Kluczowi urzędnicy administracji Trumpa dystansują się od narracji, którą stosowali bezpośrednio po zabójstwie Prettiego. Oskarżali 37-letniego pielęgniarza z oddziału intensywnej terapii o bycie „krajowym terrorystą”, który chciał „wymordować” agentów federalnych. Teraz oficjalna linia nagle ulega zmianie.
— Prawdopodobnie popełniono błędy, zarówno polityczne, jak i taktyczne — mówi w rozmowie z POLITICO urzędnik Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA, który chciał zachować anonimowość. Jak wskazuje, starcia między protestującymi a agentami służb federalnych to tylko jedna strona medalu — rosnąca presja polityczna stawia administrację prezydenta pod ścianą i umieszcza ją w środku największego kryzysu od początku drugiej kadencji Trumpa w Białym Domu.
W środę 28 stycznia Departament Bezpieczeństwa Krajowego poinformował, że dwaj agenci, którzy doprowadzili do śmierci 37-letniego pielęgniarza Alexa Prettiego, od soboty przebywają na urlopie. Wersja ta stoi w sprzeczności z twierdzeniami odsuniętego od stanowiska dowódcy straży granicznej Grega Bovino, który utrzymywał, że agenci pracowali w innych miastach.
Zastępca szefa sztabu Białego Domu do spraw polityki i bezpieczeństwa Stephen Miller obwinił Służbę Celną i Ochrony Granic (U.S. Customs and Border Protection) za błędne informacje i potencjalne nieprzestrzeganie instrukcji Białego Domu. Sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA Kristi Noem, która początkowo stwierdziła, że Pretti konfrontował się z funkcjonariuszami służb imigracyjnych ICE, aby „kontynuować przemoc” starała się przerzucić odpowiedzialność, mówiąc, że działała jedynie na polecenie Millera.
— W końcu pod wpływem stresu rzeczy się posypią, ludzie popełnią błędy, a następnie zostanie to wykorzystane w mediach po obu stronach — i wszyscy zaczną się kłócić — mówi w rozmowie z POLITICO urzędnik Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA, który chciał zachować anonimowość.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W ciągu czterech dni od strzelaniny Biały Dom próbował opanować narastający kryzys polityczny w Minneapolis, zmieniając kurs poprzez zmianę przekazu i wysłanie do Minneapolis Toma Homana, urzędnika odpowiedzialnego za sprawy graniczne, aby współpracował z Demokratami. Bovino, którego prezydent nazwał „dość ekscentrycznym facetem”, został przeniesiony poza Minnesotę.
Jednak zmiany personalne nie złagodziły presji politycznej otaczającej administrację. Wielu republikańskich prawodawców publicznie krytykuje reakcję obozu Trumpa, w tym niektórzy, którzy naciskali na zwolnienie Kristi Noem. Obecnie nad finansowaniem Urzędu Imigracyjnego i Celnego (ICE) wisi częściowe zamknięcie rządu, ponieważ Demokraci domagają się nowych ograniczeń dla tej agencji.
„Musi być odpowiedzialność” — powiedziała senator Tina Smith. „To nie jest jakaś lista życzeń. To naprawdę praktyczne, rozsądne rozwiązania, które w znacznym stopniu przyczyniłyby się do zminimalizowania szkód, które obecnie obserwujemy w Minnesocie”.
Biały Dom pod ścianą
Prezydent trzymał się ściśle ustalonego scenariusza, mówiąc dziennikarzom, że chce „bardzo honorowego i uczciwego śledztwa” w sprawie śmierci Alexa Prettiego. Trump zdystansował się od określenia „terrorysta”, którego zarówno Noem, jak i Miller użyli w kilka godzin po strzelaninie.
Miller powiedział, że Biały Dom polecił Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego (Department of Homeland Security, DHS) wykorzystać dodatkowy personel Amerykańskiej Służby Celnej i Ochrony Granicznej (United States Customs and Border Protection, CBP), aby utrzymać protestujących z dala od operacji zatrzymywania migrantów.
Funkcjonariusze ICE ścierają się z protestującymi w Minneapolis, 24 stycznia 2026 r.Richard Tsong-Taatarii/The Minnesota Star Tribune / Contributor / Getty Images
Powiedział również, że wstępna ocena, zgodnie z którą Pretti wymachiwał bronią i dopuszczał się „terroryzmu wewnętrznego” tuż przed zastrzeleniem, była „oparta na raportach CBP z terenu”.
— CBP przedstawiła wstępną ocenę, która ostatecznie okazała się niekompletna — mówi w rozmowie z POLITICO wysoki rangą urzędnik Białego Domu.
Napięcia między najważniejszymi urzędnikami do spraw imigracji w administracji prezydenta narastały od miesięcy. Noem i Homan regularnie nie zgadzali się co do sposobu realizacji programu masowych deportacji. Konkurują oni o wizerunek osoby sprawującej władzę.
Miller, uważany za architekta programu imigracyjnego, wywierał presję na DHS, aby realizował codzienne cele w zakresie aresztowań i deportacji, co według niektórych urzędników DHS poskutkowało agresywnym i chaotycznym podejściem funkcjonariuszy służby migracyjnej ICE.
Miller, jeden z najdłużej służących i najbardziej wpływowych doradców prezydenta, był często postrzegany przez pomocników i sojuszników jako nietykalny. Jego wpływ wykracza obecnie daleko poza kwestie imigracyjne. Decyzja Millera o wycofaniu się z określania Prettiego mianem „krajowego terrorysty” może być widziana jako rzadki przykład słabości szefa polityki wewnętrznej prezydenta.
Urzędnik administracji Trumpa, który chciał zachować anonimowość, powiedział, że wydaje się, iż Miller został „osłabiony”, ale dodał, że „ogromnym błędem byłoby go wykluczać”.