Legia zakończyła zgrupowanie w Hiszpanii, od soboty będzie przygotowywać się do drugiej części sezonu już w swoim ośrodku treningowym.

Po katastrofalnej rundzie jesiennej, gdy warszawska drużyna wylądowała w strefie spadkowej i odpadła z wszystkich możliwych pucharów, można było się spodziewać, że w klubie będzie sporo zmian.

Na razie jednak trener Marek Papszun dostał tylko jednego nowego piłkarza, bramkarza Otto Hindricha. Odeszli za to niepotrzebni w klubie Marco Burch i Noah Weisshaupt.

Z Legii może odejść jeszcze kilku innych zawodników, bo kadra jak na obecne potrzeby klubu, który walczy tylko w Ekstraklasie, jest bardzo szeroka. Papszun skreślił już pomocnika Claude’a Goncalvesa, który znalazł się na liście transferowej.

Legia może mieć problem, by wyłożyć większą kwotę na transfery, chyba że kogoś sprzeda. Zainteresowanie budzi Steve Kapuadi, ale Legii jest potrzebny, więc dyktuje za niego bardzo wysoką cenę. Z naszych informacji wynika, że chciałby dostać 4-5 mln euro, a oferty są najwyżej na dwa mln. Więcej trudno będzie dostać po takiej rundzie, zwłaszcza że Kapuadi nie jest już młodzieniaszkiem (w kwietniu skończy 28 lat), a wiadomo, że młodzi zawodnicy budzą największe zainteresowanie. Reprezentant Demokratycznej Republiki Konga poleciał na Puchar Narodów Afryki, ale nie wystąpił choćby przez minutę, więc tam się nie wypromował.

Papszun nie chce, by odchodził, zwłaszcza że potrzebuje stoperów. Przestawił zespół na grę z trzema środkowymi obrońcami, a kadra była budowana pod kątem gry z dwoma środkowymi obrońcami. Dodatkowo z klubu odszedł już przecież Burch.

Sprzedaż Kapuadiego oznaczałaby potrzebę pilnego ściągnięcia jego następcy. Mniejszym ryzykiem jest pozostawienie go, niż wprowadzanie nowego gracza.Tyle, że obecnie jest kontuzjowany, więc Papszun musi kombinować, jak zestawić defensywę. Czasowo (?) przestawił na tę pozycję Damiana Szymańskiego.

Napastnicy Legii dalej zawodzą

Prawdopodobnie odejdzie też któryś z lewych obrońców, którzy teraz będą grali jako wahadłowi – Ruben Vinagre, Arkadiusz Reca lub Patryk Kun. Trzech piłkarzy na tę pozycję, gdy gra się tylko w lidze, to przesada. Zwłaszcza że wszyscy dużo zarabiają. Vinagre ma dostawać nawet 100 tys. euro miesięcznie (podpisał kontrakt, gdy był w dużo lepszej formie, Legia wykupiła go za 2,5 mln euro ze Sportingu), Reca, według naszych informacji, inkasuje 50 tys. euro miesięcznie, a Kun ok. 30 tys.

Vinagre ma za sobą fatalną jesień, ale Papszun próbuje go odbudować. Dobrze poinformowany portal legia.net pisze, że to Portugalczyk jest numerem jeden do gry na tej pozycji. W ostatnich sparingach jednak nie występował z powodu urazu.

Najbardziej prawdopodobne jest odejście Recy, choć z innego źródła słyszeliśmy, że to Vinagre jest pierwszy w kolejce do sprzedaży.

Największym problemem dalej jest brak skutecznego napastnika. Mileta Rajović i Antonio Colak zawodzili jesienią. Papszunowi na razie nie udało się ich odbudować. W sparingach w Hiszpanii nie zdobyli żadnej bramki (Colak trafił do siatki w starciu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki jeszcze w Polsce). Jean-Pierre Nsame dopiero dochodzi do formy po kontuzji, a do gry ma być gotowy, jak dobrze pójdzie, w marcu.

Z naszych informacji wynika, że Legia planuje sprowadzić napastnika zaraz po powrocie z Hiszpanii. Może to nie być jednak takie proste, podobno nie jest jeszcze z nikim dogadana.

Na pewno łatwiej o transfery będzie już po wznowieniu rozgrywek Ekstraklasy. 2 lutego zamyka się okno transferowe w czołowych ligach Europy – angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, włoskiej i francuskiej, a także portugalskiej, belgijskiej czy szkockiej, dzień później w holenderskiej. W Ekstraklasie będzie za to otwarte aż do 25 lutego. To szansa, by sprowadzić piłkarzy, którym nie udało się znaleźć klubu w topowych ligach.

Przeciętne wyniki Legii w sparingach

W Hiszpanii Legia rozegrała pięć sparingów, odniosła w nich tylko jedno zwycięstwo (1:0 z czeską Sigmą Ołomiuniec), ale przegrała tylko z bardziej znaną drużyną z tego kraju, Spartą Praga (0:1). Pozostałe trzy starcia zremisowała (z węgierskim Puskas Academy, z ukraińską Polissią Żytomierz i drugie, a chronologicznie pierwsze, ze Spartą).

Wygranym zgrupowania jest za to Kacper Urbański. Nie tylko dlatego, że strzelił dwa gole w sparingach. Wygląda na to, że Papszunowi udało się go odbudować, choć oczywiście mecze towarzyskie nie mogą dać w pełni odpowiedzi na to pytanie.

Pierwsza weryfikacja pracy podczas zimowych przygotowań przyjdzie w niedzielę 1 lutego, gdy Legia zmierzy się w Warszawie z Koroną.