— To jest rekordowy dzień. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, żebyśmy w ciągu pierwszych dwóch godzin porannego dyżuru obsłużyli 70 pacjentów. Niektóre oddziały SOR w Poznaniu nie przyjmują tylu pacjentów w ciągu całej doby — powiedział Radiu Poznań szef poznańskiego SOR-u Patryk Konieczka.

Zdecydowana większość zgłoszeń dotyczyła urazów mechanicznych — złamań, skręceń, potłuczeń oraz urazów głowy. W szczytowym momencie na diagnozę czekało ponad 120 osób. Pacjenci przyznawali, że warunki na zewnątrz były skrajnie niebezpieczne.

  • Jak wiele osób trafiło na SOR w Poznaniu?
  • Jakie urazy przeważały wśród pacjentów?
  • Jak funkcjonuje kolejność przyjmowania pacjentów na SOR?
  • Jakie są prognozy dotyczące dalszych zgłoszeń pacjentów?

„Rano po prostu nie dało się wyjść z domu” — mówili w rozmowach z reporterem Radia Poznań. „Mam lekki uraz głowy, miałem więcej szczęścia niż rozumu” — relacjonował jeden z pacjentów. „Wysiadałem z auta, poślizgnąłem się i upadłem” — dodawał kolejny. „50 metrów od domu upadłam, boli mnie kostka. Próbowałam sama dojść, ale musiał pomóc mi mąż, nie miałam już siły” — opowiadała kobieta oczekująca na badanie.

Personel SOR przypominał, że na oddziale nie obowiązuje kolejność zgłoszeń, lecz zasada triage — pacjenci są przyjmowani według stopnia zagrożenia życia i zdrowia.

Podobnie dramatyczna sytuacja panowała w Kaliszu. Jak podaje Radio Poznań, od północy na tamtejszy SOR trafiło już 45 osób z poważnymi obrażeniami po upadkach na śliskiej nawierzchni.

— Oddział na bieżąco przyjmuje pacjentów i nie wiadomo, jak długo jeszcze będą się zgłaszać kolejne osoby, które przegrały z dzisiejszym oblodzeniem chodników — powiedział rzecznik kaliskiego szpitala Paweł Gawroński.

Jak dodał, pierwszy pacjent z urazem po upadku pojawił się około godziny 0:30 i od tamtej pory nieprzerwanie przyjeżdżają kolejne osoby. — Dzisiejsze warunki pogodowe bezpośrednio przekładają się na profil pacjentów, którzy trafiają do szpitala — podkreśla Gawroński.

Wśród poszkodowanych jest wielu seniorów, dla których nawet pozornie niegroźny upadek może oznaczać długotrwałe unieruchomienie i poważne powikłania. To kolejny w ostatnich tygodniach tak gwałtowny wzrost liczby pacjentów — tuż po świętach Bożego Narodzenia, w podobnych warunkach, do kaliskiego szpitala trafiło ponad 120 osób.

Służby apelują o szczególną ostrożność. Przy takich warunkach pogodowych wystarczy chwila nieuwagi, by poranny spacer czy droga do pracy zakończyły się wizytą na szpitalnym oddziale ratunkowym.