Mistrzostwa świata w lotach narciarskich Oberstdorf 2026 przejdą do historii nie ze względu na sportowe rekordy, a gigantyczny skandal organizacyjny. Podczas niedzielnego, 25 stycznia, konkursu drużynowego (złoto zdobyła Japonia – WIĘCEJ TUTAJ) kibice byli świadkami scen, które nigdy nie powinny mieć miejsca na imprezie tej rangi.

Najpierw doszło do sytuacji zagrażającej zdrowiu zawodnika – w nogi siedzącego na belce startowej Mariusa Lindvika nagle z góry uderzyły narty Domena Prevca

ZOBACZ WIDEO: Ostatni konkurs Stocha w Zakopanem. Oto co powiedział mu Małysz

To zdarzenie pociągnęło za sobą lawinę konsekwencji: Prevc nie został dopuszczony do skoku, co sprawiło, że broniąca tytułu Słowenia straciła jakiekolwiek szanse na sukces (WIĘCEJ TUTAJ).

Jak się jednak okazało, to nie był koniec organizacyjnych kompromitacji w Niemczech. Do kolejnego incydentu doszło, gdy na belce zasiadł Dawid Kubacki.

Polski skoczek otrzymał już od sędziów zielone światło, co oznacza pełną gotowość skoczni do startu. Tymczasem na rozbiegu wciąż przebywali pracownicy z dmuchawami, którzy odpowiadali za oczyszczanie torów najazdowych.

Kubacki zaczął więc machać rękami i krzyczeć w kierunku obsługi, by ta w końcu zeszła mu z drogi.

Moment ten skomentował na platformie X (patrz poniżej) Adam Bucholz z portalu Skijumping.pl. „Zielone światło, Dawid Kubacki na belce i… krzyczy na obsługę z dmuchawami, aby je odsunęli, bo musi skakać” – napisał dziennikarz.