• Nowy system informatyczny ma pozwolić na skuteczne przeprowadzenie II tury wyborów w Polsce 2050. Finał wyborów 31 grudnia; 
  • Zdaniem Ryszarda Petru większe szanse na zwycięstwo ma Paulina Hennig-Kloska;
  • Poseł partii przeprosił za to, że w ostatnich tygodniach wokół wyborów „padło za dużo bezsensownych sformułowań”;
  • Jak dodał, ryzyko, że Szymon Hołownia opuści partię z kilkunastoma posłami, jest minimalne.

W sobotę ma zostać powtórzona druga tura wyborów na przewodniczącą Polski 2050. O stanowisko ubiegają się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Głosowanie odbyło się już 12 stycznia, ale zostało unieważnione z powodów technicznych.

Czy tym razem się uda wybrać nową liderkę? – Jest ponoć zakupiony jakiś nowy system informatyczny, tak słyszałem. Musi być przetestowany, mam nadzieję, że jest szczelny na ingerencję z wewnątrz i z zewnątrz. Mam nadzieję, że w sobotę wieczorem czy w nocy poznamy zwyciężczynię tych wyborów – mówił w „Poranku TOK FM” Ryszard Petru.

Koncyliacyjna Hennig-Kloska

Kandydaci, którzy odpadli w pierwszej turze – w tym sam Petru – w większości przekazali swoje poparcie Hennig-Klosce. To ona ma większe szanse na zwycięstwo? – Tak uważam, niemniej pewności nie mam. Dziś zresztą organizuję spotkanie – na Zoomie – z Pauliną Hennig-Kloską i z tymi osobami, które na mnie głosowały. Będę chciał przekonywać, prosić również o to, żeby oddały głos na Paulinę. Paulina Hennig-Kloska jest osobą, która jest w stanie się dogadać. Z osobami, które poczują się przegrane – dodał poseł Polski 2050. 

Pełczyńska-Nałęcz też może to zrobić? – Nie jest znana z koncyliacyjności aż takiej, jak bym oczekiwał – ocenił rozmówca Karoliny Lewickiej. 

– Za dużo jest emocji w ostatnim okresie. Ja za to przepraszam, za dużo bezsensownych sformułowań padło w ostatnich tygodniach – przyznał gość „Poranka TOK FM”. – Głupio mi, że to tak wygląda, że to wszystko przechodzi na poziom walenia łopatkami w piaskownicy. Partie polityczne są dla wyborców, nie dla samych siebie. Na końcu dnia władzę dają wyborcy, a nie my sami sobie. Jeżeli będziemy zajmować się tylko sobą, wyborcy nie będą skłonni na nas głosować – stwierdził. I podkreślił, że za chwilę wchodzi w życie Krajowy System e-Faktur i na tym choćby politycy powinni się skupić, a nie na wyborach wewnętrznych.

Hołownia zabierze posłów? „Maksimum pięć osób”

– Nie sądzę, żeby ktokolwiek odchodził. Nie spotkałem 15 posłów, którzy by chcieli wyjść z tej koalicji – powiedział Petru, odnosząc się do doniesień, wedle których kilkanaście osób byłoby skłonnych opuścić Polskę 2050 wraz z Szymonem Hołownią.
Założyciel i dotychczasowy lider partii zagroził, że odejdzie, jeśli jego ugrupowanie zostanie „sprywatyzowane” przez jedną z frakcji.

Interia ustaliła, że z Hołownią „w nieznane” ruszyć mogłoby 13 posłów. – Według moich szacunków takich osób jest maksimum pięć. Ryzyko jest minimalne, to strachy na lachy – ocenił polityk.

Źródło: TOK FM