Maciej Kot został pominięty przy wyborze polskiej reprezentacji skoczków na nadchodzące igrzyska olimpijskie. Chociaż latem triumfował w konkursie w Wiśle, zimowe występy okazały się niewystarczające. Potwierdził to w rozmowie z Interią, zaznaczając, że decyzja trenera była w pełni zrozumiała.

Trener Maciej Maciusiak zdecydował się na Kacpra Tomasiaka, Kamila Stocha i Pawła Wąska, pozostawiając Kota poza kadrą. Skoczek zajmuje 33. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale najlepszy występ zanotował w Wiśle, gdzie ukończył zawody na 14. pozycji.

ZOBACZ WIDEO: Kamil Stoch w szczerych słowach o ostatnim skoku w Zakopanem

Kot podkreślił trudność wyboru, z jakim zmagał się trener, który mógł zabrać jedynie trzech zawodników. – Sam zresztą powiedziałem trenerowi, że nie zazdroszczę mu podejmowania takiej decyzji. Powiedziałem trenerowi też, że w stu procentach rozumiem jego decyzję i żeby się tym nie przejmował – przyznał Kot w rozmowie z Interią.

Podczas rozmowy Kot zwrócił również uwagę na problem pokoleniowy w polskiej kadrze skoczków. Polacy są jedną z najstarszych reprezentacji, podczas gdy inne kraje, jak Austria, dysponują młodymi, utalentowanymi zawodnikami zdolnymi do rywalizacji na najwyższym poziomie.

– Teraz jednak pojawił się Kacper, który pociągnął tę kadrę – zauważył Kot, odnosząc się do nowego lidera polskich skoczków.