Federalni urzędnicy twierdzą, że Pretti „zbliżył się do funkcjonariuszy Straży Granicznej USA z półautomatycznym pistoletem kalibru 9 mm”. Nagranie zweryfikowane i przeanalizowane przez kilka mediów, w tym „The New York Times”, świadczy o czymś zupełnie innym. Pokazuje ono, że przedmiot, który Pretti trzymał w ręku, był telefonem, którego używał do filmowania zdarzenia, zanim próbował pomóc kobiecie przewróconej na ziemię przez funkcjonariuszy Straży Granicznej.
Zwykle lojalni republikanie krytykują teraz prezydenta. Możliwe wydaje się ponadto częściowe zamknięcie rządu w związku z taktyką imigracyjną i celną — a sondaże pokazują, że prezydent traci poparcie w kwestii imigracji, w tym wśród wyborców, którzy poparli go w 2024 r. Trump znalazł się pod ścianą, co przyznają w rozmowach z POLITICO nawet osoby z jego bliskiego otoczenia.
W poniedziałek 26 stycznia Donald Trump zasugerował, że kryzys polityczny, który ogarnął jego administrację, doprowadzi do zmian w polityce przeciwko migrantom. Prezydent wysłał on do Minneapolis szefa straży granicznej Toma Homana, co niektórzy urzędnicy administracji i sojusznicy Trumpa uznali za przyznanie się, że prezydent musi zmienić kurs. Homan, jak powiedział Trump, będzie podlegał „bezpośrednio mnie”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dowódca straży granicznej Greg Bovino, który kierował serią agresywnych nalotów w wielu miastach popierających Partię Demokratyczną, również opuści Minneapolis. — Nie jest jednak jasne, ilu agentów wyjedzie wraz z nim — mówi w rozmowie z POLITICO urzędnik administracji Trumpa, który chciał zachować anonimowość.
Greg BovinoLokman Vural Elibol/Anadolu via Getty Images / Contributor / Getty Images
— To celowe posunięcie — mówi w rozmowie z POLITICO drugi urzędnik administracji. „Tom musi przejąć dowodzenie”.
Trump rozmawiał również w poniedziałek 26 stycznia z gubernatorem Minnesoty Timem Walzem, demokratą. Powiedział, że wydają się dochodzić do porozumienia, co jest najnowszym sygnałem, że prezydent może dążyć do złagodzenia napięć. To zauważalna zmiana tonu w porównaniu z wypowiedziami z niedzieli, kiedy to poprosił gubernatora o „współpracę z administracją Trumpa w celu egzekwowania praw naszego kraju, zamiast opierać się i podsycać ogień podziałów, chaosu i przemocy”.
Biuro Walza stwierdziło, że rozmowa była „produktywna” i że prezydent zgodził się rozważyć zmniejszenie obecności rządu federalnego w stanie. Trump powiedział później, że odbył „dobrą rozmowę telefoniczną” z burmistrzem Minneapolis Jacobem Freyem.
Działania te podkreślają, że administracja Trumpa dąży do zmiany polityki. Być może obóz prezydenta jest w punkcie zwrotnym, jeśli chodzi o sposób, w jaki Biały Dom realizuje obietnicę Trumpa dotyczącą deportacji milionów nieudokumentowanych imigrantów mieszkających w kraju.
„Sytuacja zaczyna się obracać przeciwko nam”
Urzędnik Białego Domu, któremu zapewniono anonimowość w celu podzielenia się przemyśleniami, powiedział: „Przysłanie Homana [do Minneapolis] nie jest wyrazem zaufania dla sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego„.
„Sprawa ta jest nadal przedmiotem śledztwa i nikt w Białym Domu, w tym prezydent Stanów Zjednoczonych, nie chce, aby Amerykanie byli ranni, zabijani lub tracili życie na amerykańskich ulicach” — powiedziała o zabójstwie Alexa Prettiego rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, dodając, że ta sama empatia dotyczy rodziców, których dzieci zostały zabite przez nielegalnych imigrantów.
Funkcjonariusze ICE podczas protestów w Minneapolis, 24 stycznia 2026 r.Arthur Maiorella/Anadolu via Getty Images / Contributor / Getty Images
Niektórzy przedstawiciele Partii Republikańskiej wzywają administrację do wycofania się w obliczu narastających napięć, podczas gdy inni — w tym ci, którzy chcą, aby prezydent spełnił swoją obietnicę dotyczącą masowych deportacji na dużą skalę — obawiają się, że administracja straciła z oczu swój cel, zatrzymując i podporządkowując sobie obywateli amerykańskich, zamiast deportować nielegalnych imigrantów.
— Mamy zamieszki, ale nie mamy deportacji. To zły rozwój wydarzeń — mówi Mike Howell, pracownik naukowy do spraw bezpieczeństwa granic i imigracji w prawicowym amerykańskim think tanku Heritage Foundation. „Administracja postawiła się w słabej pozycji, nie przeprowadzając masowych deportacji, ale mobilizując lewicę, jakby je przeprowadzała”.
Starszy pracownik republikański na Kapitolu, który chciał zachować anonimowość, aby móc mówić szczerze, powiedział, że Republikanie wygrali wybory częściowo dzięki pragnieniu Amerykanów, aby zapewnić bezpieczeństwo granic, oraz obawom, że nielegalni imigranci popełniają brutalne przestępstwa w amerykańskich miastach. Teraz, jak powiedział ten pracownik, Amerykanie giną z rąk tych samych ludzi, którzy mieli ich chronić. — Slogany wyborcze piszą się same — mówi pracownik.
Osoba blisko związana z administracją, która poprosiła o zachowanie anonimowości, powiedziała, że urzędnicy początkowo postrzegali protesty jako powód, dla którego prezydent został wybrany. — Myśleli, że to im pomoże — powiedziała ta osoba. „A teraz doszli do wniosku, że może niekoniecznie. Teraz sytuacja zaczyna się obracać przeciwko nam”.
Nowe badanie POLITICO wykazało, że Amerykanie są zaniepokojeni wykorzystaniem przez Trumpa funkcjonariuszy imigracyjnych do stłumienia protestów. 51 proc. respondentów — w tym 31 proc. wyborców Trumpa z 2024 r. — twierdzi, że nie warto ryzykować życia protestujących przeciwko ICE, aby egzekwować przepisy imigracyjne. 41 proc. respondentów twierdzi, że nie warto ryzykować życia funkcjonariuszy ICE. Jednak 34 proc. respondentów uważa, że ryzyko dla życia funkcjonariuszy jest ceną, którą warto zapłacić.