Mariola Wiktor: Twój najnowszy film, „Dwaj prokuratorzy”, rozgrywa się w 1937 r., w okresie największych stalinowskich czystek w Rosji. Tymczasem odbierany jest jako bardzo współczesne kino.
Siergiej Łoznica: Fakt, że widzimy tak wiele podobieństw między rzeczywistością sprzed 80 lat a tym, co dzieje się dziś, mówi wiele. To oznacza, że nic się nie zmieniło w społeczeństwie i że nie jesteśmy tak daleko od niebezpieczeństw tych totalitarnych reżimów z przeszłości. Teraz w Rosji zdarzają się te same rzeczy, co przed laty.
Jakie na przykład?
Wielu ludzi oskarża się nawzajem za to, że niektórzy lubią… Facebooka. Za prezentowane tam poglądy bądź dzielenie się jakimiś opiniami na Facebooku można dostać pięć lat więzienia. Wystarczy przypomnieć sobie opinie obrońców Nawalnego o tym, że bywał wielokrotnie aresztowany i zamykany w więzieniu, kiedy dzielił się swoimi komentarzami w internecie. Ta sytuacja jest podobne trochę do historii w filmie „Dwaj prokuratorzy”.
Porównujesz Putina i Stalina — to jeden z powodów, dla których zrobiłeś film o czystkach stalinowskich właśnie teraz?
Zrealizowałem film „Dwaj prokuratorzy”, ponieważ ani w Rosji, na Białorusi czy w Ukrainie takie filmy po prostu nie istnieją. Mamy wielką literaturę na ten temat, ale nie mamy kina. Nie ma refleksji w kinie rosyjskim na ten temat. Chciałem zrobić kilka filmów, które rzucą snop światła na system, objaśnią go i unaocznią, co się stało z nim w 1991 r. po upadku ZSRR. Otóż nic się nie stało! Władze napisały historię tego kraju od rewolucji przez obie wojny do upadku ZSRR na nowo i takiej zakłamanej wersji wydarzeń uczy się dzieci w szkołach. To niestety nasza „etyka”. To samo było w czasach Stalina. Putin jest jak Stalin! Podobnie działają. Wiedzą, jak „produkować” ludzi właściwych dla systemu. I teraz Kreml tak samo myśli, tak instrumentalnie wykorzystuje ludzi. Tylko trzy kraje uciekły od tej zbrodniczej ideologii: Litwa, Łotwa i Estonia.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jaki temat porusza film 'Dwaj prokuratorzy’?
Dlaczego Siergiej Łoznica porównuje Putina do Stalina?
Jakie reakcje wywołały działania Łoznicy w Akademii Filmowej?
Co myśli Łoznica o sytuacji Ukrainy w kontekście konfliktu z Rosją?
Film jest adaptacją opowiadania „Dwaj prokuratorzy” autorstwa Gieorgija Demidowa. To opowieść o młodym prokuratorze, który otrzymuje list od uwięzionego więźnia politycznego i postanawia odkryć prawdę o jego sprawie, mimo przeszkód ze strony władz sowieckich. Co zainteresowało cię w tym opowiadaniu?
Przed „Dwoma prokuratorami” zrobiłem film dokumentalny „Proces”, który opowiadał o ludziach oskarżających się w publicznym procesie w 1930 r. W tym filmie dokumentalnym pokazałem tylko widoczną część tego wydarzenia. Proces został sfilmowany i część tych materiałów wykorzystałem. To był film propagandowy, który pokazywał tak zwanych wrogów ludu z materiałami archiwalnymi z lat 30., proces przeciwko „partii przemysłowej”, która nigdy nie istniała i skupiała się na ludziach oskarżających się o sabotaż. To wygląda jak kolejna historia Kafki. Ten film był widoczną, udokumentowaną częścią zjawiska, wierzchołkiem góry lodowej. Na marginesie tego filmu natknąłem się na ujęcia, które nie zostały zmontowane. W książce Demidowa odnalazłem to, co było ukryte, a co działo się w więzieniu po tych procesach.
Historia skupia się na prawniku, bolszewiku, idealiście Korniewie, który próbuje naprawić systemowe błędy, ale potem sam wpada w szpony systemu.
