Pół roku bez klubu pozostawał Paweł Dawidowicz. Po zakończeniu poprzedniego sezonu odszedł z Hellasu Verona. Później podpisał co prawda 2-letni kontrakt z Al-Hazem, natomiast w Arabii Saudyjskiej wytrzymał raptem miesiąc. Tłumaczył, że postanowił odejść ze względów rodzinnych.

Kibice powoli zaczęli się martwić, co się dzieje z 17-krotnym reprezentantem Polski. I już wszystko jest jasne. Dawidowicz pomyślnie przeszedł testy medyczne i związał się umową z Rakowem Częstochowa do końca obecnego sezonu z opcją przedłużenia. Rano zagrał też w sparingu z Vojvodiną Nowy Sad.

Trener Łukasz Tomczyk dostał doświadczonego środkowego obrońcę, który doskonale gra system z trójką stoperów.

W przypadku Dawidowicza jedynym problemem jest brak rytmu meczowego, bo ostatni raz na boisku oglądaliśmy go 25 maja (jeszcze w barwach Hellasu).

Jest to dla niego powrót do polskiej ligi po ponad dwunastu latach. Wyjeżdżał z Lechii Gdańsk jako nastolatek do Benfiki, z której latem 2019 roku przeniósł się do Hellasu. Rozegrał 139 meczów w Serie A.

To czwarty transfer Rakowa w zimowym okienku. Byli Mitja Ilenić, młodzi Abraham Ojo i Isak Brusberg, a teraz Dawidowicz. Nie można też zapomnieć o wracającym z wypożyczenia Leonardo Rochy.

ZOBACZ WIDEO: Grzegorz Krychowiak znów w podróży. Zobaczył „Wrota Piekieł”