Dramatyczne sceny miały miejsce na skoczni w Oberstdorfie podczas niedzielnego, 25 stycznia, konkursu drużynowego w ramach MŚ w lotach (RELACJA TUTAJ).

Na siedzącego na belce startowej Mariusa Lindvika nagle z góry runęły… narty Domena Prevca (upuścił je najprawdopodobniej członek słoweńskiego zespołu). Norweg wykazał się niesamowitym refleksem i cudem zdołał utrzymać równowagę, unikając poważnego wypadku.

ZOBACZ WIDEO: Kamil Stoch w szczerych słowach o ostatnim skoku w Zakopanem

Zawody natychmiast wstrzymano, a służby techniczne podjęły decyzję o przykryciu rozbiegu. Sytuacja stała się patowa nie tylko ze względu na bezpieczeństwo, ale i logistykę – dostarczenie nart z powrotem do Słoweńca na górę obiektu zajęłoby dłuższą chwilę.

Choć Prevc był gotowy do oddania skoku, ostatecznie nie otrzymał zgody na start. Sędziowie okazali się bezwzględni wobec faktu, że zawodnik nie posiadał sprzętu w wyznaczonym czasie. To bezprecedensowa sytuacja, która wywołała ogromne emocje pod skocznią mamucią.

Decyzja jury miała opłakane skutki dla obrońców tytułu mistrzowskiego. Słowenia zakończyła pierwszą serię na odległym, 8. miejscu. Słoweńcy złożyli oficjalny protest, licząc na zmianę krzywdzącej w ich opinii decyzji, jednak jury pozostało nieugięte i go odrzuciło.

Zobacz zdjęcie z tego zdarzenia (patrz poniżej), które dziennikarz Adam Bucholz z portalu skijumping.pl skomentował krótko: „Narty Prevca samotnie skoczyły niewiele krócej niż większość reprezentantów Kazachstanu”.

Nagranie z tego momentu błyskawicznie obiegło media społecznościowe. „Narty Domena Prevca skaczą dzisiaj same” – czytamy na profilu Eurosportu na platformie X (patrz poniżej).