Piątkowe głosowanie w sprawie uchylenia immunitetu Annie Paluch potoczyło się zupełnie niespodziewanie. Obserwatorzy przypuszczali, że koalicja zgodnie zagłosuje za postawieniem pani poseł przed sądem, tak, jak chciał tego Igor Tuleya. Wynik był jednak zupełnie inny. Przeciwko wnioskowi o pociągnięciu Anny Paluch do odpowiedzialności karnej głosowali nie tylko wszyscy obecni na posiedzeniu posłowie opozycyjnych PiS, Konfederacji czy Razem ale także prawie cały klub KO (trzy osoby się wstrzymały) i PSL (jedna osoba wstrzymała się od głosu).

Ostateczny wynik brzmiał: dwoje posłów za ściganiem Anny Paluch (niezrzeszeni Izabela Bodnar i Marcin Józefaciuk), 424 – przeciw. Oznacza to, że prywatny akt oskarżenia skierowany przeciwko posłance przez sędziego Tuleyę pozostanie nierozpoznany.

„Sędzia niezłomny”, znany z nieustannych wystąpień przeciwko rządowi w czasie, gdy tworzyło go PiS, oskarżył Paluch o pomówienie. Chodziło o wypowiedź posłanki z grudnia 2024 roku. Anna Paluch nawiązała do wypowiedzi ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, który przyznał, że rzekomo „nielegalnie” stosowany system Pegasus był akceptowany przez sądy bo za każdym razem, kiedy służby chciały z niego korzystać, sędziowie wydawali na to zgodę. Tuleya sam przyznawał, że mógł takiej zgody udzielać.

– Minister sprawiedliwości profesor Bodnar, stwierdził że nie zna przypadku stosowania Pegasusa poza kontrolą sądu. To jakim prawem próbujecie politycznie stosować kontrolę? Jak wasz ukochany sędzia Tuleya klepał to seryjnie. Nie czytając akt. To do niego miejcie pretensje, a nie do służb, które to stosowały. No przecież zdrowy rozum niechże wreszcie tutaj zagości – mówiła Paluch.

Porażka w sejmie oznacza, że Tuleya może dochodzić swoich roszczeń wobec posłanki wyłącznie na drodze karnej. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” sędzia zapowiedział, że skorzysta z takiej możliwości.