Ale, jak się okazuje, ścisłe otoczenie Hołowni szybko dochodzi do wniosku, że demokratyczne wybory należy zablokować. 31 grudnia Hołownia zakłada grupę „2026” na jednym z komunikatorów internetowych. Zaprasza do niej grono 12 najbardziej zaufanych polityków — posłów i ministrów Polski 2050. W partii zwani są „szymonitami”, bo są ślepo lojalni wobec lidera. Nie ma w tym gronie ani jednego ze startujących kandydatów.
Z kopii korespondencji prowadzonej na czacie — którą cytujemy w oryginale, usuwając jedynie wulgaryzmy — wynika, że bardzo szybko pojawia się tam pomysł storpedowania wyborów i znalezienia furtki prawnej, by Hołownia mógł dalej rządzić partią nawet bez wyborów. Inicjatorką takiej dyskusji jest Marta Cienkowska, ministra kultury z nadania Polski 2050. Kilkakrotnie dopytuje o to w dyskusji prowadzonej od 3 stycznia. Pisze wprost: „Nie da się przesunąć tych wyborów na świętego nigdy? Albo wywalić tych wszystkich cudownych walczących ze sobą kandydatów na zbity pysk?”.
Onet / Onet
Wiadomość Marty Cienkowskiej
Szybko znajduje poklask. „Ogłosimy Szymona Królem” — pisze Adriana Porowska, która jest wiceprzewodniczącą Polski 2050 i z nadania partii sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera.
Paweł Supernak / PAP
Donald Tusk i ministra do spraw społeczeństwa obywatelskiego Adriana Porowska podczas posiedzenia rządu, 18 grudnia 2024 r.
Wątpliwości, jak to zostanie odebrane ma poseł Kamil Wnuk. Cienkowska go uspokaja: „Je**ć przychylne media. Jak zmienimy zarząd i się weźmiemy do roboty, to wszyscy zapomną o tej napie**alance i planowanym przewrocie”.
Onet / Onet
Wiadomość Marty Cienkowskiej
Plan powrotu Hołowni w punktach
Szybko powstaje konkretny plan, którego autorem jest poseł Bartosz Romowicz, z wykształcenia prawnik.
1. Rada Krajowa partii uchyla swą własną uchwałę w sprawie głosowania internetowego. Uzasadnienie: „możliwe nieprawidłowości w trybie głosowania online”.
2. Rada Krajowa nakazuje zarządowi partii zwołanie w ciągu 90 dni zjazdu krajowego w trybie stacjonarnym. Kluczowe jest to, że można byłoby wówczas zgłaszać nowych kandydatów na lidera — czyli włączenie Hołowni do gry.
3. Do czasu wyborów partią rządzi Hołownia.
4. W ciągu tych 90 dni Hołownia rusza w Polskę, żeby urabiać członków partii do głosowania na niego.
Onet / Onet
Wiadomość Bartosza Romowicza
Plan spotyka się z entuzjazmem uczestników czatu. Niektórzy chcą iść dalej i przy tej okazji dokonać czystki — usunąć przeciwników Hołowni. „Gotowy jestem zmniejszyć klub” — pisze szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz. I precyzuje: „Wypie****ić wszystkich złych ludzi”.
„Wreszcie” — komentuje Porowska. „Fajnie” — dodaje Cienkowska.
„Odłożenie wyborów jest sygnałem: tam już jest taki burdel, że nie ma co zbierać”
W finale Romowicz wrzuca telefony członków Rady Krajowej, którzy nie są posłami. „Potrzebujemy ustalić, kto z tych ludzi poprze wywalenie wyborów online” — pisze.
Cienkowska woli mniej wysublimowane metody: „Słuchajcie, na razie nie ma co pier****ć bez sensu. Trzeba przesunąć wybory. Na razie do nikogo nie ma co dzwonić. Tylko wszyscy z Was, którzy są na radzie krajowej muszę się odezwać i powiedzieć że wybory trzeba przesunąć”.
Hołownia jest ostrożny. 3 stycznia wieczorem pisze: „Mnie na pewno nie interesuje sytuacja »hołownia kurczowo walczy o stołek rozpaczy, bo wszystkie już przegrał«. to musi być incjatywa oddolna z jasnym kontekstem: kampania uwidoczniła dramatyczne podziały w partii, realne stało się ryzyko podziału (….) poza tym ja się naprawdę muszę nad tym zastanowić, i Wam też radzę, bo to jest opcja atomowa”. Dzień później dodaje: „Samo odłożenie wyborów jest sygnałem: tam już jest taki burdel, że nie ma co zbierać”.
Onet / Onet
Wiadomość Szymona Hołowni
Czemu plan nie doszedł do skutku? Właśnie dlatego, że Hołownia był sceptyczny i nie porozumiał się ze większością startujących w wyborach kandydatów, by się wycofali. W tej sytuacji 10 stycznia doszło do wyborów. W pierwszej turze najwięcej dostały Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (277 głosów) oraz Paulina Hennig-Kloska (131 głosów) i to one spotkały się w drugiej turze 12 stycznia.