Nie możesz walczyć z systemem, używając tych samych narzędzi, które system używa przeciwko tobie. Wszystko, co obserwuję wokół siebie, mówi mi, że tak właśnie jest. Wszystko. Nawet ta wojna, rosyjska inwazja na Ukrainę. Wspomnienia i historyczne zapisy wojen domowych na tym terytorium istniały już od 1917 do 1921 r. podczas Imperium Rosyjskiego. Imperium radzieckie już wtedy zajmowało to terytorium. Ta dyskusja toczyła się 100 lat temu i nadal nie została rozwiązana. Teraz widzisz inną armię używającą śmiercionośnych rakiet i bomb do niszczenia różnych miast, ale przede wszystkim uderzają w ludność cywilną. To barbarzyńskie zniszczenie samo w sobie jest narzędziem wojny. Jednak teraz Rosjanie rozwinęli to narzędzie: zmniejszyli je i obecnie używają dronów i podobnych urządzeń. Ale koncepcja jest taka sama jak w II wojnie światowej i wcześniej, na początku I wojny światowej.
Korniew jest idealistą czy pożytecznym idiotą?
Jest idealistą, jak wielu ludzi w tamtym czasie. Jest romantycznym idealistą, który nie rozumie okoliczności, w jakich żyje. Był pierwszym pokoleniem urodzonym podczas lub po rewolucji październikowej. Więc w 1937 r. miał około 22 lat, urodził się w 1915. Ten okres, po rewolucji październikowej, nie jest właściwie opisany w Rosji. Był to czas, gdy wielu ludzi w Związku Radzieckim walczyło o lepszą przyszłość, a niektórzy z nich byli torturowani i zabijani w więzieniach Stalina. Co najgorsze, mówili, że umierają za Stalina. W tamtym czasie było wielu idealistów, a Stalin pozbył się ich wszystkich. Na początku II wojny światowej zabił niemal wszystkich, którzy brali udział razem z nim w rewolucji październikowej: Trotskiego, Kamieniewa, Zinowjewa, Bucharina — zabił ich wszystkich. Podobnie postąpił ze swoimi bliskimi przyjaciółmi.

Anatolij Bieli i Aleksandr Kuzniecow w filmie „Dwaj prokuratorzy”mat. prasowe
Tytułowymi dwoma prokuratorami są wspomniany Korniew (Aleksander Kuzniecow), nowo mianowany lokalny prawnik i prokurator, oraz Wyszyński (Anatolij Blelij), prokurator generalny Moskwy. Jak scharakteryzowałbyś te dwie postacie względem siebie?
Obaj mają jedną wspólną cechę: mówią, że są prokuratorami. Z jednej strony, jest ktoś na samym początku kariery, a z drugiej — ktoś jest na firmamencie. Z tym młodym prokuratorem zaczyna się marzenie o przywróceniu sprawiedliwości, podczas gdy z drugim mamy kogoś, kto doskonale rozumie, w jakim systemie się rozwija i jest całkowity pozbawiony złudzeń. Określenie „nadzieja” można przypisać tylko jednemu z nich, podczas gdy drugi nie ma jej za grosz. Niemniej jednak, charakterystyczne dla tamtych czasów było to, że ten młody człowiek w tym systemie mógł uzyskać audiencję u najwyższego urzędnika aparatu państwowego. Dziś raczej nie do pomyślenia.
Dlaczego tak było i jest?
To dlatego, że ludzie się boją. Nawet w przypadku bardzo wysokiego rangą urzędnika publicznego nie może on czuć, że sam nie stanie się ofiarą tego, co robi innym. Strach panuje wszędzie.
Ten strach, poczucie wyobcowania jednostki doskonale widać w twoim sposobie filmowania, architekturze, kolorach, minimalistycznej scenografii. To jakby odbicie społeczeństwa tamtych czasów. Taki był twój cel?
Kręciliśmy w prawdziwym więzieniu, które zostało zbudowane w 1905 r. za czasów caratu w Rydze na Łotwie. Wciąż czuć tam ducha ludzi, którzy musieli odsiadywać wieloletnie wyroki. Ich energia wciąż tam tkwi. Duża część filmu została tam nakręcona. To są miejsca, gdzie czujesz wojnę. Architektura nosi ślady historii. Bardzo ważne było stworzenie tego wszechświata pomiędzy rzeczywistością a planem. Wykorzystaliśmy surową i minimalistyczną scenografię, która jest wzmocniona przez takie elementy jak fotografia i paleta kolorów. Operator stworzył specjalny filtr dla filmu. Naszym pomysłem było ograniczenie wszystkich kolorów i pozostanie przy odcieniach takich jak szarości, czerń, ciemnobrązowy i bordowy, przypominający krew. Kostiumy i scenografia również tworzone były z tej perspektywy. Kolejną ważną decyzją była statyczna kamera. Zdecydowaliśmy się nie przesuwać kamery, co wymagało szczegółowej uwagi i kilku miesięcy planowania. Wiedzieliśmy, że chcemy kręcić w bardzo konkretny sposób i dążyliśmy do tego. Nasza inscenizacja miała oddawać klaustrofobię osadzonych. Stąd te proporcje: 4:3.
W osobie Wyszyńskiego odbija się doskonały radziecko-rosyjski urzędnik współczesnych czasów.
