Podobnie jak w pierwszym meczu Ligi Mistrzów z SVG Luneburg, również w rewanżu faworytem była Asseco Resovia. Pierwsze spotkanie rozegrała koncertowo, gromiąc rywali do zera w ekspresowym tempie. To dało im drugie miejsce w grupie D i aby je utrzymać inny rezultat rewanżu niż zwycięstwo za trzy punkty nie wchodziło w grę, a na pewno nie porażka.
Już początek rewanżu był nie po myśli rzeszowian. Przed własną publicznością SVG Luneburg postawiło znacznie twardsze warunki niż w hali Podpromie, a Daniel Gruvaeus okazał się być liderem gospodarzy. To oni jako pierwsi wypracowali prowadzenie (9:6) i utrzymywali je przez bardzo długą część seta.
ZOBACZ WIDEO: Ewa Pajor wyróżniona. Nie miała sobie równych!
Gdy wydawało się, że punktem kulminacyjnym seta będzie as serwisowy Artura Szalpuka dający remis i paliwo do gry Asseco Resovii (20:20), gospodarze dwukrotnie wyblokowali Karola Butryna. Wtedy Ethan Champlin był tym, który skutecznie kończył kontry, a 25. punkt dla SVG dał blok na Klemenie Cebulju.
W drugim secie polski zespół wciąż nie potrafił złapać rytmu. Punkty zdobywał seriami, by chwilę później równie łatwo je tracić. Od momentu, gdy wyszedł na prowadzenie (14:12), SVG ciągle utrzymywało presję przez co rzeszowianie grali bardzo szarpaną grę. Co więcej gdy po ich stronie zabrakło jakości w przyjęciu, to SVG ponownie objęło prowadzenie (21:20). Na szczęście dla rzeszowian, w decydującej fazie zimna krew Szalpuka utrzymała ich w grze, a w wymianach na przewagi gospodarze pogubili się i sami oddali zwycięstwo (27:25).
Wyszarpany remis 1:1 wcale nie uspokoił gry Asseco Resovii ani nie pozwolił złapać swojego rytmu. W trzeciej partii niemiecka obrona dalej imponowała, a serwis Asseco Resovii dawał więcej szkody niż pożytku. Rywalizacja toczyła się punkt za punkt, ale swój finał miała w najgorszy możliwy dla polskiego klubu sposób. Po bloku na Danny’m Demyanenko i asie serwisowym Gruvaeusa SVG przejęło inicjatywę (23:21). Do ratowania sytuacji został desygnowany jeszcze Jakub Bucki, lecz i on sobie nie zdołał odwrócić losów seta.
W efekcie czwarty set był już tylko formalnością, a Asseco Resovia tłem dla świetnie spisujących się niemieckich siatkarzy. Bardzo źle funkcjonowała rzeszowska ofensywa, a zagrywka dalej nie spełniała swojego zadania. Zmiany personale na nic się zdały, Bucki czy Louati nie poprawili gry polskiego klubu. SVG wygrało do 21, a MVP spotkania został wybrany fiński rozgrywający Santeri Valimaa.
Porażka skomplikowała Asseco Resovii drogę do awansu z grupy, bowiem teraz ich bilans wynosi 2:2. Kolejny mecz Ligi Mistrzów zagra z liderującym w grupie Aluronem CMC Warta Zawiercie. Jednak nim do tego dojdzie zagra z Bogdanką LUK Lublin w ramach 19. kolejki PlusLigi. 1 lutego spróbują zetrzeć złe wspomnienia ze styczniowego finału Pucharu Polski.
4. kolejka Ligi Mistrzów:
SVG Luneburg – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (25:22, 25:27, 25:23, 25:21)
SVG: Valimaa, Howe, Gruvaeus, Champlin, Elser, Enlund, Takahashi (libero) oraz Larson
Asseco Resovia: Butryn, Szalpuk, Janusz, Demyanenko, Sapiński, Cebulj, Shoji (libero) oraz Louati, Bucki
MVP: Santeri Valimaa