Marznący deszcz oraz spadająca temperatura sprawiły, że w sobotnie popołudnie i wieczór 24 stycznia Kraków zamienił się w ogromne lodowisko. Ślisko było nie tylko na ulicach, ale przede wszystkim na chodnikach i ścieżkach rowerowych. Służby miejskie apelowały do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności, a jeśli to możliwe – o pozostanie w domach i ograniczenie podróży.

Wielu krakowian otrzymało tego dnia wiadomość SMS z alertem Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W treści ostrzeżenia znalazła się informacja o możliwym marznącym deszczu i gołoledzi w nocy z 24 na 25 stycznia oraz prośba o unikanie wychodzenia z domu i zachowanie ostrożności na drogach oraz chodnikach. Alert RCB został wysłany nie tylko do mieszkańców Małopolski. Ostrzeżenia trafiły również do osób przebywających w województwach opolskim, śląskim, podkarpackim, świętokrzyskim oraz w części województw lubelskiego i łódzkiego.

  • Jakie są aktualne warunki na ulicach Krakowa?
  • Czy były jakieś alerty niezwiązane z gołoledzią?
  • Jakie działania podjęły służby w Krakowie?
  • Czy szpitale odnotowały wzrost liczby urazów ortopedycznych?

Podobne ostrzeżenie pojawiło się także w komunikatach miejskich. Urzędnicy informowali, że do niedzieli, 25 stycznia do godz. 10:00 w regionie prognozowane były okresami słabe opady marznącego deszczu i mżawki, które powodowały powstawanie niebezpiecznej warstwy lodu na nawierzchniach. Niedzielny poranek również nie zachęcał do wyjścia z domu. Do tej sytuacji przyczyniły się ujemne temperatury, które wystąpiły w nocy.

W sobotę wieczorem bardzo ślisko było m.in. na Alei 29 Listopada, ale podobne warunki panowały w wielu częściach miasta. O ile główne arterie miejskie stosunkowo szybko zostały posypane solą i piaskiem, o tyle najgorzej było na chodnikach oraz mniej uczęszczanych drogach, również osiedlowych. Chodniki, które z pozoru wydawały się jedynie mokre, w rzeczywistości pokryte były cienką warstwą lodu. Nietrudno było tam o upadek i groźne kontuzje.

Jak informował Szpital Uniwersytecki w Krakowie, na tamtejszym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym nie odnotowano wzmożonej liczby przyjęć pacjentów z urazami ortopedycznymi. Inaczej sytuacja wyglądała w Szpitalu im. Gabriela Narutowicza – tamtejszy SOR przekazywał, że ruch był wyraźnie większy niż zwykle, a liczba osób trafiających z urazami ortopedycznymi wzrosła.

Służby przypominały, że mieszkańcy mogli zgłaszać miejsca wymagające pilnej interwencji w ramach akcji „Zima”. Informacje o oblodzeniu, konieczności odśnieżania ulic i chodników można było przekazywać bezpośrednio do dyspozytorni.