To postać sprawie służąca systemowi. Cynik i „profesjonalista” I wtedy i teraz mamy w Rosji oraz na Białorusi polityczne więzienia, w których palone są listy osadzonych. Wiemy, że historia ma niestety tendencję do powtarzania się. Od takich ludzi jak Wyszyński roi się dziś w Waszyngtonie. W Stanach Zjednoczonych niektóre słowa są usuwane z federalnej komunikacji, takie jak „kryzys klimatyczny” czy „antyrasizm”. Podróżowałem po Bułgarii, wcześniej byłem w Stanach Zjednoczonych i w Hiszpanii. Te trzy kraje to bardzo różne światy. A jednak za każdym razem słyszałem komentarze: „Wiesz? Trochę ten film przypomina mi to, co dzieje się w domu, w moim kraju”.

Aleksandr Kuzniecow w filmie „Dwaj prokuratorzy”mat. prasowe
Wspomniałeś o USA. Czy nie przeraża cię zbliżanie stanowisk i powiązań między Putinem i Trumpem?
Federacja Rosyjska pod rządami Władimira Putina to pojazd pędzący z powrotem ku stalinizmowi. Wskazują na to nieustające naruszenia prawa międzynarodowego przez Rosję oraz jej agresywna polityka zagraniczna. Jeszcze bardziej niepokojące jest powiązanie między Rosją Putina a siłami konserwatywnymi, prawicowymi w Stanach Zjednoczonych podczas prezydentury Donalda Trumpa. USA, niegdyś postrzegane jako orędownik praw człowieka i demokracji, w które naiwnie wierzy Korniew, mój bohater z „Dwóch prokuratorów”, ryzykują utożsamianie się z reżimami autorytarnymi. Niestety interesy narodowe Trump i jego gabinet stawiają ponad uniwersalne prawa człowieka. Gdy wpływowe państwa kompromitują te podstawowe zasady, to jednocześnie ośmielają inne reżimy do tłumienia sprzeciwu i naruszania praw swoich obywateli. Za rządów Donalda Trumpa obawiam się, że to tylko kwestia czasu, zanim te dwa kraje, USA i Rosja, staną się równe. W sensie totalitarnych mocarstwowości. Właściwie to już są…
Jakie jest twoje stanowisko wobec nacisków na rząd ukraiński przez prezydenta USA, by zaakceptował żądania Moskwy dotyczące porozumienia pokojowego?
Nie sądzę, żebyśmy powinni myśleć tylko w kategoriach tego, co robią liderzy, jakie podejmują działania, bo to nie tylko liderzy, ale także my. I nie możemy się poddawać, musimy o tym myśleć za każdym razem i pytać siebie, co zrobić w okolicznościach, w których się znajdujemy. To historia, która znajduje przerażające echa we współczesnych wydarzeniach na świecie, gdy rosyjski przywódca Władimir Putin tłumi sprzeciw swoich obywateli wobec trwającej wojny na Ukrainie, a prezydent USA Donald Trump afiszuje się z autorytarnymi zapędami, lekceważąc praworządność. Patrząc na historię z przeszłości z Rosji lat 30. dostrzegamy również teraźniejszość. Wydaje się, że wracamy do czasów sprzed II wojny światowej i to jest bardzo smutne. To bardzo żałosne. Wydaje się, że nie wyciągnięto żadnych wniosków z wydarzeń sprzed 80-90 lat. Dlatego wracam do tego tematu i pokazuję zaledwie niewielki fragment tego totalitarnego reżimu, który zdaje się powracać, którego cień majaczy na horyzoncie.
Jaka jest w tym wszystkim perspektywa Ukrainy?
Poruszanie się po niepewnym krajobrazie. Dla Ukrainy widmo autorytarnych sojuszy jest szczególnie dotkliwe. Uwięziona między ekspansjonistycznymi ambicjami Rosji a zmieniającym się krajobrazem politycznym na Zachodzie, Ukraina stoi w obliczu egzystencjalnego zagrożenia. Walka kraju o utrzymanie suwerenności i integralności terytorialnej podkreśla znaczenie międzynarodowej solidarności i wsparcia. Doświadczenia Ukrainy stanowią bolesne przypomnienie o ludzkim koszcie niestabilności politycznej oraz o znaczeniu przestrzegania prawa międzynarodowego. Odporność kraju w obliczu przeciwności jest dowodem na jego zaangażowanie w wartości demokratyczne i determinację w oporze wobec autorytaryzmu.

Siergiej ŁoznicaMarechal Aurore/ABACA / East News
Mówisz, że ważne są także działania ludzi. Jak widzisz odpowiedzialność artystów?
