczeństwa Narodowego za rządów Bidena. — Udział Europy [w mundialu] jest czymś, co Trump szanuje i czego wykorzystanie można by rozważyć, jeśli stosunki transatlantyckie nadal będą się pogarszać — dodaje.

W związku z tym, że ambicje Trumpa dotyczące Grenlandii wprawiają świat w stan napięcia, kluczowe postaci polityczne, które podniosły tę kwestię, twierdzą, że wszelkie decyzje dotyczące bojkotu — przynajmniej na razie — należą do krajowych władz sportowych, a nie rządów.

„Decyzje dotyczące udziału lub bojkotu ważnych wydarzeń sportowych leżą wyłącznie w gestii odpowiednich związków sportowych, a nie polityków” — powiedziała we wtorek agencji AFP Christiane Schenderlein, niemiecka sekretarz stanu ds. sportu.

Wiceprezydent USA J. D. Vance (L), prezydent USA Donald Trump (Ś) i prezes FIFA Gianni Infantino podczas prezentacji trofeum MŚ w piłce nożnej 2026 w Gabinecie Owalnym w Białym Domu, Waszyngton, USA, 22 sierpnia 2025 r.

Wiceprezydent USA J. D. Vance (L), prezydent USA Donald Trump (Ś) i prezes FIFA Gianni Infantino podczas prezentacji trofeum MŚ w piłce nożnej 2026 w Gabinecie Owalnym w Białym Domu, Waszyngton, USA, 22 sierpnia 2025 r.CHIP SOMODEVILLA / Getty Images via AFP / AFP

Francuskie ministerstwo sportu poinformowało, że „obecnie” rząd Francji nie planuje bojkotu.

Oznacza to, że w tej chwili kilkunastu europejskich urzędników zajmujących się piłką nożną — reprezentujących kraje, które dotychczas zakwalifikowały się do turnieju — ma prawo storpedować mistrzostwa świata Trumpa, które są filarem jego drugiej kadencji, podobnie jak igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 r. (kolejne cztery kraje z Europy dołączą wiosną, po zakończeniu europejskich baraży).

Chociaż nie są to osoby powszechnie znane, Rafael Louzan z Hiszpanii, Debbie Hewitt z Anglii i Frank Paauw z Holandii mogą mieć obecnie większy wpływ na Trumpa niż Komisja Europejska ze swoją tzw. bazooką handlową.

Myślę, że jest oczywiste, że mistrzostwa świata bez drużyn europejskich byłyby nieistotne z punktu widzenia sportu — z wyjątkiem Brazylii i Argentyny wszystkie pozostałe drużyny z wirtualnej pierwszej dziesiątki będą europejskie — a w konsekwencji [bojkot] byłby również poważnym ciosem finansowym dla FIFA

— mówi Miguel Maduro, były przewodniczący Komitetu Zarządzającego FIFA.

Kilkoro europejskich szefów piłki nożnej już wykazało chęć do udziału w politycznej walce. Prezeska Norweskiej Federacji Piłki Nożnej Lise Klaveness otwarcie wypowiadała się na temat kwestii LGBTQ+ i wykorzystywania pracowników-migrantów w przygotowaniach do mistrzostw świata (w Katarze) w 2022 r. Irlandzki Związek Piłki Nożnej naciskał na wykluczenie Izraela z międzynarodowych rozgrywek, zanim Tel Awiw podpisał w październiku plan pokojowy dla Strefy Gazy.

„Piłka nożna zawsze była czymś więcej niż tylko sportem” — napisał we wrześniu w otwartym liście do innych prezesów federacji Ibrahim Haciosmanoglu, prezes Tureckiej Federacji Piłki Nożnej, której drużyna nadal walczy o jedno z czterech pozostałych miejsc, wzywając do wykluczenia Izraela.

W środę w Davos Trump próbował złagodzić napięcia wokół Grenlandii, zaprzeczając, że użyje siły militarnej do zajęcia tej ogromnej, bogatej w minerały arktycznej wyspy. Jednak w tym samym przemówieniu stanowczo powtórzył swoje pragnienie zdobycia wyspy i zażądał „natychmiastowych negocjacji” z odpowiednimi przywódcami europejskimi w celu osiągnięcia tego celu. Później tego samego dnia, w poście w mediach społecznościowych, Trump poinformował, że osiągnął porozumienie z NATO w sprawie ram dotyczących Grenlandii.

Jego wypowiedzi w Davos raczej nie uspokoją europejskich polityków z całego spektrum politycznego, którzy chcą widzieć bardziej zdecydowane stanowisko wobec Białego Domu.

„Czy naprawdę możemy sobie wyobrazić rozgrywanie mistrzostw świata w piłce nożnej w kraju, który atakuje swoich „sąsiadów”, grozi inwazją na Grenlandię, niszczy prawo międzynarodowe, chce storpedować ONZ, tworzy faszystowską i rasistowską milicję, atakuje opozycję, zakazuje kibicom z około 15 krajów udziału w turnieju, planuje zakazać wszystkich symboli LGBT na stadionach itp.?” — zastanawia się lewicowy francuski parlamentarzysta Eric Coquerel w mediach społecznościowych.

„Jeśli Donald Trump zrealizuje swoje groźby dotyczące Grenlandii i rozpocznie wojnę handlową z UE, trudno mi sobie wyobrazić udział krajów europejskich w mistrzostwach świata” — powiedział wpływowy niemiecki konserwatysta Roderich Kiesewetter serwisowi informacyjnemu Augsburger Allgemeine.

Podobne wezwania do bojkotu pojawiły się w przypadku mistrzostw świata w Rosji w 2018 r. w związku z nielegalną aneksją Krymu przez Kreml, a także w przypadku turnieju w Katarze w 2022 r. w związku z fatalną sytuacją w zakresie praw człowieka w tej monarchii naftowej Zatoki Perskiej.

Chociaż żadna z tych propozycji bojkotu nie doszła do skutku (mistrzostwa świata i igrzyska olimpijskie nie spotkały się z poważnym dyplomatycznym oziębłym przyjęciem od czasu odwetowych bojkotów krajów podczas letnich igrzysk olimpijskich w Moskwie w 1980 r. i Los Angeles w 1984 r.), przejęcie Grenlandii przez Trumpa postawiłoby Europę w sytuacji, która nie ma sobie równych w najnowszej historii.

Ani FIFA, światowa organizacja zarządzająca turniejem, ani cztery krajowe federacje, z którymi skontaktowało się POLITICO, nie odpowiedziały od razu na prośby o komentarz.