W poniedziałek wieczorem otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie. FC Barcelona traci jeden z największych talentów – Dro Fernandeza. Jego nowym klubem zostało PSG. Hiszpan podpisał kontrakt do 30 czerwca 2030 roku.

Paryżanie zapłacili za niego ok. 8,2-8,5 miliona euro. Zdaniem hiszpańskich mediów płatność została rozłożona na dwie raty. Barca nie zamierzała zawierać w umowie klauzuli potencjalnego odkupu ani prawa pierwokupu. Klub uważa, że skoro to decyzja piłkarza, w przyszłości nie będzie chciał wracać.

Główną osobą, która zabiegała o ofensywnego pomocnika w stolicy Francji, był trener Luis Enrique.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że dołączam do Paris Saint-Germain. To dla mnie i mojej rodziny powód do dumy. PSG to ogromny klub, któremu kibicuję od dziecka i w którym wiele wielkich legend zapisało się na kartach historii. Jestem teraz niezwykle podekscytowany i zmotywowany, by grać i dać z siebie wszystko dla tej koszulki – powiedział Hiszpan.

Dlaczego w ogóle 18-latek postanowił odejść z Barcelony? Nie był zadowolony ze swojego statusu w drużynie i liczby minut otrzymywanych od Hansiego Flicka. W pierwszej części sezonu Hiszpan zagrał pięć razy w wyjściowym składzie. Latem błysnął w sparingach, co zrodziło oczekiwania wobec niego, jednak nie dostawał szans na grę i uznał, że szybciej rozwinie się poza klubem.

ZOBACZ WIDEO: Wojna o ręcznik! Kuriozalne sceny w finale Pucharu Narodów Afryki