W 2022 r. zrezygnowałem z członkostwa w Europejskiej Akademii Filmowej z powodu jej neutralnej, bezsilnej reakcji na rosyjską inwazję, podkreślając moje zdecydowane stanowisko wobec agresji i zaangażowanie w obronę suwerenności Ukrainy. Niestety Ukraińska Akademia Filmowa wykluczyła mnie z kolei ze swojego członkostwa, twierdząc, że nie oskarżyłem Rosji wystarczająco mocno o agresję wobec Ukrainy. Oprócz tego Rosja potępiła moje wypowiedzi. Jestem więc persona non grata i tam, i tu… [śmiech].
Czy to nie sytuacja kafkowska? Coś się zmieniło od tego czasu?
Podążam własną ścieżką i się nie zmieniam. Nie obchodzą mnie ludzie, którzy mnie wyrzucili z akademii. Nie powinniśmy traktować Ukraińskiej Akademii Filmowej jako organizacji reprezentującej całą społeczność filmową na Ukrainie. Współpracuję przy moich filmach z ukraińskimi filmowcami, Wspierają mnie i są po mojej stronie. Jestem obywatelem Ukrainy, ale uważam się za Europejczyka. Przez ostatnie 25 lat mieszkałem w Europie Zachodniej, między Niemcami a Litwą. W naszym życiu dzieje się wiele rzeczy w stylu kafkowskim. Wystarczy spojrzeć na sytuację polityczną. Kto mógłby się spodziewać, że amerykański prezydent powie, iż prezydent Rosji nie jest przestępcą? Że rozwinie przed nim czerwony dywan? Jakby było mało Trump uznał Putina za partnera biznesowego. To niewiarygodne! To właśnie Kafka.
Co sądzisz o obecnej sytuacji między Ukrainą a Rosją?
Jako osoba urodzona w byłym ZSRR, która uważa Ukrainę za swoją ojczyznę, bo tam spędziłem wiele lat życia, nazywam ten konflikt „wojną w Europie”, a nie wyłącznie w Ukrainie, ponieważ cały kontynent jest zaangażowany. Inne kraje dostarczają pieniądze i broń, nawet jeśli oficjalnie nie chcą w tej wojnie uczestniczyć. Wydaje mi się, że jesteśmy obecnie w impasie. Sytuacja może się zmienić tylko wtedy, jeśli potężny podmiot, taki jak Stany Zjednoczone, interweniuje po stronie Ukrainy, ponieważ Rosja nie będzie walczyć z kimś silniejszym. Jednak w tej chwili każdy dzień przynosi nową katastrofę takiego myślenia. Co zostanie z Ukrainy po tym wszystkim, nie wiem? Myślę, że Rosja nie poradzi sobie dużo lepiej. Następuje całkowite zniszczenie tego, co kiedyś było Imperium Rosyjskim. Jednak, kiedy słyszę Trumpa, jak mówi: „Dajcie nam pieniądze i broń, my wam ją dostarczymy”, to jestem w szoku. Mamy dwie zupełnie różne racje. Jedna moralna, druga niemoralna. Wszyscy obserwujemy ten teatr i nikt nie podnosi głosu. Problemy, z którymi mierzymy się na całym świecie, są mniej więcej podobne. Ostatecznie sprowadza się to do tego, że jeśli chcemy żyć choć trochę normalnie, musimy zastąpić zysk moralnością. Z pewnością im więcej pieniędzy jest w grze, tym mniej miejsca na moralność. Co stanie się z naszymi społeczeństwami, jeśli będziemy hołdować takim zasadom?
Czy twoim zdaniem możliwe jest zawieszenie broni? Bo już o sprawiedliwym pokoju nie wspominam.
Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że Kreml pokoju nie chce. Interesuje go tylko kapitulacja Ukrainy. Na warunkach Rosji, bez jakichkolwiek ustępstw z jej strony. Nawet jeśli jakiś chwilowy, bo w trwały nie wierzę, rozejm czy porozumienie zostanie zawarte, to nie powstrzyma Rosji w dalszej ekspansji. Kreml marzy o przejęciu całej Ukrainy i powrocie do strefy wpływów, którą utracił w 1997 r., gdy do NATO przystąpiły państwa byłego bloku postsowieckiego. Dobrze, że UE wreszcie się obudziła, ale bez wsparcia Amerykanów w NATO trzeba czasu, by oparła się skutecznie rosyjskim zagrożeniom. Ukraina oczywiście nie może zgodzić się na warunki Kremla, ale musi się niestety pożegnać z odzyskaniem zajętych przez wojska Putina terenów Donbasu. Rosja nigdy niczego dobrowolnie nikomu nie odda. Niestety z coraz większym lękiem, smutkiem i bólem to wszystko obserwuję.