Elina Switolina w drugiej rundzie Australian Open odprawiła reprezentującą Polskę Lindę Klimovicovą. W kolejnej na jej drodze stanęła Diana Sznaider. Ukrainka również z tą rywalką uporała się w dwóch setach, ostatecznie wygrywając 7:6 (4), 6:3.
Switolina już jakiś czas temu zadeklarowała, że przy okazji meczów nie będzie podawać dłoni przeciwniczkom z Rosji i Białorusi, co jest oczywiście związane z inwazją na jej ojczyznę. Nie inaczej było również w meczu ze Sznaider.
ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry
Po wygraniu ostatniej akcji Switolina nawet nie spojrzała w stronę rywalki – odwróciła się tylko w stronę swojego boksu, a potem ruszyła prosto do sędzi, by podziękować jej za grę. Również Rosjanka nie próbowała stwarzać pozorów i nie podeszła do siatki.
Dodajmy, że Sznaider w przeszłości wzbudziła spore kontrowersje. W 2024 roku wraz z Mirrą Andriejewą grały w turnieju deblowym na IO jako neutralne zawodniczki. Udało im się dojść do finału, w którym przegrały z duetem Sara Errani/Jasmine Paolini.
Władimir Putin za srebro przyznał im medal „Za zasługi przed Ojczyzną” I stopnia. – Bardzo się cieszę, że głowa państwa doceniła nasze zasługi. Mam nadzieję, że wkrótce otrzymam nagrodę osobiście – skwitowała to Sznaider.
Co ciekawe, Switolina w czwartej rundzie Australian Open zmierzy się z… Andriejewą. Szykuje się więc kolejne spotkanie z podtekstem.