Jak ujawniliśmy w Onecie, ścisłe otoczenie Szymona Hołowni chciało zablokować demokratyczne wybory w Polsce 2050. Upubliczniliśmy screeny z zamkniętej grupy, z których wynika, że grupa posłów — „szymonitów” — dążyła do tego, aby władzę nad partią zachował Szymon Hołownia. W „akcji” uczestniczyły dwie ministry. Ministra kultury Marta Cienkowska pisała o „planowanym przewrocie” i radziła, by „je**ć przychylne media”, bo „przynajmniej pokażemy jaja”. Ministra od społeczeństwa obywatelskiego Adriana Porowska proponowała, by obwołać Szymona Hołownię „królem w partii”.

O sprawie rozmawiają Dominika Długosz i Jacek Gądek w „Stanie Wyjątkowym”. Ujawniają, że na stole leżą dwa scenariusze.

— Na grupie na WhatsApp politycy Polski 2050 chcieli walczyć o to, żeby Szymon Hołownia dalej był ich szefem, kierownikiem. Grupa nazywa się „2026”, składa się z 12 osób — mówi Dominika Długosz i przytacza kolejne cytaty z rozmowy, m.in. posłanki Barbary Oliwieckiej.

„To musi być twoja decyzja. Też czuję »irytację«, że dałeś się namówić, ale nie na ciebie, ale na namawiających. Nie ma co się przejmować deklaracją z września. Zbudujmy swoją narrację. Tusk miał nie wracać. Wrócił. Miał być trzy miesiące, potem rok. Został. Miejmy w d***e. Obronimy to. Tylko musiałaby być kontrola, co mówić w mediach. To robota rzecznika dyscypliny. Ale może właśnie nadszedł czas na dyscyplinę w partii?” — cytuje Długosz.

— Wszystko tutaj zmierza do tego, żeby Szymon Hołownia pozostał szefem Polski 2050. Mimo że sam publicznie mówi wielokrotnie, że on tego nie chce, że on oddaje tę partię, że on tu ją doprowadził, że dobry ojciec… — podkreśla prowadząca.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Chaos w Polsce 2050. Na stole leżą dwa scenariusze

Dominika Długosz i Jacek Gądek rozmawiają także o tym, jaki Hołownia ma w tym wszystkim cel.

— W Sejmie krążą różne wersje tego, co chodzi Szymonowi Hołowni i gdzie jest jego granica. Usłyszałam, że chodzi mu o wywalenie tego rządu, że on chce zostać tym, z którym Tusk musi w tej chwili negocjować, bo inaczej wyjdzie z koalicji. A bez tych 30 głosów, jest to realny kłopot dla Donalda Tuska — mówi Dominika Długosz.

Dziennikarka przyznaje, że jest to wersja, która „kleiłaby się politycznie”, ale jej zdaniem Hołownia nie jest w stanie tego dobrze rozegrać. — On nie umie rozegrać przewrotu we własnej partii, który jest szefem. To w głowie się nie mieści — dodaje.

— Druga wersja jest taka, że jest na stole scenariusz, w którym Polska 2050 dogaduje się z PiS i Konfederacją i że tutaj w grze jest stanowisko premiera dla Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Dla liderki Polski 2050, która do tej pory nie dostała stanowiska wicepremiera od Donalda Tuska — ujawnia prowadząca.

Rzeczywiście, z PiS i Konfederacją, mieliby 235 posłów, czyli większość.

— Wydaje mi się, że to jest tak piękny scenariusz, że aż nierealistyczny. Jeśli Szymon Hołownia chciałby szantażować Donalda Tuska, to premier pewnie by mu szybko powiedział, żeby rozejrzał się wokół siebie, czy ma tam kogoś. Nie miałby. Donald Tusk oskubałby Szymona Hołowni z szabel w Sejmie z uśmiechem na twarzy. Szymon Hołownia jest amatorem w polityce i to wychodzi teraz na każdym kroku. Co do drugiego scenariusza, byłoby to piękne. Byłoby co komentować, ale wydaje mi się, że szansa na taki alians PiS, Konfederacja, Polska 2050 i Pełczyńska-Nałęcz, która nawet nie jest posłanką, a zostawałaby premierką, jest political fiction — podsumowuje Jacek Gądek.

Prowadzący zauważają, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz może liczyć maksymalnie na połowę posłów Polski 2050, a to za mało, aby ewentualna koalicja z PiS i Konfederacją stała się faktem.