Poseł z darem przewidywania przyszłości
Wróćmy do pierwszego punktu z „planu Romowicza”. Kiedy poseł rzuca na czacie swój plan zablokowania wyborów z uzasadnieniem „możliwe nieprawidłowości w trybie głosowania online” jest 3 stycznia. A zatem do wyborów w Polsce 2050 jest jeszcze ponad tydzień. Nikt wówczas nie mógł zakładać, że podczas głosowania online 12 stycznia dojdzie do kłopotów technicznych. Jak widać, Romowicz zakładał — co budzi podejrzenia w partii, że awaria podczas drugiej tury nie była przypadkowa.
Marcin Obara / PAP
Szymon Hołownia i Bartosz Romowicz, 22 sierpnia 2022 r.
W dodatku — co także pokrywa się z „planem Romowicza” — unieważnienie wyborów 12 stycznia zostało potraktowane przez „szymonitów” jako pretekst, by wrócić z pomysłem przedłużenia rządów Hołowni. Podczas poniedziałkowych obrad Rady Krajowej Polski 2050 — gdzie dyskutowano, co dalej z wyborami — Romowicz zgłosił uchwałę kropka w kropkę przypominającą to, co napisał na czacie już 3 stycznia, czyli powierzenie Hołowni władzy na 90 dni. Jednocześnie Hołownia zaczął wysłać sygnały, że jest gotów wrócić do gry o przywództwo.
Nie wytrzymała Aleksandra Leo, która także była na czacie „2026”. Podczas obrad Rady Krajowej ujawniła zapisy z czatu wskazujące na to, że „szymonici” przygotowali plan storpedowania wyborów, żeby Hołownia objął partię z pominięciem demokratycznych procedur.
Doszło do gigantycznej awantury między Romowiczem i Ślizem a Leo, którą wspierają przegrani kandydaci z pierwszej tury – Petru i Mucha – a także europoseł Michał Kobosko. Rada Krajowa została przerwana, ale wcześniej „szymonici” ponieśli klęskę — delegaci nie zgodzili się na unieważnienie wyborów i ich przeprowadzenie na stacjonarnym zjeździe. Uznali, że trzeba powtórzyć drugą turę głosowania online, czyli starcie Pełczyńskiej-Nałęcz z Hennig-Kloską. A to utrudnia powrót Hołowni.
Po tej awanturze z partii nie ma już co zbierać. Śliz odwołał Leo ze stanowiska wiceszefowej klubu i zastąpił Romowiczem. A Romowicz oświadczył, że to Leo przygotowywała „pucz”, bo próbowała zwołać posiedzenie klubu Polski 2050, by wybrać nowych członków Rady Krajowej, z czym Śliz się nie spieszył (Rada Krajowa ma wpływ na wybór zarządu, więc jej skład jest elementem wojny). W partii krążą zrzuty z grupy „2026” — część z nich zaprezentował serwis tvn24.pl.
Radek Pietruszka / PAP
Szymon Hołownia i Paweł Śliz na sali plenarnej Sejmu, 25 lipca 2025 r.
Wojna o kasę. Na stole jest prawie 8 mln zł rocznie
Nas szczególnie zainteresował udział w operacji zablokowania demokratycznych wyborów przez dwie ministry — Martę Cienkowską oraz Adrianę Porowską. Zapytaliśmy je, czy nie czują, że przekroczyły granicę, której członkowie rządu przekraczać nie powinni.
Cienkowska: „Każda dyskusja do czegoś prowadzi, szczególnie wewnątrz ugrupowania, które przechodzi przez istotny kryzys wizerunkowy. Nie do końca rozumiem jak Pan to łączy z godnością ministra. Używany na czacie język jest swobodny, bo rozmawiają ze sobą dobrzy znajomi, często również przyjaciele. Jeśli dysponuje Pan fragmentem rozmowy, w którym użyłam wulgaryzmu i o to Pan pyta, to tak, w prywatnych rozmowach mój wokabulariusz jest dużo szerszy, niż w wystąpieniach oficjalnych. Rozumiem, że Pana może to razić, ale też nie przypominam sobie Pana obecności na żadnym z naszych czatów — czy to partyjnych, czy nieco luźniejszych.”
Paweł Supernak / PAP
Politycy Polski 2050, w tym Szymon Hołownia i Marta Cienkowska na konferencji prasowej, 23 lipca 2025 r.
Porowska: „Rozmowy prowadzone na prywatnej, zamkniętej grupie między osobami pozostającymi w relacjach towarzyskich mają charakter nieoficjalny. Nie stanowią one komunikacji publicznej ani elementu realizacji obowiązków służbowych i nie dotyczą działań rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Moja dotychczasowa droga zawodowa oraz obecna praca w administracji rządowej są konsekwentnie ukierunkowane na wzmacnianie społeczeństwa obywatelskiego. (…) Sformułowanie, o którym Pan wspomina [„Ogłosimy Szymona Królem”], miało charakter żartobliwy”.
Sondaże nie dają Polsce 2050 najmniejszych szans, ale partia wciąż ma roczny budżet sięgający niemal 8 mln zł. I o to toczy się prawdziwa gra. Kto będzie miał szyld Polski 2050, ten zachowa kontrolę nad pieniędzmi i dzięki temu będzie mógł negocjować koalicje wyborcze w 2027 r.