Szef resortu Jakub Rutnicki w RMF FM odniósł się do konfliktu PZN i PKOl, który dotyczył powołań zawodników w narciarstwie alpejskim na igrzyska w Mediolanie.

Przypomnijmy, że PKOl w miejsce nominowanego przez PZN Piotra Habdasa zgłosił Michała Jasiczka. Minister ocenił, że styl rozmowy z Adamem Małyszem jest błędny i wymaga wyjaśnień.

ZOBACZ WIDEO: Ostatni konkurs Stocha w Zakopanem. Oto co powiedział mu Małysz

– Uważam, że styl, w którym w tej chwili pan prezes Piesiewicz próbuje rozmawiać z wielkim mistrzem, jakim jest Adam Małysz, jest zupełnym nieporozumieniem. Ta sprawa wymaga wyjaśnień – powiedział Rutnicki w RMF FM.

Rutnicki zaznaczył, że PKOl nie chciał wysłuchać stanowiska PZN, które miał przekazać sekretarz generalny Tomasz Grzywacz, pod nieobecność Małysza. – Prezes Piesiewicz nie jest selekcjonerem – stwierdził minister, zapowiadając rozmowę z szefem PKOl w piątek, przy okazji ślubowania reprezentacji.

Dziennikarz wskazał ryzyko skandalu: PZN zawiadomił FIS, że zawodnik w kadrze nie ma rekomendacji i nie spełnił kryteriów. Rutnicki potwierdził, że otrzymał pismo PZN do PKOl i będzie oczekiwał wyjaśnień, mówiąc o braku profesjonalizmu po stronie komitetu.

Minister przypomniał, że przygotowania ok. 60 olimpijczyków kosztują 28 mln zł rocznie. – Będę dumny z każdego reprezentanta, który podporządkował całość przygotowań temu startowi. Ale czasem decyduje łut szczęścia – zaznaczył. Dodał, że nie ma akredytacji na igrzyska w Mediolanie.