W sobotę po godz. 15 Powiatowy Lekarz Weterynarii podjął decyzję o zamknięciu schroniska „Happy Dog” w Sobolewie, o którym od dłuższego czasu było bardzo głośno w całej Polsce. Rozpoczęto ewakuację trzymanych tam w bardzo złych warunkach zwierząt. Pod bramą schroniska zgromadził się tłum protestujących, którzy wcześniej wyrażali swój sprzeciw przed urzędem gminy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co się stało z psem Oli?
Jakie były warunki w schronisku w Sobolewie?
Kiedy zamknięto schronisko 'Happy Dog’?
Jakie apelacje pojawiły się w związku z zagubionymi psami?
Wśród nich była dziewczyna o imieniu Ola, której dramatyczną historię opisał w mediach społecznościowych poseł Łukasz Litewka, który bardzo zaangażował się w sprawę sobolewskiego schroniska. Jak przekazuje parlamentarzysta, jeszcze pod urzędem obiecał, że postara się jej pomóc w sprawie psa. Z jej relacji wynikało, że zwierzę jest przetrzymywane w schronisku.
Poruszająca historia Oli. Szukała swojego psa w schronisku w Sobolewie
„Okazało się, że tak naprawdę jeszcze dziecko, przyszło na protest, bo jak sama stwierdziła, »to jest moja jedyna szansa, by odzyskać jego« — w tym momencie wyciągnęła telefon z kieszeni i pokazała zdjęcie uroczego szczeniaka” — czytamy we wpisie Litewki. Parlamentarzysta Lewicy wszedł z interwencją poselską na teren schroniska, gdzie spotkał właściciela tego miejsca i opowiedział mu historię Oli. Poprosił go o możliwość wpuszczenia jej do środka, by mogła poszukać swojego czworonoga.
Mężczyzna zgodził się i polecił, by przyprowadzić dziewczynę do niego. „Weszliśmy do baraku, w którym siedział pan Marian. Mężczyzna wstał, dziewczyna była bardzo roztrzęsiona i speszona, powiedziałem od razu: Olu, no pokaż zdjęcia, pan Ci zaraz powie, gdzie jest. Dziewczyna wycisnęła telefon, wybrała zdjęcie i odwróciła komórkę w stronę mężczyzny, który bez najmniejszych oznak emocji powiedział: »Aaa, wiem, kojarzę który, nie ma go już z nami«. I ta dziewczyna w jednym momencie padła na kolana i zaczęła płakać tak, jak jeszcze nigdy nie słyszałem, by ktoś płakał” — relacjonuje Litewka.
Poseł Lewicy dodaje, że wówczas właściciel schronisko poprosił tylko, by uspokoić dziewczynę. „Wyszedłem z tamtego baraku i już przez całą dalszą inicjatywę ratowania zwierząt, nie wróciłem do niego. Po dłuższym czasie, chodząc między alejkami tej mordowni i przyglądając się, jak ludzie wchodzą do boksów i przytulają psy, a następnie je zabierają, zobaczyłem młodą dziewczynę, którą cała w łzach błąkała się po boksach — to była Ola i wiem, że już nigdy jej nie zapomnę” — pisze.
Właściciele szukają swoich psów. Mogły być w schronisku w Sobolewie
Z relacji internautów na różnych grupach poświęconych schronisku w Sobolewie wynika, że przypadków przetrzymywania psów w tym miejscu mogło być znacznie więcej. Pojawiają się liczne apele, w których właściciele szukają swoich zwierząt, które zaginęły czasem wiele miesięcy temu. Niektóre z nich mogły przebywać w zamkniętym już schronisku.
„Pan, który zabrał tego pieska, może jakimś cudem przeczyta ten post. Jest pani, która go szuka” — pisze jedna z internautek na grupie Sobolew Patoschronisko Happy Dog PROTEST.

Wpis na grupie Sobolew Patoschronisko Happy Dog PROTESTSobolew Patoschronisko Happy Dog PROTEST / Facebook
„Witam szukamy pieska Hauka. Piesek jest czarny do kolana może ciut wyżej brązowa mordka i brązowe łapki biały krawacik. Już dwa lata jak go szukamy” — czytamy w innym wpisie na tej grupie.

Wpis na grupie Sobolew Patoschronisko Happy Dog PROTESTSobolew Patoschronisko Happy Dog PROTEST / Facebook
„Też szukam mojego. Nie widzi na jedno oczko” — pisze kolejna osoba.

Wpis na grupie Sobolew Patoschronisko Happy Dog PROTESTSobolew Patoschronisko Happy Dog PROTEST / Facebook
Właściciel zamkniętego schroniska usłyszał zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami już osiem lat temu. Wciąż nie zapadł jednak prawomocny wyrok. Zarzuca mu się trzymanie psów w za ciasnych kojcach, stosowanie przemocy wobec zwierząt, a także niedostarczanie im odpowiedniej ilości pokarmu.