Jak informuje „The Wall Street Journal”, Melania Trump ma zarobić na poświęconym jej projekcie aż 28 mln dol. Niektórzy nazywają jednak całe przedsięwzięcie „łapówką Jeffa Bezosa dla Trumpów”. Nie brakuje głosów, że to kolejny przykład przenikania się wielkiego biznesu, polityki i popkultury.

Premiera obrazu odbywa się w napiętej atmosferze. W dniu, gdy Ameryka żyła dramatycznym wydarzeniem — zastrzeleniem Alexa Prettiego przez agentów federalnych w Minneapolis — Melania Trump zorganizowała zamknięty, luksusowy pokaz za bramami Białego Domu. Wśród zaproszonych gości znalazła się m.in. królowa Rania z Jordanii.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie jest źródło informacji o filmie o Melanii Trump?

Ile Melania Trump ma zarobić na swoim filmie?

Kto jest reżyserem produkcji o Melanii Trump?

Jakie komentarze pojawiły się w internecie na temat filmu?

Za kamerą stanął Brett Ratner, który od kilku lat próbuje wrócić do branży po tym, jak jego kariera legła w gruzach w 2017 r. w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne. Ratner konsekwentnie zaprzeczał i nie postawiono mu żadnych zarzutów, o czym przypomina magazyn „People”. Aczkolwiek jego nazwisko pojawiło się w dokumentach związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina.

Internet nie wybacza

Jeszcze przed wejściem dokumentu do kin stał się on obiektem internetowych żartów i krytyki. Użytkownicy popularnego serwisu Letterboxd zorganizowali się, by masowo zaniżać ocenę produkcji, a ich komentarze — często bardzo dosadne — stały się viralem.

Oto niektóre z łagodniejszych opinii:

„Naprawdę mnie to nie obchodzi, a was? [nawiązanie do hasła z płaszcza pierwszej damy, w którym przybyła do ośrodka dla dzieci nielegalnych imigrantów — red.]. Daję pół gwiazdki”

„Zlikwidować ICE. Ujawnić dokumenty Epsteina”

„Chętnie zobaczyłbym odtworzenie tego filmu scena po scenie z udziałem Laury Benanti [aktorka parodiująca Słowenkę w programie Stephena Colberta — red.]”

„Śmierć kina. Śmierć amerykańskiej demokracji”

„Nikt nie prosił o ten totalny śmieć”

„Słyszałem, że wszystkie jej kwestie pochodzą z dokumentu o Michelle Obamie”.

Pojawiły się jednak także głosy pełne zachwytu. Jeden z użytkowników napisał:

„Zdumiewający biograficzny dokument, w którym całe życie, ze wszystkimi zawiłościami i sprzecznościami, jest ukazane poprzez serię nielinearnych, subiektywnych fragmentów — pokazujących, jak buduje się i jednocześnie dekonstruuje enigmatyczny mit amerykańskiego imperium. (…) To triumf w każdym tego słowa znaczeniu. Zabrakło mi słów, będziecie się śmiać, płakać, wściekać. Emocji nie zabraknie. To aż niewiarygodne, że musieliśmy tak długo czekać na ten projekt”.