- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
W 2022 r. bliski znajomy Iwony Wieczorek Paweł P. usłyszał zarzuty „utrudniania postępowania karnego poprzez usuwanie śladów i dowodów, zacieranie śladów przestępstwa, a także podawanie nieprawdziwych informacji w sprawie dotyczącej Iwony Wieczorek”.
Sprawa odbiła się szerokim echem. Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś mówił o „wielkim przełomie”. — Są twarde dane, które pozwolą prokuraturze wyciągać konsekwencje — obiecywał. Takie wypowiedzi rozpalały umysły wielu, w końcu chodziło o znajomego Iwony Wieczorek, który w noc zaginięcia gdańszczanki bawił się z nią na imprezie.
„Środki zapobiegawcze zostały zdjęte pod koniec roku”
Smaczku dodawały informacje z prokuratury, z których wynikało, że Paweł P. już po zniknięciu Wieczorek miał bez pozwolenia wejść do jej domu i usuwać niektóre pliki z jej komputera. Paweł P. nie przyznawał się do tych zarzutów. W trakcie śledztwa mężczyzna był wielokrotnie przesłuchiwany, a działka babci i jego mieszkanie zostały dokładnie przeszukane. On sam skarżył się, że jest prześladowany przez śledczych.
Obiecywanego przez ministra przełomu wciąż nie ma — trzy lata później śledczy nadal nie mają nawet aktu oskarżenia. Co więcej, jak dowiedział się Onet, śledczy zdjęli Pawłowi P. środki zapobiegawcze pod koniec zeszłego roku. — Dostałem stosowną informację pisemną i potwierdzenie z prokuratury w poczcie styczniowej — potwierdza Onetowi mec. Krzysztof Woliński, adwokat Pawła P.
Jego klient odpowiada tutaj z wolnej stopy, ale w 2022 r. decyzją prokuratora wprowadzono środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju, dozoru policji i poręczenia majątkowego w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
- Jakie środki zapobiegawcze zostały zdjęte Pawłowi P.?
- Kiedy dokładnie zdjęto środki zapobiegawcze?
- Jakie zarzuty usłyszał Paweł P.?
- Co może zrobić prokuratura w tej sprawie teraz?
„Od początku uważaliśmy, że stawianie takich zarzutów to nieporozumienie”
Czy zdjęcie tych środków zapobiegawczych z Pawła P. może oznaczać, że prokuratura wycofuje się z tej sprawy? — Jestem za starym adwokatem, aby wyciągać pochopne wnioski. Niewątpliwie świadczy to jednak o tym, że te środki nie są już konieczne. Czy to świadczy też, że prokuratura się wycofuje ze sprawy? To jest osobne zagadnienie. Dla nas od początku to była „dęta” sprawa — odpowiada mec. Woliński.
Rozmówca Onetu podkreśla, że prokuratura udostępniła mu tylko część materiału dowodowego. — Zapoznałem się z tym materiałem i mogę powiedzieć, że tam nie było niczego, co by uzasadniało zarzut utrudniania postępowania w sprawie Iwony Wieczorek. Od początku uważaliśmy, że stawianie takich zarzutów to nieporozumienie — dodaje.
Mecenas zauważa, że prokuratura ma „teraz dwie możliwości”. — Może albo umorzyć postępowanie, albo skierować akt oskarżenia do sądu — mówi.
Na co czeka prokuratura?
Paweł P. usłyszał zarzuty w 2022 r. Wysłaliśmy pytania do Prokuratury Krajowej. Chcieliśmy wiedzieć, czy i kiedy można spodziewać się aktu oskarżenia w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź śledczych.
— Dlaczego to tak długo trwa? Nie siedzę w głowie prokuratora. Wydaje mi się, że ta cała sprawa była próbą zbudowania odpowiedzi w zasadniczej sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Być może była to próba wykorzystania pewnych psychologicznych aspektów człowieka, który jest w stanie pewnego rodzaju zawieszenia. I uzyskania przypadkowej pomocy, która pozwoliłaby rozwiązać zagadkę tego zaginięcia — mówi.
Już wcześniej pojawiały się głosy, że stawiając takie zarzuty, prokuratura strzelała nieco na ślepo, licząc, że pod wpływem psychologicznej presji, Paweł P. popełni błędy i być może rzuci nowe światło na sprawę Iwony Wieczorek. — Wszystko, co w tej sprawie miał do powiedzenia mój klient, powiedział kilkanaście lat temu. Na początku całej tej historii, kiedy sprawą zaginięcia interesowała się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Mój klient nie zmieniał swoich zeznań — komentuje mec. Woliński.
Zaginięcie Iwony Wieczorek
Sprawą Iwony Wieczorek żyła cała Polska. Młoda Gdańszczanka zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. Miała wtedy 19 lat. W noc, kiedy widziano ją po raz ostatni, bawiła się na imprezie w Sopocie. Tam pokłóciła się ze znajomymi i sama wracała na piechotę do Gdańska. Ostatnie zdjęcie dziewczyny wykonały kamery monitoringu w gdańskim Jelitkowie. Iwona Wieczorek szła pasem nadmorskim. Do domu miała około 20 minut.
Zakrojona na wielką skalę akcja poszukiwawcza nie dała żadnego rezultatu. W sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek poza policją byli też zaangażowani jasnowidze oraz detektywi. Poszukiwaniami 19-latki żyli też internauci, tworząc poświęcone jej forum.