— Moje stanowisko jest zawsze takie samo: nie powinniśmy lekceważyć Rosji — mówi Neitzel w rozmowie z „Bildem”. Tezę, że Rosjanie nie podejmą walki z NATO ze względu na umiarkowane sukcesy w Ukrainie, uważa on za „całkowicie błędną, ponieważ po prostu nie jesteśmy w stanie przewidzieć przebiegu wojny”.
Neitzel ostrzega przed „nieprzewidywalną dynamiką”. — Jako historyk mówię: w 1917 r. można było tak samo argumentować w stosunku do Wielkiej Brytanii i Francji, które […] nie radziły sobie z Niemcami. A rok później Niemcy i Austriacy przegrali wojnę — wyjaśnia.
Ekspert ostrzega, że Europa nie ma ani chwili czasu do stracenia. — Presja rośnie — mówi historyk wojskowości. — Straciliśmy wiele lat, ponieważ wierzyliśmy, że historia świata nas omija — dodaje i analizuje możliwe rozwiązania, na które Putin może się zdecydować. Europejskie stolice będą musiały stanowczo odpowiedzieć.
Sytuacja militarna może ulec zasadniczej zmianie w każdej chwili. A wraz z nią zmieni się również zagrożenie dla nas. — Wojna w Ukrainie może zakończyć się jeszcze w tym roku. Rozejmem lub upadkiem Ukrainy — kto to może przewidzieć? A wtedy będziemy mieli do czynienia z zupełnie inną sytuacją — zaznacza.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Neitzel nie zgadza się również z twierdzeniem, że rosyjski dyktator nie zaatakuje NATO, dopóki jego wojska będą zajęte walką w Ukrainie. Nie można wykluczyć możliwości „ograniczonego ataku” na kraje bałtyckie nawet podczas wojny w Ukrainie, mówi i dokonuje kontrowersyjnego porównania historycznego. — Hitler również prowadził wojnę na dwóch frontach. Nie było to zbyt logiczne, ale mimo to to zrobił — tłumaczy.
Czy Rosja może ponownie zaatakować?
Ale jak wygląda zdolność obronna Europy? A jak wygląda zdolność ofensywna Rosji? W lutym 2022 r. Putin nakazał pełną inwazję na Ukrainę i rozpoczął największą wojnę w Europie od 1945 r. Od tego czasu Europejczycy i Rosjanie się zbroją. W Niemczech wraz z „Zeitenwende” rozpoczęło się największe zbrojenie w historii Republiki Federalnej. Z kolei Kreml przestawił cały kraj na gospodarkę wojenną.
Według Neitzela największą słabością militarną wszystkich europejskich państw NATO jest „dzisiaj, w styczniu 2026 r., obrona przed dronami”.
Wyobraźmy sobie: atak dronów na Polskę i terytorium Republiki Federalnej Niemiec (…). Tak jak to ma miejsce każdej nocy w Ukrainie
— mówi profesor, podając liczbę 1000 dronów, które wystrzeliłaby Rosja. — Wszystkie państwa NATO miałyby wtedy ogromny problem.
„Straciliśmy wiele lat”
W obecnej sytuacji Bundeswehrze brakuje zarówno wystarczających środków obronnych, jak i możliwości wykorzystania dronów na dużą skalę. — Rosjanie codziennie wysyłają w powietrze 10 tys. uzbrojonych dronów. Musimy teraz nadrobić zaległości — mówi Neitzel. — Presja rośnie — dodaje historyk wojskowości. — Straciliśmy wiele lat, ponieważ wierzyliśmy, że historia świata nas omija.
Problem Bundeswehry wykracza daleko poza kwestie dronów. Niemieckie siły zbrojne dysponują dobrze wyszkolonymi oficerami i podoficerami oraz doskonałymi pilotami bojowymi. — Bundeswehrę można więc uznać za zdolną do działania, ale podstawowym problemem jest to, że jest to armia pokojowa, w której przez 70 lat wyrosła gigantyczna biurokracja — mówi Neitzel. — Ponad 50 proc. żołnierzy nie jest wykorzystywanych do realizacji podstawowych zadań — podkreśla.
Bez USA będzie „naprawdę ciężko”
W każdym razie: od końca 2027 r. Bundeswehra będzie znacznie silniejsza dzięki projektom zbrojeniowym wartym miliardy euro, mówi Neitzel. Dotyczy to armii, sił powietrznych, a także dronów i ich obrony. Czy to wystarczy, aby odstraszyć lub odeprzeć ewentualny rosyjski atak? Nawet bez Amerykanów?
Liczy się przewaga technologiczna. Jednak tylko Stany Zjednoczone są w stanie rozstrzygać konflikty w ten sposób.
Europejskie państwa NATO nigdy nie przeprowadziły samodzielnie dużej operacji powietrznej. Ani w Kosowie, ani w Libii, ani na Bliskim Wschodzie — zawsze kierowali nimi Amerykanie
— tłumaczy rozmówca „Bilda”, dodając, że bez zdolności rozpoznawczych i elektronicznej walki USA będzie „naprawdę ciężko”.